Już nie tylko loty. Kolejne kraje zamykają hotele i obiekty noclegowe
Polska, Grecja, a teraz także Hiszpania – poszczególne państwa blokują możliwość wynajmowania noclegów. Wszystko po to, by w miarę możliwości powstrzymać zbędne przemieszczanie się ludzi i jakiekolwiek, nawet krótkoterminowe podróże.
Hiszpański rząd zdecydował, że od wtorku, 24 marca wszystkie hotele, kempingi i obiekty najmu krótkoterminowego mają zostać zamknięte. Oczywiście jest to efekt rozprzestrzeniającego się w ekspresowym tempie koronawirusa. Na razie decyzja ma obowiązywać do 2 kwietnia – podobnie jak wszystkie inne restrykcje wprowadzone w kraju.
Ale taka decyzja nie jest niczym zaskakującym. Tuż po tym jak Polska zdecydowała się zamknąć granice, a rząd wprowadził stan zagrożenia epidemicznego, podobnie stało się w naszym kraju. Co prawda nie dotyczy to wszystkich hoteli, a jedynie „obiektów noclegowych turystycznych i miejsc krótkotrwałego zakwaterowania”, ale dla polskiej branży turystycznej i tak jest to spory cios. Tym bardziej, że tak naprawdę nie wiadomo, do kiedy będzie obowiązywać rozporządzenie, a zakaz został wprowadzony „do odwołania”.
Kolejnym krajem, który zdecydował się na wprowadzenie restrykcji związanych z obiektami noclegowymi jest Grecja. Hotele będą tu zamknięte od 22 marca aż do końca kwietnia. Dozwolone jest otwarcie jednego hotelu w stolicy każdego z regionów, trzy hotele w Atenach i trzy w Salonikach. Nie wiadomo jednak, na jakiej podstawie zostaną wybrane.
Dodatkowo trzeba pamiętać, że zarówno Airbnb jak i Booking postanowiły wspierać swoich użytkowników i pomagają przy negocjacjach z gospodarzami. Coraz więcej osób odzyskuje pieniądze za swoje rezerwacje nawet w sytuacji, gdy nie mieli możliwości darmowej anulacji lub jej czas upłynął. Właściciele takich obiektów przeżywają więc naprawdę trudne chwile, a wielu zastanawia się, czy będzie w stanie przetrwać niespodziewany kryzys i 100 procentowy przestój w interesie.
W efekcie w mediach społecznościowych pojawiła się akcja #ZmienTerminNieOdwoluj, którą wsparło Ministerstwo Rozwoju. Chodzi w niej o to, by przekonać turystów do zmiany terminu podróży zamiast odwoływania wyjazdów. Dzięki temu właściciele obiektów nie muszą zwracać pieniędzy, a jedynie przesuwają rezerwacje na przyszłość.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?