„Pan nie poleci z nami”. Za co możesz być wyproszony z samolotu? Zdziwisz się!
Myślicie, że możecie zostać wyprowadzeni z samolotu tylko wtedy, gdy rażąco złamiecie przepisy, będziecie palić na pokładzie lub urządzać karczemne awantury i bijatyki? Jesteście w błędzie.
Wczorajszy lot na trasie Meksyk – Amsterdam. Boeing 787 Dreamliner linii Aeromexico, wypełniony praktycznie w 100 proc. W klasie ekonomicznej dominuje język hiszpański i język polski – na pokładzie jest wielu naszych czytelników, którzy skorzystali z niesamowitej promocji, opublikowanej na naszych łamach w czerwcu.
Zajmuję miejsce 18A, dookoła mnóstwo Polaków. Rozmawiamy o miejscach, z których właśnie wracają: Kuba, Peru, Panama, Gwatemala, Kostaryka. Panuje dość nieformalna atmosfera.
W środkowym rzędzie, na miejscu 17D, dosłownie trzy fotele w prawą stronę od mojego, siedzi młody mężczyzna, który w pewnym momencie, jeszcze przed zaprezentowaniem przez personel pokładowy procedury bezpieczeństwa, pochyla się nad reklamówką i… wymiotuje.
Trwało to kilka sekund, po wszystkim mężczyzna otarł usta, napił się wody i wyprostował. Moi współtowarzysze podróży skomentowali, że pewnie zjadł o jedno burrito za dużo przed lotem.
Minutę później już nie było tak wesoło. Do mężczyzny podszedł steward i zapytał pasażera, czy dobrze się czuje, bo przed nim blisko 11 godzin w powietrzu. Mężczyzna odpowiedział, że wszystko w porządku. Ale chwilkę później kobieta, która podróżowała z nim, powiedziała po angielsku, że takie wymioty „łapią” jej towarzysza od 3 dni. Mina stewarda natychmiast się zmieniła.
Mamy problem
Dalej było już jak w filmie sensacyjnym: błyskawicznie zjawiły się kolejne dwie osoby z obsługi pokładowej, które zaczęły uważniej przyglądać się pasażerowi, po czym poinformowano go, że… nie poleci tym samolotem. I na nic zdały się protesty jego towarzyszki, pokazywanie biletów lotniczych (Amsterdam miał być tylko miejscem przesiadki), błagalne prośby. Mężczyzna został poinstruowany, że w przypadku gdy dobrowolnie nie opuści pokładu samolotu, zostaną zastosowane wobec niego środki przymusu bezpośredniego.
Kilka (nerwowych) minut później pasażer zrezygnował ze stawiania oporu i prób przekonania załogi samolotu linii Aeromexico, że jednak powinien odbyć ten lot międzykontynentalny. Zabrał swój bagaż podręczny i wysiadł z samolotu w asyście ochrony, a jego współtowarzyszka podróży – której zaproponowano, że może samotnie kontynuować lot – wysiadła razem z nim.
Całej sytuacji przyglądali się wszyscy pasażerowie tego samolotu, którzy nie spodziewali się, że to nie koniec całej tej przykrej historii. Nastąpiło kilkunastominutowe opóźnienie, ponieważ z luku bagażowego samolotu musiały być wypakowane bagaże dwójki podróżnych. A następnie na pokład wkroczyła… służba bezpieczeństwa lotniska, która rozpoczęła sprawdzanie wnętrza samolotu.

Fot. The World in HDR, shutterstock
Wszystkich pasażerów, którzy zajmowali miejsca w promieniu kilku metrów od fotela, na którym siedział chory turysta (w tym mnie oraz grupkę Polaków) – wyproszono do środkowej części samolotu, a służby bezpieczeństwa dokładnie sprawdzały nasze siedzenia, zaglądając nawet pod fotele.
Całość działań motywowali enigmatycznie „względami bezpieczeństwa”. Finalnie nasz samolot wyleciał ze stolicy Meksyku z małym opóźnieniem. A pasażerowie mieli temat do rozmowy.
Jesteś chory? Możesz mieć problemy!
Czy przedstawiciele linii lotniczej słusznie postąpili, wypraszając tego pasażera z pokładu samolotu? Cóż, nie wiemy wszystkiego. Generalnie zasada jest prosta: przewoźnicy rezerwują sobie prawo do oceny stanu zdrowia pasażerów – tutaj motywacją jest ewentualne zagrożenie zdrowotne dla innych podróżnych i załogi samolotu. Oczywiście ważną kwestią jest także bezpieczeństwo takiego podróżnego podczas całego lotu. Być może niezbędna jest opieka medyczna, której linia lotnicza nie może zapewnić. Każdy przypadek jest indywidualny.
Dr n. med. Agnieszka Wroczyńska z Krajowego Ośrodka Medycyny Tropikalnej w Gdyni, w wypowiedzi dla MedycynyPraktycznej wymienia przeciwwskazania do lotu samolotem. Na liście są m.in.
- choroba dekompresyjna
- choroby zatok przynosowych i nosa
- przewlekłe choroby układu oddechowego o znacznym nasileniu objawów
- odma opłucnowa
- niedawno przebyty zawał serca lub udar mózgu
- zwiększone ciśnienie wewnątrzczaszkowe
- choroby zakaźne, które mogą być źródłem zakażenia u innych pasażerów
- psychozy (z wyjątkiem chorób w pełni kontrolowanych leczeniem)
Lista jest znacznie dłuższa – pamiętajmy, że linie lotnicze mają swoje własne regulaminy i zasady, które mogą wyszczególniać także inne przypadki chorobowe.

Fot. Collage / Paweł Kunz / umpo, shutterstock
Nie ryzykuj!
Jak bardzo jest to respektowane? Za odpowiedź niech posłuży przykład jednego z naszych czytelników, który miał wypadek na Grenlandii w sierpniu tego roku. Zbyszek uszkodził m.in. płuco i nie dostał od lekarzy pozwolenia na lot powrotny. Mógł oczywiście ryzykować i próbować „oszukać” linię lotniczą, ukrywając założony dren pod warstwą ubrań. Jednakże Zbyszek wykazał się racjonalnym podejściem i został na Grenlandii do momentu, w którym mógł wracać do Polski drogą lotniczą.
Niestety, pierwotny bilet powrotny przepadł, a linia lotnicza nie wykazała chęci do zwrotu kosztów (niemałych), poniesionych na jego zakup. Nasz czytelnik musiał kupić drugi bilet.
Podczas podróży z Meksyku zastanawialiśmy się, na ile w takim przypadku o decyzji w sprawie tego pasażera zaważyły słowa jego towarzyszki, że owe kłopoty zdrowotne trwają od 3 dni. Innymi słowy: czy gdyby obydwoje powiedzieli, że to pewnie kwestia problemów żołądkowych, bo na przykład na lotnisku tuż przed wylotem zjedli coś nieświeżego – linia lotnicza nie robiłaby przeszkód w kontynuowaniu podróży?
To kwestia dotykająca granic zdrowia, etyki i odpowiedzialności (za siebie i za innych). Jeżeli wiemy, że jesteśmy chorzy i stanowimy – lub możemy stanowić – jakiekolwiek zagrożenie dla innych, zostańmy w domu.
Inne powody, dla których możesz być wyproszony z samolotu
Nie tylko choroba lub złamanie regulaminu danej linii lotniczej może być powodem, który spowoduje, że zostaniecie usunięci z pokładu samolotu. Media co pewien czas informują o różnych dziwnych przypadkach. 4 lata temu z pokładu samolotu lecącego do Nowego Jorku usunięto pasażerkę, która… śpiewała piosenkę „I Will Always Love You” Whitney Houston – i nie reagowała na coraz bardziej stanowcze prośby personelu pokładowego, który żądał, aby turystka powstrzymała się od tego typu zachowania. Maszyna była zmuszona do awaryjnego lądowania.
Inny przypadek dotknął piłkarza jednej z uniwersyteckich drużyn w USA, który do samolotu wszedł, mając na sobie spodnie z krokiem między pośladkami i kolanami, mając bieliznę „na wierzchu” (spodnie baggy). Tutaj jako podstawę odmowy kontynuowania podróży przez tego pasażera podano przepis, iż podróżni muszą być „przyzwoicie ubrani”.
Osoby mające ponadstandardowy wzrost również mogą mieć problemy – jeden z pasażerów, lecący linią American Airlines był tak wysoki, że jego nogi uniemożliwiały załodze przemieszczanie się po pokładzie. Brzmi to jak żart, ale niestety nim nie jest: pasażer zapewniał, że w momencie kupna biletu informował o swoim wzroście i zapewniano go, że problem będzie rozwiązany bezpośrednio w samolocie. Niestety, owym zaaplikowanym rozwiązaniem było po prostu wyproszenie wysokiego pasażera z pokładu samolotu.