Z Kuala Lumpur do Singapuru pociągiem
Ruszamy z dworca KL Sentral
Chłodne powietrze z klimatyzatorów uderza w twarz tuż po otwarciu automatycznych, szklanych drzwi. Oczom ukazuje się duża, nowoczesna, czysta przestrzeń. W marmurowych posadzkach odbijają się reklamy wyświetlane z pokaźnych rozmiarów telebimów.
Z głośników dobiega rytmiczna muzyka. Jest prawie północ, a dworzec tętni życiem. Dziesiątki kobiet w kolorowych, islamskich hidżabach żwawo zmierza w kierunku przystanków autobusowych, kolejki LRT (naziemno-podziemne metro w całości sterowane przez komputer), lub Monorail (naziemna kolej jednoszynowa).
Zagubieni Europejczycy z przewodnikami w rękach rozglądają się za postojem taksówek. W popularnych fastfoodach przedstawiciele wszystkich nacji zajadają się niezdrowym jedzeniem i korzystają z dobrodziejstw darmowego Wi-Fi. Z obserwacji wyrywa mnie głos spikerki zapowiadającej pociąg do Singapuru.
Zjeżdżam schodami ruchomymi na peron i odnajduję właściwy wagon. Zajmuję miejsce zastanawiając się, kiedy dmuchająca na maksa klimatyzacja przyprawi mnie o zapalenia płuc. Wsłuchuję się w rytmiczny stukot kół zostawiając drapacze chmur Kuala Lumpur gdzieś za horyzontem.
Skłamałbym pisząc, że podróż pociągiem na tej krótkiej trasie dostarcza niesamowitych wrażeń wizualnych. Nie licząc kilku krótkich postojów na małych stacjach całość można by podsumować mówiąc: “Palmy, cholerne palmy wszędzie.” Moi współpasażerowie – głównie Malajowie podróżujący na południe kraju nie są zbyt rozmowni, choć duża ilość wymienionych uśmiechów wskazywała raczej na barierę językową niż brak chęci komunikacji.
Johor Bahru jest ostatnim malajskim miastem po drodze do Singapuru. Na stacji kolejowej do pociągu wchodzi kilku malezyjskich urzędników imigracyjnych. Jedna z pań w ciasno zawiązanej, białej chuście na głowie zapisała coś w moim paszporcie tuż obok stempla wjazdowego do Malezji sprzed kilku dni. Pociąg ruszył dalej, aby zatrzymać się po kilku minutach w Woodlands Train Checkpoint na kontrolę po singapurskiej stronie.
Pasażerowie zostają poproszeni o opuszczenie pociągu wraz z bagażami i udanie się do kontroli granicznej. Urzędnicy imigracyjni kilkukrotnie podają sobie mój paszport z ręki do ręki robiąc przy tym miny jakbym przyjechał co najmniej z księżyca.
Zastanawiają się głośno czy wbić mi pieczątkę na 15 czy 90 dni. Próba tłumaczenia, że przyjechałem i tak tylko na trzy dni, więc wszystko mi jedno jaką dostanę pieczątkę zdawała się nie mieć wpływu na ich decyzje, gdyż przekroczyłem granicę z pozwoleniem na trzymiesięczny pobyt w Lwim Mieście.
Na nowiutkim przejściu granicznym w Woodlands można przesiąść się na singapurskie metro zwane w skrócie MRT, lub złapć autobus, tudzież taksówkę w dowolne miejsce w tym niewielkim państwie-mieście. Biorąc pod uwagę późną porę, decyduję się na taksówkę do Geylang, czerwonej dzielnicy Singapuru słynącej między innymi z relatywnie tanich hoteli.
Marek Lenarcik
autor „Tajskiego epizodu z dreszczykiem”
Konkurs
Mamy dla was trzy darmowe egzemplarze „Tajskiego epizodu z dreszczykiem”. By je wygrać wystarczy odpowiedzieć na pytanie jak zatytułowany jest 13. rozdział „Tajskiego epizodu…”. Odpowiedź należy wysłać na adres kontakt@fly4free.pl, zgłoszenie do konkursu (mail z odpowiedzią) musi być zatytułowane: Tajski epizod z dreszczykiem. Odpowiedzi niespełniające tego kryterium nie będą uwzględniane. Na odpowiedzi czekamy do 12:00 w poniedziałek, chwilę później ogłosimy wyniki. Z jednego adresu e-mail można wysłać jedną odpowiedź.
Wygrywa prawidłowa odpowiedź numer 1, 20 i 50. Jeśli prawidłowych odpowiedzi do 12:00 16 VII będzie mniej niż 20, poza 1. prawidłową odpowiedzią wygrywają dwie ostatnie prawidłowe odpowiedzi, które napłynęły przed godziną, o której konkurs zostaje zakończony. Jeśli prawidłowych odpowiedzi do 12:00 16 VII będzie mniej niż 50, poza 1. i 20. prawidłową odpowiedzią, wygrywa ostatnia prawidłowa odpowiedź, która napłynęła przed godziną, o której konkurs zostaje zakończony.
Konkurs zakończony o 20:11. Otrzymaliśmy już ponad 50 prawidłowych odpowiedzi. Prawidłowa odpowiedź to „Wyjście smoka”. Dziękujemy za udział w zabawie.
Laureaci: Dawid Janas, kawugie, Artur Kroc. Gratulujemy!




