Wyspy Kanaryjskie to kolejne miejsce, które idzie na wojnę z turystami? Szykują się spore zmiany
Władze idąc za przykładem innych popularnych miejsc Hiszpanii – m.in. Majorki, Ibizy czy Minorki, chcą zmniejszyć liczbę mieszkań udostępnionych na tzw. turystyczny wynajem krótkoterminowy. Chodzi oczywiście o serwisy społecznościowe typu Airbnb, które od dawna skutecznie konkurują z hotelami.
Jednocześnie Wyspy Kanaryjskie chciałyby wreszcie wprowadzić podatek turystyczny, czyli opłatę, którą obowiązkowo płaci każdy turysta. Do tej pory jako jeden z nielicznych popularnych regionów świata w ogóle nie pobierał takich opłat.
Biorąc pod uwagę, że przyjeżdża tu 17 mln turystów rocznie, można się spodziewać, że podatek byłby solidnym zastrzykiem dla budżetu. Przykładowo Majorka, która w ubiegłym roku podniosła opłatę na 3 EUR za noc spodziewa się, że w tym roku zyska ok. 120 mln EUR.
Na razie obie decyzje są na etapie planowania i nie ma ani konkretów dotyczących limitów związanych z Airbnb, ani wysokości podatku turystycznego. Władze zapewniają, że w ich działaniach chodzi przede wszystkim o zmniejszenie bezrobocia, które w tej chwili wynosi ok. 21 proc. oraz o zabieganiu przeludnieniu.
Wszystkie te rozwiązania z powodzeniem obowiązują już na Balearach czy w Barcelonie. Można się więc spodziewać, że wprowadzenie ich na Wyspach Kanaryjskich jest wyłącznie kwestią czasu.
Dlatego, jeśli zamierzacie się wybrać do Teneryfę, Fuerteventurę, Gran Canarię czy inną z wysp, śpieszcie się korzystać z Airbnb, bo to może być ostatnia szansa na tańszy nocleg. Załóż konto i odbierz 100 PLN rabatu do wykorzystania przy wynajmie apartamentu.