Planujesz wyjazd na majówkę lub wakacje? Lepiej się pospiesz – tak tanio jak rok temu nie będzie
Jeśli polujecie na okazję last minute, w tym roku możecie się rozczarować. Biura podróży zdecydowanie lepiej oszacowały w tym roku popyt, a to oznacza, że czekając do ostatniej chwili, możemy nie upolować super okazji.
Zeszły rok był dla biur podróży rekordowy pod względem liczby klientów, choć dało się też zauważyć, że touroperatorzy dość mocno “przestrzelili” ze swoją ofertą. I choć klienci dopisali, to biura podróży spodziewały się znacznie większych wzrostów.
W związku z powyższym przed tym sezonie biura podróży znacznie lepiej oszacowały popyt. Nie jest to jednak dobra informacja dla klientów – ofert jest mniej, a do tego są nieco droższe niż w zeszłym roku.
Z drugiej strony, w porównaniu z zeszłym rokiem jest też znacznie mniej klientów. Z ostatniego raportu PZOT wynika, że liczba rezerwacji zmalała o 7,7 proc. w skali roku, a liczba klientów – o 8,6 procenta.
Z czego to wynika? Być może klienci ponownie wstrzymują się z zakupami na ostatnią chwilę, licząc na dodatkowe promocje cenowe i wysyp ofert last minute. Może się ona jednak nie powtórzyć. Widać to już na przykładzie tegorocznej majówki.
Lasty na majówkę? Kiepski pomysł
Jak wynika ze statystyk Travelplanet.pl, majowi urlopowicze wyraźnie odkładają możliwie jak najpóźniej termin złożenia rezerwacji, bo liczą, że i tutaj poprawi się last minute, a wycieczki stanieją.
– Może to być kiepski pomysł. Jeszcze w pierwszych dniach marca widać było trzyprocentowy spadek rezerwacji w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Ale inne dane pokazują, że taka strategia nie przynosi efektu Średni koszt rezerwacji na osobę we wszystkich kierunkach wzrósł o ok. 100 PLN, a na kierunkach najpopularniejszych – nawet o 250 PLN – mówi Radosław Damasiewicz, dyrektor e-commerce w Travelplanet.pl.
Co ciekawe, z analizy Travelplanet wynika, że w tym roku pierwszy raz od dawna to nie Grecja jest najpopularniejszym celem wyjazdowym w biurach podróży, ale Turcja.
A jak jest z wakacjami?
– Sytuacja z zeszłego roku, gdy w środku lata można było kupować wczasy za bezcen, na pewno się nie powtórzy. Biura podróży odrobiły lekcje i raczej będą redukowały swoją ofertę niż ją zwiększały w szczycie sezonu. W przeciwnym razie będzie tak jak rok temu – lecisz na fali optymizmu, a potem budzisz się z masą pustych miejsc, które sprzedajesz za półdarmo – mówi Maciej Nykiel, prezes Neckermanna.
Ale nawet on przyznaje, że na razie sprzedaż nie jest powalająca.
– Marzec to czas, gdy touroperatorzy dopasowują swój program letni do popytu. Sezon na oferty last minute zacznie się w kwietniu i na początku maja. Jak zachowają się biura podróży? Trudno powiedzieć. Nie do końca jeszcze wiemy czy to popyt jest kiepski czy klienci po prostu czekają, licząc na powtórzenie sytuacji z ubiegłego roku. Na razie więc na rynku jest znacznie niższa podaż. W teorii oznacza więc to, że ofert typu last minute w szczycie sezonu powinno być mniej – mówi Nykiel.
Widać też wyraźne zmiany, jeśli chodzi o najpopularniejsze kierunki wyjazdowe, bo do łask wracają Egipt i przede wszystkim Turcja.
– Jeśli chodzi o popularność, najmocniej rosną Turcja, Egipt i Włochy. Turcja na niektórych kierunkach rośnie dwucyfrowo, a na jednym nawet trzycyfrowo, licząc rok do roku. Albania i Bułgaria na razie utrzymują zeszłoroczne status quo. Poniżej poziomu z poprzedniego sezonu są natomiast Grecja i Hiszpania. Ta pierwsza notuje ponad dwudziestoprocentowy spadek. Musieliśmy w związku z tym oddać trochę słabszych hoteli – korekta wyniosła między 10 a 15 procent – mówi w rozmowie z “Rzeczpospolitą” Mariusz Jańczuk, prezes biura podróży Itaka.