REKLAMA

Mieszkamy z rodzicami, nie chcemy stabilizacji, a pieniądze wydajemy na podróże. Głupota czy sposób na życie?

kobiety w podróży
Foto: Solis Images/Shutterstock
Współcześni 20- i 30-latkowie kompletnie zmienili swoje życiowe priorytety. Teraz zamiast rodziny, przytulnego gniazdka i porządnego samochodu wybieramy bilety lotnicze, wycieczki i przeżycia. Ale... czy jedno musi wykluczać drugie?

Millenialsi, czyli grupa, która kojarzy się z roszczeniowością, lekkim życiem i jeszcze lżejszym stosunkiem do pieniędzy, to dziś w dużej mierze dorośli, pracujący ludzie. Inaczej nazywa się ich – a właściwie nas – pokoleniem Y. To osoby urodzone pomiędzy 1980 a 2000 rokiem, które do życia podchodzą już zupełnie inaczej niż ich rodzice, a tym bardziej dziadkowie.

Dom czy podróż? Wybór jest jasny

Na początku grudnia firma Contiki – specjalizująca się w wyjazdach dla ludzi do 35. roku życia – przeprowadziła badanie, z którego wynika, że porzuciliśmy zapuszczanie korzeni na rzecz organizowania wakacji – w tym tych krótszych, weekendowych, jak i dłuższych wyjazdów.

– Tysiące ludzi podróżuje, ponieważ wiedzą, że jest mało prawdopodobne, aby udało im się kupić własne mieszkanie – przekonują badacze. – Odnotowujemy 10 proc. wzrostu średnich wydatków na wyjazdy wśród młodych ludzi. Koszt wkładu własnego w kredyt hipoteczny jest tak duży, że oszczędzanie na swoje lokum dla większości z nich wydaje się być bezsensowne – dodają.

Potwierdzają to także inni eksperci z branży turystycznej.

Na tym etapie życia posiadanie majątku w postaci mieszkania czy domu jest poza zasięgiem większości młodych ludzi. Dlatego inwestują w podróże i życiowe doświadczenia. To wyraźny trend w obecnych czasach – przekonuje Chris Townson, dyrektor zarządzający w Uniworld.

Townson zwraca też uwagę, że poza przedkładaniem wyjazdów nad dobra trwałe, w znaczący sposób zmienia się też to, ile pieniędzy wydajemy na samą podróż i jak je pożytkujemy w jej trakcie.

– Nasi klienci wydają znacznie więcej na podróż niż poprzednie pokolenia. Często zdarza się, że są gotowi zapłacić 100 EUR za dostęp do klubu na plaży, bo nie chcą oszczędzać na jakości swojej rozrywki – dodaje.

Firmy z branży widzą potencjał finansowy w młodym pokoleniu i coraz chętniej dostosowują produkt do ich oczekiwań. Przykładem może być chociażby spółka Air France, która wprowadziła na rynek Joon – nową linię lotniczą skierowaną w szczególności do młodszych pasażerów. Z kolei Mariott uruchomił sieć Moxy – nową markę hoteli, która skupia się na tym, by pokoje miały dobrej jakości połączenie internetowe i świetnie wypadały na Instagramie. Jednocześnie w pokojach sieć rezygnuje z niepotrzebnych nowemu pokoleniu elementów – jak telefon stacjonarny czy biurko.

kobieta w górach

Fot. Svitlana Sokolova/Shutterstock

– Podróż dla millenialsów stała się koniecznością – powiedział w The Independent Brian Young, dyrektor zarządzający w firmie G Adventures. – Tak więc, chociaż chcą zaoszczędzić na dom, nie zrobią tego kosztem podróżowania. Teraz ludzie dłużej odwlekają stabilizację, kupno mieszkania, małżeństwo czy posiadanie dzieci i priorytetowo traktują podróże, zwłaszcza, gdy są młodsi. Wyjazdy stają się oczywistą częścią ich życia – przekonuje.

A jak jest w Polsce?

Okazuje się, że to co na zachodzie jest już oczywistością nie różni się drastycznie od tego, co możemy obserwować w naszym kraju. Marketingowcy od dłuższego czasu wskazują, że coraz mniej istotne jest posiadanie – własne mieszkanie nie stanowi dla nas już celu. Ale nowe możliwości i doświadczenia – jak najbardziej.

Biorąc jednak pod uwagę, że w stosunku do poprzedniego pokolenia zarabiamy o wiele lepiej, a wciąż blisko połowa z nas woli mieszkać z rodzicami, to nie da się ukryć, że mamy co wydawać.

– Nie chodzi o to, że pokolenie Y nie wydaje pieniędzy, po prostu jest wyjątkowo wybredne w kwestii tego, na co warto je przeznaczyć. Dlatego też wolą wydawać środki na przeżycia niż zasoby i zamiast kupić dom czy samochód, wolą polecieć w podróż życia – opowiada Lindsay Drucer Mann z Goldman Sachs Research, w rozmowie z Business Insiderem.

Trzeba jednak pamiętać, że dla młodego pokolenia kwestie mieszkaniowe nie ograniczają się przecież wyłącznie do wyboru pomiędzy lokum wynajmowanym a kupionym na kredyt. Choć to wydaje się być nieco przerażające, z danych CBOS wynika, że aż 44 proc. Polaków między 18., a 34. rokiem życia nadal mieszka z rodzicami.

– Wyluzuję z wyjazdami, ale dopiero jak poznam dziewczynę, która będzie chciała spędzić ze mną życie. Jeśli założę rodzinę, to z przyjemnością wymienię dalekie, spontaniczne wypady z namiotem na zaplanowane „wczasy” z rodziną – mówi Michał, mistrz absolutnie budżetowych wyjazdów – Podróże są moją największą pasją, ale dużo bardziej liczy się dla mnie, z kim jadę, a nie dokąd. Mieszkam z rodzicami, bo nie ma powodu, żebym się wyprowadzał. Po co mnożyć koszty, skoro mogę spożytkować pieniądze na kolejny wyjazd? – zastanawia się.

Jednak wbrew pozorom finanse nie są największą barierą, której nie mogą przeskoczyć młodzi Polacy. Badania CBOS pokazują, że 73 proc. spośród osób, które mieszkają z rodzicami, ale pracują, byłoby w stanie bez problemu osiągnąć całkowitą niezależność finansową i zamieszkać samodzielnie. Nasi rodacy wolą jednak oszczędzać pieniądze dla samych siebie i wydawać je na przyjemności czy rozrywki.

– Nie ma już buntu międzypokoleniowego, młodzi nie kwestionują tego, co powiedzą rodzice. Teraz największym ich autorytetem jest mama – przekonuje na łamach Newsweeka Michał Kot z firmy badawczej IQS.

planowanie podróży

Fot. Kitzkorner/Shutterstock

W badaniach przeprowadzonych przez bank Millenium, ten trend również się potwierdza. Choć 54 proc. pytanych oszczędza na większe wydatki, to w pierwszej kolejności nie wybierają samochodu ani mieszkania. Blisko 65 proc. wszystkich oszczędzających zadeklarowało, że później kupuje za te pieniądze… wyjazdy.

A gdyby tak połączyć jedno z drugim?

Wśród swoich znajomych jednak bez trudu znajduję też takich, którzy postanowili połączyć przyjemne z pożytecznym i zdecydowali się podpisać cyrograf z bankiem.

– Tak, mam kredyt hipoteczny. Wszyscy mnie ostrzegali, mówili, że teraz już będę mogła pomarzyć o podróżach, wszystko pójdzie na spłatę rat. Ale tak się nie stało. Choć wielu trudno w to uwierzyć, nic się w moim życiu nie zmieniło – opowiada mi Dominika, która niedawno wróciła z miesięcznego wyjazdu do Azji. – Podróżuję dokładnie tyle samo, co przed zaciągnięciem kredytu. Wtedy co miesiąc płaciłam za wynajętą kawalerkę sporo pieniędzy. Dziś rata kosztuje mnie o kilkaset złotych mniej niż odstępne za wynajem, a przynajmniej wracam z podróży „na swoje śmieci”. A właściwie to jeszcze „bankowe”, ale kiedyś będą moje – reflektuje się.

Inni przyznają, że zrobią to kiedyś, bo na razie faktycznie chcą skupić się na wyjazdach i decyzjach, które nie są ograniczone zobowiązaniami.

– Z moim chłopakiem nie zdecydowaliśmy się na kredyt, ale nie dlatego, że się go boimy. Podobno nawet mamy zdolność kredytową, ale nigdy się tym szczególnie nie interesowaliśmy. Póki co, jesteśmy zbyt spontaniczni, żeby przywiązać się do jednego adresu i stałych opłat – opowiada Agnieszka, która tylko w tym roku odwiedziła 10 krajów. – Wynajmowanie mieszkania daje dużą swobodę – możemy jutro wypowiedzieć umowę i na pół roku ruszyć w drogę, pracować w barze przy plaży i wrócić, kiedy nam się znudzi. Przy kredycie, mieszkanie stałoby puste i generowało koszty – tłumaczą.

I każde z nich ma trochę racji. Zarówno Michał, który mieszka z rodzicami, dzięki czemu jego budżet jest o wiele większy, jak i Dominika, która już poszła na swoje, a nawet Aga i jej chłopak. Każdy wybrał inną ścieżkę, ale każda ma zarówno wady jak i zalety. Pozostaje pytanie, na co zdecydowaliście się wy i czy stabilizacja, kredyt, żona albo biały płotek pod domem, naprawdę wykluczają podróżowanie? A może wręcz przeciwnie? Może dopiero otwierają przed nami nowe możliwości? Dajcie znać, jakie jest wasze zdanie.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
W Polsce nie ma tak na prawdę pokolenia "Y", nie ma go, bo w przeciwieństwie do Europy zach. mieliśmy w Polsce komunizm, który skutecznie utrudniał m.in rozwody, co sprawia, iż ludzie automatycznie mniej migrowali. Piszesz o badaniach banku millenium oraz o tym, iż własne "m" przestaje być marzeniem dzisiejszych 20-30 latków...to skąd biorą się ponownie galopujące ceny m2 ? W głównej mierze z popytu, wiele banków w tym roku ma rekordową sprzedaż kredytów hipotecznych-twarde dane już za 2-3 miesiące po zakończeniu roku.
halczyn, 12 grudnia 2017, 20:50 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Ten artykuł to pomieszanie z poplątaniem. Zawsze tak wychodzi, kiedy stosuje się zachodnie wzorce do wschodniej rzeczywistości. Większość młodych Polaków nie wyjeżdża zagranicę bo zwyczajnie ich na to nie stać. Weekendowy wypad nad pobliskie jezioro na grilla - tam najczęściej wyjeżdżają młodzi. Zagraniczne wyjazdy na własną rękę organizuje może kilka procent, z tego większość to Słowacja zimą lub Chorwacja latem. Jeśli chodzi o kraje niesłowiańskie, to Polacy po prostu nie znają języków żeby podróżować na własną rękę. Pomieszaliście młodych ludzi z Zachodu, żyjących z odsetek od kapitału swoich rodziców, z bida Polakami z Radomia, Sosnowca albo innego blokowiska, tyrających po kilkanaście godzin dziennie w fabryce.
domorotti, 12 grudnia 2017, 21:47 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jestem Y:) Nie rozumiem tego pędu za własnym mieszkaniem... Przecież szkoda, żeby dom, w który rodzice włożyli tyle serca i sił, stał pusty. Kiedyś były wielopokoleniowe domy i może warto do tego wracać. Żeby inwestować w nieruchomości, musiałbym najpierw wiedzieć gdzie. A podróże rozwijają niesamowicie i wspomnienia są tym w co warto inwestować, bo tego w zasadzie nic nie zabierze. Większość z tego co osiągnąłem w jakiś sposób wynika z podróży i imprez.
Wolny Login, 12 grudnia 2017, 21:58 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jestem Y:) Nie rozumiem tego pędu za własnym mieszkaniem. Przecież szkoda, żeby dom, w który rodzice włożyli tyle sił i serca stał pusty. Kiedyś były wielopokoleniowe domy i może warto do tego wrócić. Poza tym, żeby inwestować w nieruchomości musiałbym wiedzieć gdzie, a los jeszcze mi nie pokazał. A podróże rozwijają niesamowicie i tych wrażeń nikt nas nie pozbawi. Większość z tego co osiągnąłem w jakiś sposób wynikało z podróży i imprez.
Wolny Login, 12 grudnia 2017, 22:04 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Wszystko sie zgadza :) nie wiem jakiego Michała pytaliście ale myślałem, że chodzi o mnie;)
Michal Kubat, 12 grudnia 2017, 22:46 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Być może polskie pokolenie "Y", moje pokolenie, nieco różni się młodych ludzi na zachodzie Europy, ale z pewnością nie różni się w kwestii inwestowania w podróże. Taki Facebook to piękna sprawa kiedy chce się coś takiego sprawdzić, wśród moich znajomych z dwóch różnych gimnazjów (w 16 tyś jak i w 500 tyś mieście) oraz z liceum, nie ma ani jednej osoby która w ciągu ostatniego roku nie pochwaliłaby się przynajmniej jednym zagranicznym wyjazdem. Przeważają kierunki europejskie - Hiszpania, Grecja, UK, Norwegia, ostatnio całkiem sporo znajomych odwiedziło również Izrael czy Gruzję, są też (niezbyt zamożne) osoby które notorycznie wzbudzają moją zazdrość relacjami z miesięcznej tułaczki po Wietnamie i Kambodży lub kolejnej wyprawy do Gambii. Brak środków na luksusowe wczasy nie przeszkadza żadnemu z moich znajomych w poznawaniu świata, czy to z pomocą tanich linii lotniczych, czy nawet autostopem.
svitkona, 12 grudnia 2017, 23:45 | odpowiedz
Avatar użytkownika
To właśnie podróże uświadomiły jak naturalne i rozsądne jest życie w rodzinach wielopokoleniowych. Dziadki opiekują się wnukami, dzieci opiekują się rodzicami. W normalnym układzie (nie mówię o jakiejś patologii) jest to bardzo dobre rozwiązanie. U nas jak na zachodzie rodziny są rozbite, każdy musi mieć swój dom, dzieci muszą siedzieć w żłobkach a rodzice na starość w domach opieki. Prawdę mówiąc wygranym na takim modelu społeczeństwa są banki i instytucje finansowe. Aż czasem z zazdrością patrzę na rodziny które niewiele maja materialnie ale mają siebie i to sprawia że są szczesliwe :)
Otas, 13 grudnia 2017, 0:20 | odpowiedz
Avatar użytkownika
ładnie to ubrales w slowa :)
correos, 13 grudnia 2017, 8:31 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Otas To właśnie podróże uświadomiły jak naturalne i rozsądne jest życie w rodzinach wielopokoleniowych. Dziadki opiekują się wnukami, dzieci opiekują się rodzicami. W normalnym układzie (nie mówię o jakiejś patologii) jest to bardzo dobre rozwiązanie. U nas jak na zachodzie rodziny są rozbite, każdy musi mieć swój dom, dzieci muszą siedzieć w żłobkach a rodzice na starość w domach opieki. Prawdę mówiąc wygranym na takim modelu społeczeństwa są banki i instytucje finansowe. Aż czasem z zazdrością patrzę na rodziny które niewiele maja materialnie ale mają siebie i to sprawia że są szczesliwe 🙂
Opiekowałeś się kiedyś dzieckiem albo starą osobą 24 godz/dobę? Spędź jeden dzień w domu opieki albo hospicjum. Myślę, że ten dzień nauczy cię więcej niż wszystkie twoje podróże, które nie nauczyły cię nic.
domorotti, 13 grudnia 2017, 8:39 | odpowiedz
Avatar użytkownika
halczyn W Polsce nie ma tak na prawdę pokolenia „Y”, nie ma go, bo w przeciwieństwie do Europy zach. mieliśmy w Polsce komunizm, który skutecznie utrudniał m.in rozwody, co sprawia, iż ludzie automatycznie mniej migrowali. Piszesz o badaniach banku millenium oraz o tym, iż własne „m” przestaje być marzeniem dzisiejszych 20-30 latków…to skąd biorą się ponownie galopujące ceny m2 ? W głównej mierze z popytu, wiele banków w tym roku ma rekordową sprzedaż kredytów hipotecznych-twarde dane już za 2-3 miesiące po zakończeniu roku.
W Polsce NIGDY nie było komunizmu. Reszta to tez na poziomie tego artykułu. Polacy to naród zakompleksiony i maja tendencje aby miec: miec auto, miec wyzsze wykształcenie, miec mieszkanie, miec modne ciuchy. W koncu prawie 200 lat nas na mapie Europy nie było. Potem II wojna swiatowa. Nastepnie 45 lat socjalizmu. Pod opieka ZSRR.
mathew77, 13 grudnia 2017, 10:54 | odpowiedz
Avatar użytkownika
W 100% podpisuję się pod tym, co w wywiadzie powiedziała P. Dominika. Całkiem niedawno stuknęło mi ćwierć wieku, za pół roku mam zaplanowany ślub, własne mieszkanie już spłacone w znacznej części, a stos podróży mam zarówno za sobą, jak i przede mną. Wszystko kwestia tego jak człowiek pokieruje swoim życiem i jakie przyjmie priorytety. Żeby nie było, nie krytykuje innych podejść, wszystkie mają swoje plusy i minusy i każdy ma prawo żyć jak uważa. Chciałem odnieść się jedynie do narzekań ludzi, którzy mówią, że nie da się połączyć tych wszystkich rzeczy ;).
wasil10, 13 grudnia 2017, 12:48 | odpowiedz

plaża na Malediwach
Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA

Uwolnij świat podróży z Fly4free.pl

Gubisz się w obostrzeniach związanych z koronawirusem? Teraz wszystkie obostrzenia przed podróżą znajdziesz w jednym miejscu. Sprawdź restrykcje przed wyjazdem do Włoch, Grecji, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Turcji, Albanii i wielu, wielu innych krajów! Podróżuj bezpieczenie i bądź zdrów!

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.