Mniej wyciągów, droższe karnety. Stacje narciarskie nie wyrabiają przez rachunki za prąd
W ostatnich tygodniach Francja zdecydowała się znacząco ograniczyć zużycie energii – nawet w najbardziej popularnych atrakcjach turystycznych. Cięcia dotknęły nawet wieżę Eiffla, która jest wygaszana na większą część nocy jak i hotele, które musiały obniżyć temperaturę wody w basenach. Gdy sezon letni się kończy, pojawia się jednak kwestia kurortów narciarskich, które – nawet gdyby chciały, bez prądu nie są w stanie funkcjonować.
Ibiza od 2799 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Majorka od 2389 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa Blanca od 1739 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Według szacunków koszty utrzymania wyciągów mogą wzrosnąć nawet 8-krotnie. Co to konkretnie oznacza? Na przykładzie ośrodków w Altiservice, Saint-Lary i Font-Romeu mówi się o podwyżce z 2 mln do nawet 15 mln EUR rachunków za prąd.
– Nie jesteśmy w stanie podpisać nowego kontraktu na dostawy prądu, biorąc pod uwagę złożone nam propozycje – mówi Sébastien Giraud, który zarządza stacją Villard-de-Lans w rozmowie z radiem France3. – Rachunek za energię elektryczną stanowiłby od 20 do 25 procent naszych obrotów, w porównaniu z 5 procentami obecnie. Nie będziemy w stanie tego zapłacić. W obecnej sytuacji nie będziemy mogli otworzyć stacji narciarskiej – dodał.
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w wyciągach zarządzanych przez grupę SATA. Jej przedstawiciele mówią o podwyżce nawet do 20 mln EUR. Wszyscy liczą więc, że rząd pomoże rozwiązać tę sprawę i zdecyduje się na wsparcie ośrodków narciarskich.
Pojawiły się również głosy, że wyciągi narciarskie powinny zostać uznane za środek transportu lub uzyskać zamrożenie podwyżek – tak jak stało się to w przypadku niektórych prądożernych dużych firm i gospodarstw domowych we Francji. Trzeba jednak pamiętać, że zamknięcie stacji narciarskiej ciągnie za sobą całą branżę. Nie ma wyciągów, to nie zarabiają restauracje, hotele, agencje turystyczne i wiele innych firm. A po długich miesiącach z pandemią koronawirusa, wiele z nich obawia się, czy w ogóle przetrwa kolejny kryzys.
Jednocześnie jest jednak druga strona medalu. Trudno się nie zgodzić, że jazda na nartach nie jest najważniejszą potrzebą człowieka i trudno ją porównać do korzystania z prądu, który ogrzeje mieszkanie czy pozwoli ugotować obiad.
Na ten moment wyciągi będą też próbować ograniczyć zużycie prądu. Kolejki będą jeździć rzadziej i wolniej. Trzeba też nastawić się na podwyżki cen karnetów.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?