Wrzucasz zdjęcia z wakacji na Facebooka? Uważaj! Możesz trafić przed sąd
Tak może się stać, gdy np. robisz sobie pamiątkowe selfie na plaży nudystów, nie zwracając uwagi na innych, bo przecież są tylko tłem. Pech sprawia, że jednak człowiek z tła jest wyraźnie widoczny z twarzy i okazuje się wiceministrem sprawiedliwości we francuskim rządzie. Fotka ląduje na Facebooku, a potem, szeroko udostępniana, idzie w świat. Minister wytacza ci proces.
Rozpowszechnianie zdjęć lub wideo, na których utrwalono wizerunek osoby postronnej może okazać się problematyczne i może rodzić odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych takiej osoby – tłumaczy radca prawny Łukasz Rdzeń.
Nawet jeśli rzeczywistość jest bardziej prozaiczna, a ty nie zaglądasz na plaże nudystów, każda osoba, która znajdzie się na zdjęciu ma prawo do ochrony swojego wizerunku. Jeśli na fotografii, niechcący, znalazły się obce osoby, lepiej wyretuszować zdjęcie, lub po prostu go nie upubliczniać.
Co do zasady prawo dopuszcza możliwość rozpowszechniania wizerunku osoby, o ile stanowi ona jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Jednak w przypadku sporu, to osoba rozpowszechniająca taki wizerunek będzie musiała wykazać, że działa zgodnie z prawem – przypomina prawnik uważaj.pl Łukasz Rdzeń
Nie inaczej jest, jeśli robicie sobie zdjęcia ze znajomymi lub rodziną. Zanim umieścicie je na Facebooku, musicie zapytać o zgodę wszystkich, którzy są na nich widoczni. Chyba, że cel robienia zdjęcia był z góry uzgodniony i nikt nie miał wątpliwości gdzie zostanie umieszczone zdjęcie. Łatwo sobie wyobrazić przecież, że jedna niestosowna publikacja może złamać komuś karierę zawodową.
Wówczas osoba poszkodowana publikacją zdjęcia ma prawo pozwać autora tego naruszenia za naruszenie prawa do wizerunku. Może ponadto wystąpić z zarzutem naruszenia innych niż wizerunek dóbr osobistych, takich jak np. prywatność czy dobre imię – uważa Łukasz Rdzeń. – Poza żądaniem np. usunięcia zdjęcia z serwisu, poszkodowany może domagać się w takiej sprawie zadośćuczynienia. Aby jednak je uzyskać musi wykazać przed sądem związek między publikacją zdjęcia a wyrządzoną mu krzywdą, spowodowaną np. negatywnymi komentarzami czy utratą pracy.
Konsekwencje takiej publikacji mogą być przecież różne – rozstanie z partnerem, problemy w szkole lub pracy, np. gdy pracodawca zobaczy pracownika na imprezie u konkurencji. Do tego jeszcze dochodzą możliwe komentarze pod zdjęciem, które mogą szykanować lub wyśmiewać bohatera fotografii.
Taki los spotkał 3 lata temu 5 dziewczyn z Opola, które wrzuciły na FB zdjęcie sprzed dyskoteki. Dziewczyny były wyzywająco ubrane i umalowane, bo wybierały się na imprezę. Ktoś skopiował zdjęcie i wrzucił na serwis wiocha.pl, gdzie w ciągu kilku godzin rozpętała się burza szyderczych komentarzy. Serwis usunął zdjęcie dopiero po dwóch dniach, a w tym czasie hejt internetowy trwał w najlepsze.
Wprawdzie regulamin Facebooka mówi, że zdjęcia zamieszczone na serwisie stają się jego własnością, ale nie oznacza to, że ktokolwiek może dysponować wizerunkiem osób ze zdjęcia. W tym przypadku dziewczyny mogły dochodzić swoich praw na gruncie cywilnym, w oparciu o naruszenie ich dóbr osobistych.
Dlatego należy uważać wrzucając jakiekolwiek zdjęcie do sieci, bo zostaje tam ono na zawsze i naprawdę łatwo utracić kontrolę nad tym, co się z nim dalej dzieje. Problemy można mieć zarówno naruszając cudzy wizerunek, jak i wtedy, kiedy ktoś narusza nasz.
Więcej dowiesz się na stronach uwazaj.pl