Wracali z Sardynii, ale samolot spóźnił się sekundy na ciszę nocną. Musieli lądować 180 km dalej, do celu dotarli rano autobusem
Czarter Condora spóźnił się kilka sekund na ciszę nocną
Do zdarzenia doszło w piątek 11 września. Airbus A320 z ponad 180 pasażerami na pokładzie miał wystartować z lotniska w Olbii na Sardynii o 20.15, jednak z powodu splotu różnych zdarzeń wystartował dopiero o 22.39. Dla pilotów oznaczało to walkę z czasem, bo samolot leciał do Frankfurtu, gdzie cisza nocna obowiązuje od godziny 23 do 5 rano. Samolot miał delikatny bufor czasowy, bo do północy mogą lądować opóźnione samoloty, jednak po wybiciu północy obowiązuje ścisły zakaz.
Hurghada od 2668 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Lanzarote od 2939 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Rodos od 1800 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Mimo to piloci podjęli „walkę” i do szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. Jak czytamy w serwisie Aerotelegraph, samolot wykonujący lot DE1809 tuż przed północą zniżał się już do lądowania. Gdy minęła północ, samolot był nieco ponad 300 metrów nad ziemią – dokładnie w tym momencie piloci otrzymali komunikat z wieży kontroli lotów, że nie mają zgody na lądowanie. Zabrakło więc kilku sekund.
Piloci musieli skierować samolot na najbliższe otwarte lotnisko, którym okazał się port lotniczy w Kolonii, oddalony od Frankfurtu o 180 kilometrów. Tu oczywiście nie skończyly się przygody pasażerów, którzy musieli wsiąść w autobus, który odwiózł ich do Frankfurtu. Znaleźli się tam dopiero nad ranem.
Linie krytykują niemieckie przepisy. Ale jest też druga strona medalu.
Takie sytuacje zdarzają się w Niemczech regularnie, sami pisaliśmy o nich na naszych łamach, a raz w roli głównej wystąpił nawet nasz redakcyjny kolega. Przewoźnicy wskazują na bezsens przepisów, których jednym z celów jest ograniczenie hałasu i emisji szkodliwych substancji. Tymczasem w opisywanej sytuacji nie dość, że samolot musiał lecieć dodatkowe 30 minut, to jeszcze potem konieczne było zorganizowanie dla pasażerów transportu zastępczego.
Przewoźnicy wskazują więc na to, że lotniska powinny wykazywać tolerancję w takich sytuacjach, jak ta opisywana powyżej.