Tania linia złamała swoje reguły. Zaoferuje pasażerom wodę za darmo, ale… tylko nad terytorium jednego kraju
Islandzki WOW Air, który wkrótce uruchomi połączenie z Reykjaviku do Delhi, został zobligowany do serwowania pasażerom darmowej wody. I będzie to robił, ale tylko… w indyjskiej strefie powietrznej, bo do tego obligują go miejscowe przepisy – czytamy w serwisie “Business Traveller”.
W tanich liniach nie ma nic za darmo – ta obiegowa opinia rzadko kiedy jest bardziej prawdziwa niż w przypadku WOW Air. To islandzki przewoźnik, który zasłynął z oferowania supertanich biletów z Europy do USA (ceny biletów zaczynały się od 69 USD w jedną stronę). Równie słynne są jednak dodatkowe opłaty przewoźnika, bo płacić i to całkiem sporo trzeba w WOW Air za wszystko – cena biletu obejmuje właściwie tylko losowo wybrany fotel na pokładzie przewoźnika.
Trudno się temu dziwić, bo taki jest model biznesowy przewoźnika. W ubiegłym roku linia lotnicza zarabiała średnio prawie 50 USD na dodatkowych opłatach pobieranych od każdego pasażera. Udało im się to dzięki prostej zasadzie: pasażer musi na pokładzie płacić za wszystko, nawet za szklankę wody. Teraz, przy okazji startu lotów do Indii, przewoźnik jest jednak zmuszony dokonać wyłomu w swej strategii.
Będzie... darmowa woda
Islandzki przewoźnik kilka miesięcy temu zdecydował się rozszerzyć skalę działalności i ogłosił, że od grudnia uruchomi loty z Reykjaviku do New Delhi. Przy tej okazji “Business Traveller” poinformował, że WOW Air w związku z tym lotem zmieni swoją politykę i… będzie serwował pasażerom za darmo wodę. Ale nie cieszcie się za wcześnie, gdyż będzie ona serwowana tylko w indyjskiej strefie powietrznej. Serwis nie podaje powodów tej decyzji, prawdopodobnie chodzi o odpowiednie przepisy rządu Indii.
Jednocześnie dotykamy tu poważniejszego problemu, gdy pasażerowie… nie mogą skorzystać z pewnych usług nawet, gdyby chcieli.
Norwegian też miał ten kłopot
Kilka lat temu podobny “problem” miała norweska tania linia. Spadła na nią fala krytyki po tym, gdy okazało się, że przewoźnik nie przyjmuje gotówki ani lokalnych kart płatniczych. W efekcie dochodziło do sytuacji, gdy na trasie do Bangkoku jednej z pasażerek zabrano kubek z kawą, bo obsługa zdała sobie sprawę, że nie ma jak za niego zapłacić. Z kolei pasażerowie z Tajlandii narzekali na to, że przewoźnik nie akceptuje tajskich kart płatniczych i w efekcie… przewoźnik nie podaje im nawet wody na pokładzie.
Po medialnej burzy Norwegian zmienił swoją politykę: zaczął akceptować gotówkę i serwować pasażerom wodę bez dodatkowych opłat.