Fly4free.pl

Wojtera: Nie blokujemy rozwoju Modlina. Po prostu mamy pewne wymagania

Foto: Claudio Bottoni / Shutterstock
– Absolutnie bierzemy pod uwagę rozwój, a w tej chwili właściwie konieczne remonty w Modlinie, ale stawiamy pewne warunki. Nie może być tak, jak było dotychczas, że pieniądze będą płynąć i niezależnie od liczby pasażerów ta spółka będzie przynosiła straty – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Stanisław Wojtera, prezes PPL.

Na naszych łamach publikujemy dzisiaj drugą część rozmowy ze Stanisławem Wojterą, prezesem Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze”. W poniedziałek zaprezentowaliśmy stanowisko szefa PPL na temat ewentualnych planów przejęcia większości udziałów w lotnisku w Pyrzowicach, a także zwiększenia obecności na innych polskich lotniskach. Dzisiaj rozmawiamy o nowym lotnisku w Radomiu, a także o planach dotyczących lotniska w Modlinie.

Mariusz Piotrowski: Czy obecna siatka połączeń w Radomiu na przyszłoroczny sezon letni jest już zamknięta? A jeśli nie, to kiedy możemy się spodziewać kolejnych przewoźników i kierunków?
Stanisław Wojtera: Jesteśmy w trakcie rozmów, więc to nie jest jeszcze właściwy moment, by dzielić się wnioskami z mediami. Takie rozmowy lubią ciszę i też szanujemy w ten sposób naszych partnerów. Myślę, że jeszcze przez jeszcze 2-3 miesiące będziemy prowadzić jeszcze intensywne rozmowy. Siatka na sezon letni będzie ostatecznie znana pod koniec roku.

Dojdą loty czarterowe czy kolejne linie regularne?
– Rozmawiamy z kilkoma różnymi przewoźnikami.

Wiem, że cennik opłat lotniskowych nie jest jeszcze ostatecznie ustalony, ale chciałbym, żeby odniósł się pan do słów przedstawicieli linii Wizz Air, z którymi rozmawiałem kilkanaście dni temu. Powiedzieli oni, że lotnisko w Radomiu byłoby dla linii interesujące, gdyby poziom opłat byłby niższy niż w Modlinie. Czy faktycznie tak będzie?
Nie chciałbym odpowiadać poprzez media. Do tego służą spotkania negocjacyjne, żeby o takich rzeczach rozmawiać. Jeśli ktoś z Wizz Aira czuje potrzebę, żeby rozmawiać poprzez media, to mogę tylko wyrazić żal.

A co z Modlinem? Po konferencji Ryanaira, na której Michael O’Leary pogroził lotnisku palcem, pojawiły się skrajnie rozbieżne komunikaty. Z jednej strony prezes Szymczak jest przekonany, że porozumienie jest blisko, z drugiej – słuchając Ryanaira i PPL można odnieść wrażenie, że nie może ono być dalej. Ryanair mówi, że będzie nowa umowa jak będzie rozbudowa, a państwo mówicie: niech będzie nowa umowa na rynkowych warunkach, a jak lotnisko zacznie zarabiać, to wtedy pomyśli się o remontach i ewentualnej rozbudowie. W związku z tym chciałbym zapytać czy jest jakikolwiek plan rozbudowy lotniska w Modlinie popierany przez PPL?
To jest trochę niezręczne, bo reprezentuję jednego z czterech udziałowców, a tymi sprawami zajmuje się zarząd spółki. I w jego rękach są decyzje w tej sprawie. Mam swoją opinię na ten temat i przekazałem ją zarządowi, ale nie chcę się na ten temat wypowiadać.

Pytam dlatego, bo od lat PPL uchodzi za jedynego udziałowca, który blokuje plany rozbudowy tego lotniska.
– My po prostu stawiamy pewne wymagania, co nie było dobrze przyjęte w „tradycji modlińskiej”, stąd pewnie lekkie zaskoczenie. Absolutnie bierzemy pod uwagę rozwój, a w tej chwili właściwie konieczne remonty w Modlinie, ale stawiamy pewne warunki. Nie może być tak, jak było dotychczas, że pieniądze będą płynąć i niezależnie od liczby pasażerów ta spółka będzie przynosiła straty. Sprawa wygląda prosto: wszystkie porty lotnicze, gdy chwalą się wynikami, mówią o liczbie pasażerów i o zysku. Modlin zaś zawsze mówi tylko o liczbie pasażerów. A mój warunek jest taki, żeby również chwalił się zyskiem.

Ja to rozumiem, ale też mam wrażenie, że zadania postawione przed nowym zarządem Modlina to jest trochę „Mission Impossible” z Tomem Cruisem. Nowy zarząd ma zdywersyfikować portfolio linii latających z Modlina, zlikwidować monopol Ryanaira, a z drugiej strony w Modlinie nie ma właściwie miejsca na nowych graczy, bo możliwości przepustowości lotniska są na wyczerpaniu. Jak to pogodzić, bo wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest wymuszenie na Ryanairze ograniczenia swojej obecności na tym lotnisku?
Tak i nie. Przepustowość w Modlinie jest okresowo na granicy, ale tylko okresowo i gwarantuję, że wciąż są linie zainteresowane lataniem z Modlina. Ale muszą one dostać takie same warunki jak Ryanair. Albo odwrotnie – Ryanair musi się dostosować do warunków, jakie będą otrzymywały inne linie. I to jest przecież sprawiedliwe.

Foto: Modlin Airport

Chciałbym zapytać jeszcze o prognozy liczby obsłużonych pasażerów dla lotniska w Radomiu. Z prognoz IATA, na które państwo się powołujecie, wynika, że to nie będzie zbyt imponująca liczba, a na pewno znacznie mniejsza niż pierwotne założenia…
– Te prognozy są robione na dość dużych zasadach ogólności i biorą pod uwagę wiele zmiennych: prognozowany wzrost gospodarczy w danym kraju, mobilność pasażerów, siłę ekonomiczną regionów itp. W ten sposób tworzy się ogólny obraz, który potem przekłada się na poszczególne lotniska. I jeśli chodzi o wskazanie ogólnego trendu, są one bardzo dobre, ale już przy szczegółowej alokacji ruchu mogą pojawić się problemy. I tak naprawdę w stosunku do każdego z polskich lotnisk te prognozy mogą okazać się trochę nieprawdziwe. Ale taki był cel: chodziło o policzenie ogólnych trendów, ilu pasażerów możemy spodziewać się za 5-10-20 lat, żeby wiedziało to kierownictwo CPK i żebyśmy my wiedzieli, jak się przygotowywać do wzrostu ruchu.
W przypadku nowego lotniska, jak to w Radomiu, dochodzi dodatkowy problem, bo nie mamy danych historycznych. Na Lotnisku Chopina jesteśmy w stanie bardzo precyzyjnie prognozować ruch, mając do dyspozycji mnóstwo danych: wiemy, jakim samolotem lata dany przewoźnik, jakie jest wypełnienie samolotów itd. Mając tak dokładne informacje, dochodzimy do dobrej prognozy i wiemy, jakie są fluktuacje. Choć w Warszawie też mocno zmieniła się struktura pasażerów, co zaburza nasze prognozy – w wakacje mieliśmy lotnisko wypełnione po brzegi, a teraz pasażerów jest o 15 procent mniej niż w 2019 roku, bo ruch biznesowy jest na niższym poziomie niż przed pandemią.


Wróćmy jednak do Radomia…
– W tym projekcie jest bardzo dużo niewiadomych, a ostatnie lata nie pomagają w kreowaniu nowych produktów. Pandemia wywróciła wszystko do góry nogami i trudno w ogóle coś prognozować z dużą pewnością. Weźmy wojnę, która tak mocno wpływa na nasze życie: oznacza zwiększone koszty i być można obniża siłę nabywczą naszych pasażerów, więc ma bezpośredni wpływ na sytuację lotniska i staramy się brać to pod uwagę. Spójrzmy choćby na ceny ropy, która przez wiele miesięcy była na rekordowych poziomach, a teraz powoli zaczyna wracać do normy. Ta kwestia też ma wpływ na rozmowy z touroperatorami na temat lotów z Radomia. I w tym przypadku jest czynnikiem pozytywnym, ale jest też trochę czynników negatywnych. Dlatego odpowiadanie na pytanie o prognozy w obecnych czasach to pakowanie się w kłopoty.

Spytałem o to, bo to są jedyne prognozy, jakie są dostępne…
– I można z nich wysnuć wniosek, że rynek lotniczy w Polsce i na Mazowszu będzie się rozwijał. Ludzie chcą latać, nawet pomimo nowych technologii, możliwości załatwiania spraw zdalnie. Loty czarterowe też będą się cieszyły zwiększoną popularnością, bo tradycyjne linie widzą tu biznes. I że CPK, jako największy port w 40-milionowym kraju, ma olbrzymi potencjał hubowy, by ściągać ruch z całego regionu. I nawet teraz, podczas konferencji ACI w Krakowie, szefowie innych lotnisk mówią, że to na pewno będzie konkurencja. Powinniśmy się cieszyć, to dobry znak.

Tak, ale wracając do Radomia, możemy mieć chyba duże obawy o rentowność tego przedsięwzięcia. Bo patrząc na lotniska w Europie, od dawna przyjmuje się miarę, że granicą rentowności portu jest poziom minimum 1 mln pasażerów rocznie, a w przypadku portów bazujących na ruchu czarterowym i low-costowym, pewnie dwa razy tyle. W związku z tym, patrząc na te prognozy, wychodzi mi niezbicie, że przez pierwsze kilkanaście lat to lotnisko może mieć problemy z rentownością.
Można mieć obawy, chociaż proszę pamiętać o kilku dodatkowych czynnikach. Jako PPL będziemy zarządzać trzema lotniskami, więc możemy optymalizować koszty tzw. zaplecza. My nie budujemy dużej administracji w Radomiu, bo wszystko w dużym stopniu lotnisko będzie zarządzane z Warszawy. W Radomiu będą pracownicy operacyjni, ale takiego narzutu biurokratycznego nie będzie i to powinno przynieść pewne oszczędności. Dochodzą do tego również kwestie przetargowe, zakupowe – jako spora grupa będziemy mogli otrzymać lepszą cenę na sprzęt lotniskowy, materiały czy usługi.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Ciekaw jestem jak taki hipokryta może rano spojrzeć sobie w twarz,  jak porównuje się te działania radom vs. modlin to szlag człowieka trafia jak lekko panowie sobie szastają publicznymi pieniędzmi. Mam na myśli to m.in. to że w Radomiu negocjacje potrzebują ciszy (a cisza to będzie na tamtym lotnisku) a w modlinie robi się wsytsko żeby go zorać.    
dkowa, 28 września 2022, 11:15 | odpowiedz
Nie przesadzaj z tym oraniem. Od dobrych 10 lat  jest ta sama śpiewka, że brak rozwoju spowoduje likwidację itp itd. Jak czas pokazuje i samorząd mazowiecki stać na dokładanie do tego kramu, i podróżnych  nie odstraszają warunki gorsze niż na PKSie w Pułtusku (z pełnym szacunkiem do mieszkańców Pułtuska). I Ryainair syty i Modlin cały (city sic)
dkowa Ciekaw jestem jak taki hipokryta może rano spojrzeć sobie w twarz,  jak porównuje się te działania radom vs. modlin to szlag człowieka trafia jak lekko panowie sobie szastają publicznymi pieniędzmi. Mam na myśli to m.in. to że w Radomiu negocjacje potrzebują ciszy (a cisza to będzie na tamtym lotnisku) a w modlinie robi się wsytsko żeby go zorać.    
LCJ, 28 września 2022, 13:02 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »