Afera między RegioJet i PKP Intercity. Były naciski, żeby czeskie pociągi jeździły wolniej od Pendolino
Czeski RegioJet, który we wrześniu uruchomił rejsy z Krakowa do Warszawy, ma ogromne ambicje, by rzucić rękawicę PKP Intercity. Od 14 grudnia przewoźnik zwiększy liczbę kursów z Warszawy do Krakowa, a część tych połączeń wydłuży do Gdyni. Dodatkowo uruchomi też kursy z Warszawy do Poznania, a także z Warszawy do Pragi. A to dopiero początek ich ekspansji, bo wkrótce charakterystyczne żółte pociągi pojawią się też na wielu innych trasach w naszym kraju. Wtedy też miał wyrównać czas przejazdu na trasie pomiędzy Krakowem i Warszawą do czasu… Pendolino.
Kreta Wschodnia od 2256 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kemer od 1708 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Pafos od 2967 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Jak nietrudno zgadnąć, tak ambitne plany Czechów nie podobają się PKP Intercity, które próbuje utrudnić życie RegioJet. Czeski przewoźnik opublikował w tej sprawie specjalny komunikat. Jest to odpowiedź na wcześniejsze artykuły w mediach, które opisywały, że PKP Intercity zgłosił do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego prywatne wiadomości, które szef RegioJet, Radim Jancura wysyłał do prezesa narodowego kolejowego przewoźnika, Janusza Malinowskiego.
Szef czeskej spółki narzeka w nich na to, że pracownicy PKP Intercity utrudniają życie firmie RegioJet i próbują przeszkodzić w ekspansji firmy na polskim rynku.
Jak czytamy w „Rynku Kolejowym”: „Zaniepokojenie w PKP Intercity miały wywołać przede wszystkim fragmenty, w których Jančura pisze, że dla „Komisji Europejskiej RegioJet jest swego rodzaju laboratorium liberalizacji rynku kolejowego w Europie, dlatego reaguje na nasze prośby o interpretację przepisów w ciągu 1–2 tygodni”.
Zaś w dalszej części wspomina, że w „PKP IC pracują osoby, które mogą podejmować działania na własną rękę – nawet bez wiedzy kierownictwa – i próbować podejmować działania antykonkurencyjne”
Długa lista zarzutów RegioJeta
W czwartek RegioJet wystosował w tej sprawie specjalny komunikat. Czytamy w nim, że firma „stanowczo sprzeciwia się twierdzeniom, jakoby wpływała na pracę dziennikarzy lub polityków. Jedynie zwracamy uwagę na przypadki naruszania zasad uczciwej konkurencji, które wpływają na opinię publiczną i ostatecznie obracają się przeciwko tym, którzy działają niezgodnie z zasadami”.
Wskazuje też na problemy, z którymi boryka się RegioJet. Wśród nich są m.in. przedłużająca się kwestia sprzedaży obiektu należącego do PKP Cargo – pod presją akcjonariuszy PKP SA (czyli spółki macierzystej PKP Intercity).
Ponadto PKP SA „odmawia udostępnienia powierzchni reklamowych na dworcach, tłumacząc to faktem, że RegioJet jest bezpośrednim konkurentem PKP Intercity. Odmowy te mają miejsce zarówno bezpośrednio, jak i za pośrednictwem firm zarządzających przestrzenią reklamową, które mają zakaz sprzedaży konkurencji PKP Intercity. Reklama na dworcach kolejowych jest jednak niezbędnym elementem infrastruktury umożliwiającym skuteczne wejście nowego przewoźnika na rynek. RegioJet przygotowuje w tej sprawie wniosek do organów ochrony konkurencji a dowody w tym zakresie zostały udokumentowane w naszej korespondencji z zaangażowanymi podmiotami”.
Oprócz tego RegioJet zarzuca też PKP Intercity wywieranie znacznej presji na zarząd PKP PLK aby rozkład jazdy RegioJetu był sztucznie spowalniany w porównaniu z pociągami PKP Intercity – mimo że na wszystkich trasach planujemy kursować pociągami o identycznych parametrach technicznych i maksymalną prędkością.
„Zachowania PKP Intercity uważamy za niezgodne z prawem i sprzeczne z zasadami uczciwej konkurencji. W związku z tym RegioJet przygotowuje oficjalny wniosek do Komisji Europejskiej” – kończy komunikat czeski przewoźnik.
Cała sprawa niemal na pewno będzie miała ciąg dalszy.