Koniec z selfie i zatrzymywaniem się na ulicy we włoskim kurorcie. Turyści tworzący korki dostaną wysokie mandaty
Celem ustanowionych dwóch czerwonych stref jest ograniczenie zatorów wywołanych przez turystów. Są to miejsca, w których wciąż będzie można swobodnie spacerować, posiedzieć w restauracji lub wybrać się na zakupy, ale ze względów bezpieczeństwa zakazane będzie zatrzymywanie się. Przepis wszedł w życie w Niedzielę Wielkanocną zarządzeniem burmistrza Matteo Viacavy, a jego pierwsze efekty można było zobaczyć w długi weekend wielkanocny.
Viacava tłumaczył nowe przepisy chęcią zniwelowania „anarchicznego chaosu, który w natłoku spoconych turystów nie jest niczym przyjemnym„. Wyznaczone czerwone strefy to obszary w centrum miasta z widokiem na morze – między Piazza Martiri dell’Olivetta a nabrzeżem Calata Marconi na północy, a także między głównym placem a publicznymi toaletami w pobliżu Molo Umberto I na południu.
Słoneczny Brzeg od 1698 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Wyspa Malta od 2499 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kusadasi od 2033 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Ale co dokładnie jest zakazane? Jak czytamy w zarządzeniu burmistrza, chodzi o „stacjonowanie ludzi w miejscach spotkań oraz zgromadzenia oczekujące na wejście na pokład łodzi lub statku„. W dokumencie jest mowa o możliwych „problemach z płynnością ruchu pieszych i pojazdów, a także ewentualnych zagrożeniach związanych ze zbyt dużą liczbą osób w stosunku do dostępnej powierzchni, biorąc pod uwagę brak barier ochronnych„.
Czerwone strefy będą obowiązywać w godzinach 10:30 – 18:00 i potrwają co najmniej do 15 października. Złamanie przepisów grozi grzywną w wysokości od 68 do 275 euro.
Jak informuje dziennik „Corriere della Sera”, mieszkańcy i kupcy z Portofino są podzieleni co do zasadności przepisu. Jedni uważają, że to pożyteczny środek, który zapobiegnie niegrzecznym zachowaniom i zapewni publiczny porządek. Inni twierdzą, że jest to środek nieco niezdarny, który ogranicza wolności ludzi i dąży do uczynienia z miasta „miejsca dla elit”.