Wizz Air wykonał najbardziej niezwykłe loty w swojej historii! Wierzyliście, że kiedyś tam polecą?
Nigdy nie sądziliśmy, że będziemy oglądać takie obrazki jak Airbus A321 “landrynki” lądujący na lotnisku w Los Angeles. A jednak – przewoźnik finiszuje właśnie z akcją niezwykłych lotów repatriacyjnych do USA oraz Kanady i jeszcze dziś przywiezie do domu kilkuset obywateli Węgier i Słowacji.
O ratunkowych lotach Wizz Aira do Ameryki Północnej pisaliśmy już w zeszłym tygodniu, gdy węgierski rząd ogłosił, że to “landrynka” poleci po uwięzionych w USA i Kanadzie pasażerów. Dziś ta operacja dobiega końca i możemy ją podsumować – nie da się ukryć, że były to najbardziej niezwykłe loty w historii węgierskiego przewoźnika. Choć… trochę współczujemy pasażerom, którzy musieli spędzić kilkanaście godzin na pokładzie samolotu Wizza. Spójrzmy na szczegóły.
W zeszłym piątek węgierski MSZ ogłosił, że do USA i Kanady polecą 2 Airbusy A321neo węgierskiego przewoźnika, które sprowadzą w sumie do domu 257 obywateli Węgier i 18 Słowaków. W sumie oba samoloty pokonają w ciągu 2 dni ponad 40 tysięcy kilometrów.
Podróż obu samolotów o rejestracjach HA-LVE i HA-LVC rozpoczęła się we wtorek rano z Budapesztu. Puste samoloty poleciały najpierw na islandzkie lotnisko Keflavik, skąd po krótkiej przerwie na zatankowanie, poleciały do Ameryki Północnej.
Tu maszyny rozdzieliły się: HA-LVE poleciał do Toronto, a HA-LVC do Nowego Jorku, na lotnisko JFK. To historyczny moment dla Wizz Aira, o którym wielokrotnie spekulowano, że chciałby uruchomić loty do USA. Choć raczej nie w takich okolicznościach.
Jak wyglądały ich kolejne trasy, możecie zobaczyć np. na Flightradar. Podsumujmy więc pokrótce.
HA-LVC poleciał 1 kwietnia rano z JFK do Los Angeles. Tam zabrał pierwszych pasażerów i o 13.15 lokalnego czasu wyleciał do Nowego Jorku (lot trwał 4 godziny i 46 minut). Tuż przed północą lokalnego czasu, A321neo Wizz Aira wyleciał z JFK na lotnisko Keflavik, gdzie wylądował dziś rano (czas lotu 5 godzin i 40 minut). Stamtąd już wkrótce ma wyruszyć do Budapesztu.
Jeszcze więcej przystanków po drodze miał HA-LVE. Tu samolot najpierw wyleciał z Toronto do Miami (gdzie zabrał pierwszych pasażerów), a stąd poleciał do Chicago (czas lotu 3 godziny) i z powrotem do Toronto (nieco ponad godzina). Tu tuż po 2 w nocy lokalnego czasu wystartował na Islandię – w chwili, gdy piszemy ten tekst, z Flightradar wynika, że na Islandii wyląduje po godzinie 14 (i 6 godzinach lotu). A stąd ruszy do Budapesztu.
Loty pod specjalnym nadzorem
Nie da się ukryć, że takie loty są przede wszystkim dużym wyzwaniem dla pasażerów, którzy przez kilkanaście godzin są uwięzieni w samolocie i nie mogą go opuszczać na żadnym z przystanków. Porównując takie loty choćby do połączeń realizowanych przez LOT w ramach akcji #LOTdoDomu widzimy, że trwa ono dłużej, a wyposażenie A321neo jest jednak znacznie skromniejsze niż Dreamlinera (Wizz Air nie oferuje nawet gniazdek elektrycznych). Oprócz tego w czasie lotu nie jest przewidziany żaden catering – pasażerowie muszą sami zadbać o swoje wyżywienie w czasie lotu. Nie są to też tanie połączenia – pasażerowie muszą bowiem zapłacić (niezależnie od tego, gdzie wsiadają) 880 USD lub 1240 CAD, czyli… ponad 3600 PLN! Musimy tu jednak nadmienić, że pasażerowie nie płacą Wizz Airowi, tylko węgierskiemu rządowi, który następnie zwraca koszty operacji przewoźnikowi.
Z punktu widzenia linii jest to jednak historyczne wydarzenie. Myślicie, że kiedyś zaczną tam latać na regularnych trasach? Nie da się ukryć, że Airbusem A321XLR daliby radę realizować takie połączenia bezpośrednio.