Koniec z zostawianiem pasażerów na lodzie. Wizz szykuje szereg zmian, by w końcu stać się niezawodną linią
Overbooking, zostawianie pasażerów na lotnisku bez opieki, konieczność długiego czekania na pojawienie się zastępczego samolotu – lista grzechów węgierskiego przewoźnika jest bardzo długa. Wydaje się jednak, że te czasy to już przeszłość. Jak w rozmowie z Fly4free.pl tłumaczy mi Andras Rado, przewoźnik postanowił (w końcu!) mocniej postawić na komfort pasażerów, co oznacza bardziej sprawne operacje i większą transparentność.
Marsa Alam od 1373 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Riwiera Albańska od 2957 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Pafos od 2192 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
– Dokonaliśmy w ostatnim czasie wielu usprawnień, dzięki którym ten sezon letni upłynie nam bez dużych opóźnień i wielu odwołanych lotów. Te efekty widać już teraz – w okresie od stycznia do kwietnia byliśmy linią lotniczą z największym completion rate (czyli liczbą zaplanowanych i zrealizowanych lotów), który wyniósł w tym okresie 99,9 procenta – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Rado.
Jakie zmiany wprowadził Wizz Air? – Przede wszystkim stworzyliśmy specjalny zespół roboczy, który jest aktywny przez całą dobę i reaguje w przypadku jakichkolwiek opóźnień czy innych negatywnych zmian w rozkładzie lotów. Zrobiliśmy to, bo chcemy minimalizować wpływ takich zdarzeń na pasażerów – mówi Rado.
– Mamy też więcej zapasowych samolotów, które możemy wysyłać w przypadku awarii. Wprowadziliśmy również zmiany w rozkładach pracy naszych załóg. Wcześniej pracownicy pozostający w trybie standby mieli obowiązek być na lotnisku w ciągu 60 minut od momentu wezwania. Teraz na naszych największych lotniskach załogi rezerwowe muszą znajdować się na terenie lotniska, co pomaga nam przyspieszyć proces wyslania zastępczej maszyny – dodaje szef komunikacji Wizz Aira.
Inne zmiany, które wprowadzi Wizz Air to m.in. bardziej zbalansowane wykorzystanie samolotów w ciągu dnia przez cały rok.
– Staramy się, aby samolot średnio nie latał więcej niż 12,5 godziny dziennie, co pomaga nam usprawnić nasze operacje – mówi Rado.
Przewoźnik próbuje też zmian w samym rozkładzie.
– Na niektórych lotniskach, gdzie jest to możliwe, na przykład w Budapeszcie, zaczynamy poranne rotacje dużo wcześniej, na przykład już o 5 rano. Czy to niewygodne dla pasażerów? Niekoniecznie, bo dzięki temu mogą szybciej dostać się do swojego miejsca docelowego, czyli mieć na przykład jeden dzień urlopu więcej – dodaje przedstawiciel węgierskiego przewoźnika.
Przed wakacjami powinna też się pojawić zaktualizowana wersja aplikacji przewoźnika, w której znajdą się informacje o naszym locie w czasie rzeczywistym, włącznie z ewentualnymi zakłóceniami i sposobami na rozwiązanie wszelkich problemów.
– Obecnie jedyne rzeczy, których możemy się obawiać, to opóźnienia wywołane przez kontrolę lotów lub pogodę. Są to jednak rzeczy, które znajdują się poza naszą kontrolą – mówi Rado.