Wizz Air: Nawet jeśli zawiesimy wszystkie loty, utrzymamy się na rynku 3 lata!
– Nawet jeśli kryzys w branży lotniczej mocno nas dotknie, to inne linie będą w znacznie gorszej sytuacji – mówi w rozmowie z portalem Index Jozsef Varadi. Szef Wizz Aira spodziewa się fali bankructw w Europie i dalszej konsolidacji.
W rozmowie z węgierskim portalem Index Varadi stwierdził, że spodziewa się, że kryzys spowodowany koronawirusem potrwa nawet pół roku, zanim sytuacja się ustabilizuje. Szef Wizz Aira jest jednak przekonany, że jego linia wyjdzie z kryzysu obronną ręką.
– Nasze rezerwy gotówkowe wynoszą 1,5 mld EUR, co oznacza, że jesteśmy jedną z najlepszych linii pod względem płynności finansowej. Jeśli więc kryzys mocno dotknie branżę lotniczą, to znacznie mocniej ucierpią inne linie. Nawet, jeśli mielibyśmy z dnia na dzień zawiesić wszystkie loty, to będziemy w stanie finansować się przez 3 lata. Wielu naszych rywali dysponuje środkami finansowymi wystarczającymi tylko na 1-2 miesiące działalności, wiele linii już teraz szuka na rynku pożyczek, negocjuje z rządami swoich krajów warunki pomocy finansowej, bo w innym przypadku nie byłyby w stanie przeżyć. I nawet, jeśli otrzymają tę pomoc, ich wizja przyszłości zmieni się w sposób dramatyczny, bo w pewnym momencie te pożyczki będą musiały być spłacone, co wpłynie na ich skalę wzrostu. Dlatego oczekujemy, że słabsze linie lotnicze będą znikały z rynku lub będą jeszcze bardziej słabły, podczas gdy mocniejsi przewoźnicy po zakończeniu tego kryzysu będą tylko umacniali swoje udziały rynkowe – twierdzi Varadi.
Szef Wizz Air nie zamierza zwracać się do rządu Węgier o pomoc publiczną.
– Ale jestem bardzo ciekaw, co się stanie z tymi, którzy te pieniądze wezmą. Bo z jednej strony trzeba będzie te środki spłacić, a do tego te linie nie będą mogły potem rozwijać się w takim stopniu jak dotychczas, bo będą musiały wykonywać strukturalne zmiany. Z drugiej strony – jest też prawna strona całego procesu – mówi Varadi.
Pytany o linie, które będą miały największe kłopoty, wymienił Norwegiana, Alitalię oraz… Lufthansę.
– My zawsze hołdowaliśmy zasadzie “cash is king” i wiedzieliśmy, że na wypadek kryzysu potrzebujemy większych rezerw niż być może byłoby to konieczne. Branża lotnicza jest podatna na liczne szokowe sytuacje – w niedalekiej przeszłości mieliśmy przecież globalny kryzys czy wojnę na Ukrainie – mówi Varadi.