„Już nawet ich nie oznaczamy”. Wizz Air przyznał się do potężnego błędu – co dalej z rewolucyjnymi samolotami?
Miał być gamechanger, jest wielka klapa
Minął dokładnie rok – 20 maja 2025 roku byłem w Hamburgu, gdzie Wizz Air uroczyście odbierał pierwszego Airbusa A321XLR. Węgierski przewoźnik liczył, że nowe maszyny, które mogą latać na dystansie do 8700 km i wykonywać loty trwające powyżej 8 godzin, zrewolucjonizują jego siatkę połączeń. Plan był prosty: XLR-y miały łączyć Europę z Abu Zabi – lotnisko to miało stać się nieformalnym hubem przesiadkowym linii, z którego pasażerowie mieli podróżować dalej do Azji. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. „Landrynka” najpierw we wrześniu zamknęła swoją linię Wizz Air Abu Dhabi, a następnie drastycznie zmniejszyła swoje zamówienie na XLR-y od Airbusa. Zamiast 47 sztuk, linia ostatecznie otrzyma ich tylko 11. Co z nimi zrobi i dlaczego się nie udało?
„Już nawet nie oznaczamy ich jako XLR”
Obecnie Wizz Air ma w swojej flocie 6 samolotów tego typu, a 5 kolejnych dostanie do końca tego roku. Ian Malin jasno przyznaje, że linia… nie bardzo ma co z nimi teraz zrobić.
– Po tym, jak zamknęliśmy naszą linię w Abu Zabi, szybko okazało się, że te samoloty nie pasują do naszego modelu biznesowego. Oczywiście, to wspaniały samolot i nie ma w nim asbolutnie nic złego – mówi Malin.
Jak więc obecnie są wykorzystywane te samoloty?
– Po prostu używamy ich jak A321neo i nawet nie oznaczamy ich w systemie jako XLR. Dla nas to po prostu samoloty Neo – mówi Malin.
Sousse od 2079 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Rodos od 2359 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Hurghada od 2045 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Będą dalekie trasy? Bez produktu premium to raczej niemożliwe
Wizz Air w pewnym momencie był nawet zainteresowanym wyleasingowaniem swoich 5 Airbusów A321XLR do innych przewoźników, jednak ostatecznie się na to nie zdecydował. Dlatego linia trzyma samoloty w odwodzie, oczekując na dobre okazje do ich wykorzystania, np. przy dłuższych trasach, które wydłużają się jeszcze mocniej np. z powodu zamkniętej przestrzeni powietrznej.
Jednocześnie Malin przyznaje się do jeszcze jednego błędu Wizz Aira. XLR-y od początku były skonfigurowane tak jak inne A321, czyli ciasno – z 239 fotelami klasy ekonomicznej. Wizz Air wierzył, że dzięki temu będzie mógł skutecznie rywalizować cenowo z innymi liniami na dalekich trasach. Okazało się to jednak niemożliwe, a decydujący – według Malina – okazał się brak jakiegokolwiek produktu premium, który jest decydujący dla rentowności połączeń. W efekcie nawet teraz XLR-y Wizz Aira nie mogą skutecznie rywalizować z innymi na dalekich trasach z Europy, więc linia nie będzie ich raczej uruchamiać.
„Czekamy na odpowiednią okazję”
Reasumując: Wizz Air nie ma obecnie planu na odpowiednie wykorzystanie XLR.
– Jeśli pojawi się jakaś okazja, na której będziemy mogli zarobić, wykorzystując XLR-y, to z pewnością się jej przyjrzymy. Ale na razie te samoloty po prostu będą operowały jak Neo – powiedział Malin.
Flota Wizz Aira liczy obecnie 264 samoloty. Ponad 30 z nich jest wciąż uziemione z powodu problemów z silnikami Pratt&Whitney. Malin twierdzi, że przeglądy silników idą sprawnie i w przyszłym roku wszystkie maszyny Wizz Aira powinny być już dopuszczone do latania.
👉 Plan łączenia Europy z Abu Zabi i dalszych lotów do Azji upadł; zamówienie na A321XLR obcięto z 47 do 11 sztuk.
👉 Linia ma 6 A321XLR we flocie i odbierze 5 kolejnych do końca roku; używa ich jak zwykłych A321neo i nie oznacza jako XLR w systemie.
👉 Dalekie trasy są mało realne: XLR-y mają 239 miejsc w ekonomicznej bez produktu premium, co według Malina uniemożliwia rentowną konkurencję na długich połączeniach.