Wizz Air miał zmuszać pasażerów z Polski, by zrzekli się prawa do odszkodowań i pomocy!
[AKTUALIZACJA] Pasażerowie z piątkowego rejsu Wizz Aira z Krakowa do Reykjaviku poinformowali, że po tym, gdy maszyna wylądowała w oddalonym 600 km dalej Eglisstadir, otrzymali formularze zrzeczenia się praw do odszkodowania i jakiejkolwiek pomocy ze strony linii lotniczej. Ci, którzy zdecydowali się zostać na Islandii, zostali więc pozostawieni sami sobie. W tej samej sytuacji znaleźli się pasażerowie lotu z Wrocławia. Wizz Air przeprasza za niedogodności – przewoźnik wysłał w tej sprawie komunikat.
Powodem lądowania samolotu na wschodnim krańcu Islandii były fatalne warunki atmosferyczne, jakie panowały na tej wyspie. Jednak to można było zrozumieć, znacznie gorsze rzeczy zaczęły się dziać po wylądowaniu. Według informacji islandzkich mediów, pasażerowie znajdujący się na pokładzie zostali postawieni przed niezbyt komfortowym wyborem: mieli albo zostać na lotnisku w Eglisstadir i dojechać do Reykjaviku na własną rękę albo wracać tym samym samolotem do Krakowa.
Jeśli jednak chcieliby zostać na Islandii, musieli podpisać dokument, w myśl którego zrzekaliby się wszelkich roszczeń na rzecz Wizz Aira, w tym także pomocy. Tak właśnie było – pasażerowie wychodzący z samolotu podpisywali specjalną listę.
– Załoga samolotu powiedziała pasażerom, że mają do wyboru dwie opcje – wracają do Polski i na Islandię polecą, kiedy tylko będzie to możliwe lub opuszczają pokład samolotu – relacjonuje w rozmowie z “Dziennikiem Zachodnim” Barbara Janas-Dudek.
Pasażerowie relacjonują, że ok. 20-30 osób zdecydowało się na powrót do Polski, reszta została na lotnisku.
Taka sama sytuacja miała miejsce w przypadku lotu z Wrocławia do Keflaviku, który planowo wyleciał z Polski o godz. 18.10. On także lądował na małym lotnisku na wschodzie Islandii z powodu trudnych warunków atmosferycznych.
Jak czytamy w “Dzienniku Zachodnim”, nawet 300-400 pasażerów spędziło noc na lotnisku, bo Wizz Air nie zapewnił im noclegu ani wyżywienia. Nie zapewnił też, do czego jest zobligowany, transportu zastępczego w postaci choćby autokaru. Z tego powodu pasażerowie spali, gdzie tylko się dało – na ławkach, taśmach bagażowych i podłodze.
Części pasażerów udało się na własną rękę zorganizować transport do Reykjaviku – w sobotę około godziny 11 na lotnisku pojawiły się dwa autokary, które zabrały ze sobą część pasażerów.
Co na to Wizz Air?
Węgierski przewoźnik przysłał nam komunikat w sprawie piątkowej sytuacji.
„4 października lot Wizz Air W6 5053 z Krakowa do Rejkjawiku został przekierowany na lotnisko Egilsstadir z powodu niekorzystnych warunków pogodowych w Rejkjawiku. W związku z tym lot Wizz Air W6 5054 z Rejkjawiku do Krakowa został odwołany. Wszystkim pasażerom zaoferowano lot powrotny do Krakowa, pełny zwrot kosztów lub pokrycie kosztów poniesionych w wyniku opóźnienia zgodnie z polityką Wizz Air oraz przepisami UE. Wszyscy pasażerowie, których dotyczyła zaistniała sytuacja, zostali poinformowani o sposobie odzyskania kosztów spowodowanych zmianą trasy. Pomimo że warunki pogodowe są niezależne od linii, Wizz Air przeprasza pasażerów za wszelkie niedogodności, ale bezpieczeństwo naszych pasażerów, załogi oraz samolotu jest priorytetem linii” – czytamy w komunikacie.