To nie był dobry kwartał dla Wizz Aira. Chcesz dolecieć na czas? „Landrynka” nie jest najlepszym wyborem
Jeśli chcesz dotrzeć na miejsce na czas i zgodnie z rozkładem, a lecisz Wizz Airem, to… możesz się rozczarować. Liczba odwołanych rejsów wzrosła minionym kwartale o ponad 426 proc. w skali roku, a opóźnień wynoszących poniżej 3 godzin było dwa razy więcej.
Teoretycznie Wizz Air rozwija się według założonego wcześniej planu – w kwartale od kwietnia do końca czerwca przewoźnik przewiózł aż 8,6 mln pasażerów, czyli 20 proc. więcej niż rok temu. Ale jeszcze mocniej, bo aż o 23 proc. wzrosły wydatki przewoźnika, głównie z powodu kosztów wynagrodzeń i stale rosnących cen ropy. Efekt? Zysk netto przewoźnik spadł aż o 14 proc. w skali roku i wyniósł “zaledwie” 52,1 mln EUR
Ale największym problemem Wizza były liczne odwołane i opóźnione loty. Statystyki nie są co prawda tak fatalne jak u Ryanaira, który w tym samym okresie odwołał 2,5 tys. rejsów, ale też nie ma się czym chwalić. Rok temu o tej porze liczba anulowanych lotów “landrynki” wynosiła ledwie 24, teraz w okresie od kwietnia do końca czerwca wzrosła już do 145. Wizz Airowi w dół poleciała też punktualność. Liczba lotów, które przylatują i wylatują o czasie zmniejszyła się w tym okresie aż o 7,8 proc. i wyniosła ledwie 74 proc. wszystkich lotów. Jednocześnie w tym okresie było aż 306 lotów mających przynajmniej 3 godziny opóźnienia lub więcej (2 razy więcej niż rok temu). To zaś bardzo mocno wpłynęło na kwotę wypłacanych odszkodowań z tytułu opóźnionych i odwołanych lotów. W okresie od kwietnia do czerwca przewoźnik wypłacił 3 razy więcej odszkodowań niż rok temu, czyli ponad 9 mln EUR.
Głównym powodem opóźnień są według Wizz Aira strajki kontrolerów lotu we Francji i niedobór tych pracowników w innych krajach. Kilka dni temu Wizz Air i kilka innych linii lotniczych złożyło w tej sprawie oficjalną skargę do Brukseli.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?