Wizz Air ma duży “problem” wart 343 mln PLN. Jeśli zastanawialiście się, czemu zamyka tyle tras w Polsce, to teraz już wiecie
Węgierski przewoźnik zmniejszył prognozę zysku w tym roku aż o 1/5. To efekt ogromnego wzrostu cen ropy, za którą Wizz Air będzie musiał zapłacić aż o 80 mln EUR więcej niż rok wcześniej. To dlatego przewoźnik był zmuszony tak mocno obciąć swoją siatkę w sezonie zimowym.
Wizz Air ogłosił w środę, że zmniejsza swoją prognozę zysku na bieżący rok fiskalny o 21 procent – zamiast 310-340 mln EUR, obecnie spodziewa się zysków na poziomie 270-300 mln EUR. Głównym powodem tego stanu rzeczy jest mocno drożejąca ropa, przez co paliwo lotnicze w tym roku jest droższe aż o 23 procent niż w analogicznym okresie 12 miesięcy temu.
Wizz Air szacuje, że z tego powodu na paliwo wyda aż o 80 mln EUR (343 mln PLN) więcej niż rok temu. Ale to nie jedyny problem, bo Wizz ogłosił też, że straci ok. 10 mln EUR z powodu strajków kontrolerów ruchu lotniczego w Europie Zachodniej i przepełnionych lotnisk w okresie wakacyjnym, co wpłynęło na fatalną punktualność przewoźnika. W okresie od kwietnia do końca października średnia punktualność Wizz Aira wyniosła 72,1 proc. I była aż o 8 proc. niższa niż rok wcześniej. Szczególnie źle punktualność Wizz Air wyglądała w wakacje – w czerwcu tylko 68 proc. samolotów tej linii przylatywało i wylatywało o czasie, w lipcu ten współczynnik spadł do rekordowo niskiego poziomu 62 procent, a w sierpniu – do 70 procent.
W komunikacie przewoźnika cytowanym przez agencję Reuters czytamy, że była to główna przyczyna mocnego cięcia połączeń w sezonie zimowym. W tym okresie całkowite oferowanie (czyli liczba dostępnych foteli w samolotach przewoźnika) zostało zwiększone o 14 proc. w skali roku, podczas gdy według pierwotnego planu przewoźnik miał rosnąć w tym okresie o 18 procent.
Te negatywne zmiany najmocniej odczuli pasażerowie z Polski, gdzie Wizz Air zawiesił lub zamknął grubo powyżej 20 tras, a przede wszystkim lotnisko w Poznaniu, gdzie wkrótce Węgrzy zamkną swoją bazę operacyjną.
Varadi robi dobrą minę do złej gry
Mimo tych kiepskich informacji, prezes Wizz Aira zachowuje urzędowy optymizm i twierdzi, że dzięki cięciu siatki przewoźnik mógł zaoferować niższe ceny biletów na trudnym, konkurencyjnym rynku.
– Nie sądzę, aby strukturalnie wysokie ceny ropy były bardzo złą rzeczą dla Wizz Aira. Ta sytuacja sprawi, że rynek jeszcze mocniej się skonsoliduje, a największe linie lotnicze będą jeszcze silniejsze – mówi Jozsef Varadi w rozmowie z Reutersem.
Chodzi mu oczywiście o możliwości przejęć na rynku, ale też bankructwa mniejszych i słabszych przewoźników takich jak choćby niedawne przypadki, gdy upadłość ogłosiły linie Primera Air oraz cypryjski Cobalt.
Wizz Air czeka też z niecierpliwością na początek przyszłego roku, gdy ma odebrać pierwszego Airbusa A321neo. Będzie to największy samolot we flocie przewoźnika (ma zabierać na pokład aż 239 pasażerów), a jednocześnie najbardziej ekonomiczny – ma mieć średnie spalanie o 16 proc. niższe od samolotów, które Wizz Air obecnie ma w swojej flocie. Zapewni to przewoźnikowi jeszcze większe oszczędności.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?