Wiceszef LOT o zamieszaniu z Turkish Airlines: Umowa z Turcją daje pasażerom z Polski lepszą ofertę lotów
Nie milkną echa związane z ostatnimi ruchami Turkish Airlines i nowego połączenia tej linii z Polski. Przypomnijmy, że pierwotnie turecka linia chciała uruchomić loty do Stambułu z Pyrzowic, jednak ostatecznie przewoźnik zmienił zdanie. W efekcie w maju Turkish uruchomi nową trasę z Krakowa do Stambułu, a na tej samej trasie zacznie latać też LOT – obie linie uruchomią po 3 połączenia w tygodniu. Decyzje te wywołały spore kontrowersje i duże głosy oburzenia na Śląsku, bo tamtejsze lotnisko straciło lukratywne połączenie. Pojawiły się też głosy krytyki pod adresem ULC, który zwlekał z akceptacją letniego rozkładu lotów na trasie z Pyrzowic do Stambułu. Urząd odpierał te zarzuty, twierdząc, że na mocy polsko-tureckiej umowy o transporcie lotniczym desygnowani przez oba kraje przewoźnicy muszą dokonać ze sobą uzgodnień w sprawie konkretnych rozkładów. I jak się okazało, owocem tych ustaleń było ogłoszenie startu połączenia z Krakowa. Z czego wynika ta decyzja? W piątek podczas briefingu z dziennikarzami zapytaliśmy o to Michała Fijoła, członka zarządu LOT ds. handlowych. Co odpowiedział?
Marsa Alam od 2019 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Sousse od 2599 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa Brava od 2648 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
– Jeśli chodzi o sytuację z przewoźnikiem tureckim, to obowiązuje tu umowa bilateralna, która przewiduje parytet rozwoju. Zakłada ona, że przewoźnicy z obu krajów będą się rozwijali na trasach z Polski do Turcji w zbliżonym tempie, by dać obu liniom szansę na równomierny wzrost. Przewiduje ona, że przewoźnik z Turcji będzie latał z dowolnego miejsca w Turcji do dwóch portów z Polski, przy czym jednym jest Warszawa, a drugie lotnisko dowolnie wybrane przez przewoźnika. W przypadku LOT możemy zaś latać z dowolnego miejsca w Polsce, ale symetrycznie, na określone w umówię lotniska, czyli do Stambułu i Ankary – mówił Fijoł w rozmowie z dziennikarzami.
Jego zdaniem, polsko-turecka umowa jest dobrze skonstruowana.
– Bardzo dobrze, że w tej umówię znalazł się zapis o parytecie wzrostowym. Ma to na celu dbałość o interesy polskiego przewoźnika, które w dłuższej perspektywie będą skutkowały tym, że pasażerowie z Polski będą mieli tylko lepszą ofertę lotów – mówił Fijoł.
– Jest jasne, że połączenie z Warszawy ze Stambułem to łączenie dwóch hubów, co oznacza większe korzyści dla pasażerów z obu krajów. My mamy bogatą ofertę lotów do USA, Turkish ma w Stambule bardzo bogatą siatkę połączeń właściwie do całej Azji, zarówno do miejsc, gdzie latamy rozkładowo, jak i czarterowo. I to jest pytanie, w jaki sposób będziemy dbać o swoje interesy na tym rynku – mówi członek zarządu LOT ds. handlowych.