W Barcelonie coraz mniej turystów. Mają, co chcieli, ale wcale się nie cieszą
Głównym powodem jest niedawne polityczne zamieszanie związane z referendum niepodległościowym w Katalonii. Miało ono miejsce 1 października i zakończyło się tym, że większość mieszkańców poparła oddzielenie się Katalonii od Hiszpanii. Rząd Hiszpanii nie uznał jednak wyniku referendum. W następstwie doszło do wielotysięcznych manifestacji, rząd Katalonii został rozwiązany, a władze centralne rozpisały nowe wybory do władz lokalnych, które odbędą się 21 grudnia.
Po raz kolejny okazało się, że turyści przede wszystkim cenią sobie spokój, a odstraszają ich nawet najmniejsze zawirowania. I widać to po stale spadającej liczbie odwiedzających Barcelonę. Jeszcze w październiku spadek liczby turystów wyniósł ledwie 4,7 proc. w skali roku, ale już w grudniu – w okresie świąteczno-noworocznym, jest ich już zauważalnie mniej. Z danych branżowej organizacji Exceltur wynika, że turystów jest aż o 15 proc. mniej niż rok temu.
Początek roku też nie wygląda dobrze – liczba rezerwacji w hotelach w Barcelonie na I kwartał jest mniejsza o 10 proc.
Teoretycznie to… dobra wiadomość
I to dla wszystkich. Dla turystów, bo oznacza, że spadną ceny noclegów. I dla mieszkańców, którzy od dawna narzekali na to, że miasto odwiedza zdecydowanie zbyt wielu gości. W sumie trudno im się dziwić, bo w 2016 r. liczącą 1,6 mln mieszkańców Barcelonę odwiedziło prawie 32 mln turystów! Z tego powodu stolica Katalonii wprowadziła szereg ograniczeń dla branży turystycznej, m.in. zakazując budowy nowych hoteli. O tłumach turystów w Barcelonie pisaliśmy zresztą sami, w relacji na łamach Fly4free.pl.
Czemu się nie cieszą?
Okazuje się jednak, że… sami mieszkańcy nie do końca są zadowoleni ze spadającej liczby odwiedzających ich miasto. Czemu? Chodzi oczywiście o pieniądze.
„Jeśli ten trend się utrzyma, firmy turystyczne będą musiały zacząć zwalniać pracowników” – czytamy w raporcie Exceltur. A to poważny problem, bo w całej Katalonii z turystyki utrzymuje się ponad 400 tys. ludzi. Jest to najczęściej odwiedzany region w Hiszpanii, a wpływy z turystyki odpowiadają za 12 proc. jej PKB.
W raporcie Exceltura czytamy, że hotele mogą w tym roku zmniejszyć zatrudnienie o 8,2 proc., a wypożyczalnie aut -o 5 procent w skali roku.
Tak źle i tak niedobrze? Czy Waszym zdaniem liczba turystów w Barcelonie zmniejszy się na stałe czy też przeciwnie – gdy sytuacja się uspokoi, do Katalonii ponownie zawitają tłumy?