REKLAMA

„Na bilety lotnicze przepuszczam ponad 1 tys. PLN miesięcznie. Ale prawie nie latam”. Ty też jesteś uzależniony?

Zakup biletu lotniczego
Foto: Casimiro PT / Shutterstock

Zaczyna się od przyjemności, rozrywki, emocji. Ale niekiedy sytuacja wymyka się spod kontroli. Co robić w przypadku, gdy wpadliście w zakupoholizm – a obiektem Waszych zakupów są bilety lotnicze? Rozmawiamy z ekspertem od uzależnień.

Bilety lotnicze są tanie jak barszcz. Klik, klik, kilka ruchów – i na Twoim mailu ląduje potwierdzenie zakupu biletu z Warszawy do Londynu. Cena? Zbliżona do tej, którą zapłaciłbyś za wyjście do kina. Jesteś królem życia, oszukałeś system, przecież właśnie za grosze udało Ci się zrobić coś fajnego. Czujesz satysfakcję i zadowolenie. Hormon szczęścia buzuje w Twojej głowie.

Zaglądasz do swojej skrzynki mailowej. W tym samym czasie masz wylot do Barcelony (kupiłeś go dwa miesiące temu, była okazja, za 50 PLN!). A koniec hipotetycznego wyjazdu do Londynu pokrywa Ci się z kolejnym biletem, na jednodniowy wypad do Bergamo.

Przecież i tak nie chciałeś tego wylatać.

Jesteś uzależniony, kolego.

* * *

– Słuchaj, pogadamy szczerze, ale nie rób ze mnie jakiegoś debila. Sam przecież często robisz to samo, no nie? Na bilety lotnicze przepuszczam czasami ponad tysiąc PLN miesięcznie. Ale prawie nie latam.

Znam go od ładnych kilku lat. Zaczynał spokojnie: to był czas, gdy tanie linie lotnicze wrzucały bilety dosłownie za grosze. Byliśmy razem na różnych dziwnych wyjazdach, na przykład na pizzy w Forli. Ot, szybki niedzielny wypad na kilka godzin: wylot o 16:25 z Katowic, 18:05 na miejscu… i czas do 22:20, kiedy trzeba wracać do Polski. 23:55 w Katowicach, przed 1 w nocy w domu. I ta satysfakcja, gdy ktoś pyta się na następny dzień w pracy:

– Jak tam niedziela?
– Aaa, drobiazg, na pizzy we Włoszech byłem.

Do tej pory mam gdzieś ten bilet. O, tutaj:

Bilet do Forli
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne

Natknąłem się na niego ostatnio w jednym z centrów handlowych. I… nie poznałem go. To znaczy fizycznie było z nim wszystko w porządku. Ale rozmowa wybitnie nam się nie kleiła. Temat był jeden: gdzie / kiedy / za ile. Sypał połączeniami lotniczymi, kodami lotnisk, przesiadkami, cytował co lepsze okazje z forum Fly4free.pl, opowiadał o zagranicznych stronach. Okej, znam wielu takich maniaków. Ale tutaj było inaczej: gdy przyszło do pytań, co widział i jak się udały te wszystkie wyjazdy… okazało się, że on BARDZO MAŁO LATA.

Owszem, kupuje bilety. Ale ich nie wykorzystuje. Przyjemność sprawia mu sam zakup.

* * *

Próbuję zrozumieć, jak działa mechanizm uzależnienia od zakupów biletów lotniczych. Rozmawiam z Zbigniewem Krempickim, specjalistą terapii uzależnień w Prywatnym Ośrodku Terapii Uzależnień „Nowy Dzień” w Lusinie k. Krakowa.

Paweł Kunz, Fly4free.pl: Panie Zbigniewie, o co tutaj chodzi?

Zbigniew Krempicki, specjalista terapii uzależnień: Z pana przyjacielem? To klasyczny przykład uzależnienia. Nie jestem w ogóle zdziwiony.

Ale mój znajomy nie uzależnił się od latania! On wydaje pieniądze na bilety, których nie potrzebuje.

Dokładnie tak działa mechanizm zakupoholizmu. Ludzie niekiedy mają błędne mniemanie, że coś ich nie dotyczy, bo przecież kupno butów nie jest niczym złym. A potem orientują się, że w szafie mają 40 par. Podobnie jest z biletami lotniczymi. On nie potrzebuje fizycznie ich wykorzystać. Wystarczy mu sam fakt, że je kupił.

Jest szczęśliwy?

Zdecydowanie. Klasyczny wyrzut endorfin. Zrobiłem sobie przyjemność, mam to, udało mi się! Do tego to poczucie wyjątkowości, w końcu wydałem ułamek tej kwoty, którą muszą zapłacić inni ludzie. Gorzej, że po tych chwilach szczęścia przychodzą złe momenty. Świadomość, że przecież te bilety nie są mu potrzebne, pozostaną tylko jako dowód wydanych pieniędzy, bez ciągu dalszego. I wyrzuty sumienia, chociaż nie zawsze.

Boję się zapytać, czy to taki sam rodzaj uzależnienia, jak od narkotyków czy seksu…

W sensie zachowań, podobny. Odrzucając kwestię konkretnego środka, który osoba uzależniona chce sobie zaaplikować, bo jej organizm tego potrzebuje i się domaga (papieros, alkohol, narkotyki), reszta jest podobna. Czujesz, że „ciśnie”. Widzisz bilety, są w Twoim zasięgu finansowym. Kupujesz. Nie myślisz o tym, co dalej. I dodatkowo nakręcasz się reakcją innych.

Znajomych?

Nie tylko. Współpracowników, kiedy rzucasz w zbiorowej kuchni w korporacji: „wiecie, machnąłem bilety do Barcelony za dwie stówki w sezonie”. Sąsiadów, którzy są pełni podziwu, że taki obieżyświat mieszka drzwi w drzwi. Przyjaciół na facebooku i w innych mediach społecznościowych.

To pomaga?

W wyjściu z nałogu – nie. Wręcz przeciwnie. Bo szukając dodatkowych bodźców, nakręcasz się. Coraz więcej, coraz częściej, coraz lepiej.

A może po prostu to jego hobby? Nie twierdzę, że on nie lata. Tylko, że kupuje znacznie ponad miarę, i większość tych pieniędzy jest wyrzucona w błoto.

Dotknął Pan istoty problemu: gdzie kończy się hobby, a zaczyna uzależnienie? Aspekt finansowy nie zawsze jest tym najważniejszym. Podam przykład: w naszym ośrodku, pracując z osobami uzależnionymi, przeprowadzamy coś w rodzaju podsumowania straty. Litraż – liczymy dokładnie, ile pieniędzy ktoś stracił na swój nałóg. Na papierosy, na alkohol, na wyścigi samochodowe, na wszystkie rzeczy, które były jego konsekwencją… na przykład zniszczenia w domu. Wie Pan, o jakiej kwocie mówimy w przypadku kogoś uzależnionego od czegokolwiek przez kilkanaście lat?

Strzelam. 100 tys. PLN.

Słaby strzał. Średnio 300 tys. PLN strat. A niektórzy dochodzą do miliona.

Mnóstwo pieniędzy…

Tylko co to oznacza? Dla uzależnionego to nie są duże kwoty, bo on nie myśli globalnie. On obejmuje tu i teraz – teraz ta paczka papierosów to 13 PLN, ten bilet lotniczy to 50 PLN.

Rozmowa z psychologiem
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl

Bilety lotnicze są jak małpki z alkoholem

Mechanizmy uzależnienia są takie same?

Widzę analogię chociażby do uzależnienia od alkoholu. Czy Pana znajomy kupuje drogie bilety lotnicze do egzotycznych krajów?

Nie, to są często takie weekendowe wypady, tanie, kilkunastogodzinne w założeniu.

Jesteśmy w domu. Osoba uzależniona od alkoholu często robi podobnie. Nie przyniesie do domu butelki 0,7. Przyniesie kilka „małpek”, tanich buteleczek po 100 ml. Bo łatwiej zracjonalizować sobie taki zakup, niż jednorazowe wydanie większej sumy. Do tego prościej je wyrzucić, ukryć. Tutaj podobnie: łatwiej wytłumaczyć sobie, że to przecież nie jest bilet do Tajlandii za 2,5 tys. PLN, tylko sześć wyjazdów po 50-100-200 PLN. Maroko za stówkę, Norwegia za jeszcze mniej. Jakoś to się w budżecie rodzinnym schowa.

Czy jestem uzależniony, jeżeli wchodzę na serwisy z ofertami tanich biletów lotniczych po kilka-kilkanaście razy dziennie?

Nie. Ale jeżeli nie wyobrażasz sobie rozpoczęcia dnia bez „prasówki” z takich miejsc, odczuwasz niepokój, że może coś Ciebie ominęło, masz poczucie pewnego napięcia – i nagle pod wpływem impulsu dokonujesz zakupów (robiąc to często) – to już zakupoholizm, oniomania.

A jeżeli faktycznie jestem zaawansowanym podróżnikiem? Mam wolny kalendarz, spędzam mnóstwo czasu na tym, aby go wypełnić po brzegi wyjazdami, wykorzystując całkowicie wszystkie dni urlopu i każdą wolną okazję?

(śmiech) Zazdroszczę takim osobom. A tak poważniej, każda osoba uzależniona ma duży problem, aby się przyznać przed samym sobą, że to już ten etap.

Niezbyt rozumiem…

Najlepszą terapią jest praca w grupie. Ale aby móc ją rozpocząć, należy przejść właśnie przez ten ciężki etap: przyznania się do uzależnienia. Najpierw przed samym sobą, potem przed terapeutą i bliskimi, a na końcu przed grupą. To ostatnie jest najtrudniejsze.

Dlaczego?

Inaczej jest próbować tłumaczyć sobie swoje zachowanie, szukając ewentualnych wymówek, a inaczej stanąć przed grupą i mieć odwagę powiedzieć: tak, jestem uzależniony. Osoba uzależniona często będzie widziała ów problem w innych… ale nie w sobie.

To znaczy?

„Patrz, to Jacek. Ten to jest uzależniony od kupowania biletów. Stary, on co tydzień gdzieś lata!” A w tym czasie sami mamy kalendarz wypchany biletami lotniczymi. Jest noc, a my zamiast spać, przeglądamy na komórce internet i fora branżowe, poszukując nowych okazji i ofert tanich lotów.

Przeglądanie internetu na komórce
Foto: Marcos Mesa Sam Wordley / Shutterstock

Jak leczyć zakupoholizm?

Czy istnieją jakieś skuteczne sposoby na walkę z tego typu uzależnieniem? Od razu musimy szukać pomocy u specjalisty?

To zależy od przypadku. Być może zadziała po prostu impuls z zewnątrz. Ktoś bliski, kto powie: człowieku, ogarnij się. Spędzasz całe dnie na wyszukiwaniu tanich biletów, kupujesz to, a potem Ciebie nie ma w domu. Czasami warto, aby takiego zakupoholika zaskoczyć, nie szykować się wcześniej do rozmowy, nie zapowiadać jej.

Bo zdąży się przygotować?

Też. Zacznie racjonalizować, nie zechce słuchać, obróci wszystko w żart. Możliwych reakcji jest więcej: ktoś zacznie się obrażać, irytować, kontratakować. Może nawet obiecać poprawę. To wszystko to nie są moje słowa, a możliwe reakcje są zbieżne przy wielu uzależnieniach. Doskonale to opisała doktor Wanda Sztander w ramach interwencji wobec osoby uzależnionej – jej słowa świetnie się sprawdzają od ponad 40 lat.

A jeżeli to nie pomoże?

Kompulsywne kupowanie to coś, co ciężko zdiagnozować. Odpowiedni proces terapeutyczny może pomóc w wyjściu z uzależnienia. Przekazanie, że samopoczucie niekoniecznie musi zależeć od tego, czy skusimy się na kolejną mega-okazję albo błąd taryfowy przewoźnika.

Panie Zbigniewie, obracam się czasami w towarzystwie osób, dla których rzeczą normalną jest to, że dyskutują o podróżach i biletach lotniczych, znają tricki i patenty na tanie zakupy, potrafią polecieć na drugi koniec świata za kilkaset PLN. Zastanawiam się, czy z nimi (i ze mną) może być coś już nie tak?

Spotykacie się w świecie realnym?

Tak.

I o czym rozmawiacie? Macie jakieś inne tematy do rozmowy, oprócz tych „deali”, podróży, sposobów na oszukanie systemu?

Hmm. Muszę powiedzieć szczerze: często to jedyny temat rozmów. Plus podróże, które już odbyli…

(śmiech) Może warto poruszać po prostu inne tematy? Znaleźć coś zastępczego, co zajmie rozmowę? W ramach wychodzenia z uzależnienia bardzo efektywną metodą jest znalezienie sobie „czegoś innego”. Hobby, które będzie mniej destrukcyjne dla nas. Osoba pijąca alkohol może na przykład odnaleźć przyjemność w aktywności fizycznej – proszę spojrzeć na przykład Jurka Górskiego. To był trzeźwiejący narkoman, który dopiero w Monarze zaczął się zmieniać. Po sześciu latach został mistrzem świata w podwójnym Ironmanie.

Namawia Pan nałogowych podróżników i zakupoholików do sportu?

Namawiam ich do próby odpowiedzi na pytanie: czy to, co robią, jest tym, nad czym panują? I czy nie robią tego kompulsywnie, nie mogąc się powstrzymać. Bo nawet jeżeli trzymają to w ryzach, to nie zawsze oznacza, że są wolni od uzależnienia.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Jak dobrze że do Lusiny mam tak blisko z osiedla..Czasem trzeba sobie zrobić detoks.. usunąć z grup itp.  Osobiście polecam
tom971, 10 lipca 2018, 20:56 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jest taki test na uzależnienie, co prawda dotyczy on alkoholików, ale lekko go zmodyfikuję. Gdy ten "kolega" odpowie 4 razy tak, to wtedy ma problem.Test CAGE - klatkaC - cut, czy kiedykolwiek chciał świadomie ograniczyć wydatki na bilety lotnicze.A - angry, czy ktokolwiek był zły na niego z powodu jego zakupówG - guilty. czy kiedykolwiek miał poczucie winy, był zły na siebie, z racji swoich zakupówE - empty, czyli zakupy na pusto, kupuje bilety tylko po to aby poczuć dreszczyk emocjo z deala wiedząc od początku, że tego biletu nie wykorzysta.Jeśli nie odpowiedział na wszystkie zagadnienia TAK, to nie jest uzależniony i niech cieszy zakupami się skoro go to bawi.
eskie, 10 lipca 2018, 21:00 | odpowiedz
Avatar użytkownika
"Owszem, kupuje bilety. Ale ich nie wykorzystuje. Przyjemność sprawia mu sam zakup." A mógłbyś kupować na moje imię i nazwisko? Ja będę  Ci magnesiki przywoził.
adamek, 10 lipca 2018, 21:29 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Czyli ten kolega traci 12K rocznie na bilety których dobrze wie że nie wykorzysta? Nie myślał może ze ma coś z głową?
pstrykk69, 11 lipca 2018, 0:28 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Ty juz Panie kolego chyba caly świat zwiedziłes, patrząc na Twojego bloga. Lepiej niech kupuje na moje. 
adamek "Owszem, kupuje bilety. Ale ich nie wykorzystuje. Przyjemność sprawia mu sam zakup." A mógłbyś kupować na moje imię i nazwisko? Ja będę  Ci magnesiki przywoził.
tybul, 11 lipca 2018, 8:05 | odpowiedz
Avatar użytkownika
10 lat temu miałem podobnie. Wstawanie o 3 nad ranem aby sprawdzić nowa pule biletów w Ryanair itp itp. Czerwona lampka zapaliła się, kiedy każdy kolejny lot stawał się problemem a nie przyjemnością. Wnioski wyciągnąłem następujące : 1. Zwiedzić tylko to co jest twoim marzeniem. Odpuść to co nie jest twoim marzeniem. Każda podróż zbędne zanieczyszczenie środowiska 2. Najlepszy hotel to własny dom - dlatego pieniądze które wydałbym na podróże wydałem na własne lokum 3. Raz w roku porządne wakacje mi wystarcza. 
roccobarocco, 11 lipca 2018, 9:37 | odpowiedz
teneryfa wyspy kanaryjskie
Najlepsza oferta

Barcelona i Teneryfa za 220 PLN

2018-11-17 11:47 | Adam Płaszczymąka
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel