Wstydliwe rzeczy, które robimy na urlopie, ale nie przyznajemy się. Też tak robisz?

Jedziemy w wymarzoną podróż, wracamy i… kłamiemy jak najęci! Nie, oczywiście, że nie ty, ty jesteś super – mówię o innych ludziach. Bo wyjazd musi być udany i pełen przygód, nie ma innej opcji.

Kilka dni temu przeczytałem ciekawy tekst w “Los Angeles Times” – opisywano tam badanie na ludziach, którzy dopiero co wrócili z wymarzonych wakacji. I to, jak chętnie… rozmijają się z prawdą na temat swojego urlopu w rozmowach ze znajomymi. Wniosek? Dość szokujący: okazuje się bowiem, że nawet 70 proc. respondentów mówi swoim bliskim, że spędzili swoje wakacje znacznie lepiej niż było w rzeczywistości. A połowa za nic nie przyzna się znajomym i rodzinie, że wyjazd był kompletnym fiaskiem, nawet jeśli w rzeczywistości był on absolutnie beznadziejny.

Na liście drobnych kłamstewek jest właściwie wszystko: z badania wynika, że ludzie zmyślają na temat tego, gdzie byli, ile wspaniałych zabytków udało im się zwiedzić, mijają się z prawdą odnośnie pogody (wiadomo, cały czas było słonecznie, ani jednej chmurki!), a także na temat swojego zachowania i hotelu, w którym byli (osiem gwiazdek, minimum!).

Oczywiście, to tylko jedno badanie, na dodatek dotyczy Amerykanów, czyli dość specyficznej grupy ludzi. Skłoniło mnie to też do zastanowienia się, czy sami również kolorujemy rzeczywistość w opisach naszych podróży, a jeśli tak, to w jakich aspektach.

Foto: Roman Samborskyi / Shutterstock

Nasza narodowa "ściema"

Czy to coś wstydliwego? Zależy od skali, ale raczej nie – w końcu do pewnego stopnia “ściemę” walili nawet tak wielcy podróżnicy jak Ryszard Kapuściński, więc fakt, że delikatnie nawijasz makaron na uszy dziadkom przy niedzielnym obiedzie, nie jest aż tak straszny.

Myślę, że ta nasza turystyczna “ściema” różni się jednak trochę od tej amerykańskiej. W tamtym tekście z “LA Times” można przeczytać, że Amerykanie sami sobie narzucają presję, że ich urlop ma być niesamowity i wszyscy mają o tym wiedzieć. Jeśli porównamy to z naszymi biurami podróży i skłonnością rodaków do narzekania, to wyjdzie nam obraz kompletnie odwrotny. Wielu ludzi będzie więc przesadnie narzekać, a powodów mogą znaleźć setki. Bo za zimno, bo za gorąco, bo hotel nie taki jak w katalogu, bo nikt tu nie mówi po polsku, bo drinki za bardzo rozwodnione, a tak w ogóle to dlaczego nie ma tu na obiad schabowych, a w pokoju hotelowym z polskich kanałów jest tylko TV Silesia? No i nie uwierzysz, kochana, dostałam rozstroju żołądka, to na pewno przez to ich podłe żarcie, ja ich pozwę.

No co? Czasem się tak zdarza. Sami mamy zresztą trochę na sumieniu, jeśli chodzi o zatajanie obciachowych rzeczy, które robimy podczas wyjazdów – pisała o tym swego czasu Aneta Zając.

W swoim bardzo ciekawym tekście wymieniła m.in. takie rzeczy jak: masowa produkcja fotografii (choć nie przeszkadza nam to nabijać się z miłośników selfie) czy kupowanie obciachowych suwenirów z podróży. To jednak dotyczy samych zachowań, i to też głównie uczestników wyjazdów zorganizowanych. A co z nami, czytelnikami Fly4free, czyli grupą, którą można określić jako podróżnicy-trochę backpackerzy, wyszukujący tanie oferty i latający po świecie za niewielkie pieniądze? Mamy odwagę się przyznać, że nie wszystko było tak dobrze, jak sobie zaplanowaliśmy?

Pogrzebałem trochę w sieci, chwilkę pomyślałem i wypisałem listę powodów, które dla wytrawnego podróżnika-trochę backpackera, mogą nie być powodem do dumy.

O jakich rzeczach świadomi podróżnicy niekoniecznie więc mówią?

Foto: Mark Nazh / Shutterstock

Że przepłaciliśmy za bilet, hotel lub daliśmy się zrobić w ciula

To chyba najgorsze “przestępstwo”, które może popełnić racjonalny kosztowo podróżnik.

– Ile zapłaciłeś za bilet?

– Tyle.

– Łeee, co tak drogo? Ja dwa razy mniej.

Kilka razy już przysłuchiwałem się takim dialogom – wyścigom o poprawę własnego “ego” i stwierdzam, że faktycznie – świadomy kosztowo podróżnik jest pod dużą presją, by jego wyjazd kosztował jak najmniej, był najbardziej zgodny z naturą i że te fiordy to faktycznie jadły nam z ręki. A, i że koniecznie poznaliśmy miejscowych, którzy z miejsca zostali naszymi przyjaciółmi na śmierć i życie i ugościli nas tak, że do dzisiaj na samą myśl łapią nas skurcze z przejedzenia. I nie daliśmy się nabrać na żadne “turystyczne” sztuczki, choćby takie, jak opisywane przez nas całkiem niedawno.

Nasz wyjazd był naprawdę wyjątkowy

Spoczywa też na Tobie presja, żeby wyjść z zaklętego kręgu atrakcji dostępnych w przewodniku dla zwykłych śmiertelników. Trzeba szukać tych magicznych dolinek, zakamarków niedostępnych dla turystycznej masy i miejsc, w których tych turystów (którzy jak wiadomo, są wszędzie) po prostu nie ma. Bo jeszcze nie daj Boże, ktoś spyta czy byliśmy w takim a nie innym zakątku, żeby sprawdzić, czy faktycznie jesteśmy takimi zaprawionymi podróżnikami, na jakich pozujemy.

Foto: valery eydlin / Shutterstock

Jadamy w fast foodach

Wszyscy gardzimy McDonald’sem i Starbucksem, wiadomo. Ale jednak zawsze w miejscach, w których się akurat znajdujemy, są takie przybytki i są one pełne turystów. I czasem… do nich zaglądamy – nie tylko dlatego, żeby skorzystać z darmowego Wi-Fi (choć to dobra wymówka). Bo znowu – jesteś na wyjeździe, musisz żyć jak miejscowi, więc jeśli już jeść, to tylko lokalna kuchnia. Oczywiście, są takie miejsca na świecie, gdzie swojski Big Mac jest najtańszą opcją żywieniową w całym mieście, ale takie tłumaczenie raczej nie spotka się z powszechną aprobatą.

Foto: Monsterstock / Shutterstock

Czasem po prostu mamy dość

Z jednej strony trochę sami jesteśmy sobie winni, ale z drugiej – urlop przecież nie jest z gumy! Sam często się na tym łapię podczas ustalania planów wypraw – liczba atrakcji do zobaczenia jest czasem tak duża, że zamiast podziwiania cudów architektury wychodzi z tego “zaliczanie” i “odhaczanie” poszczególnych miejsc. No, ale przecież świat jest tak duży, więc nieprędko tu wrócę – racjonalizuję sobie i pędzę przed siebie. Aż w końcu po kilku dniach organizm daje o sobie znać i zamiast oglądać kolejne muzeum, spędzamy pół dnia (przy dobrych wiatrach!) w hotelu, w szlafroku, oglądając namiętnie jakiś nowy serial z Netflixa, bo po prostu… nie da rady inaczej, a organizm musi się zresetować. Ale tym raczej nie będę się chwalił przed znajomymi przy okazji pokazywania zdjęć z wyprawy.

Sprawdź inne superokazje 🔥
Zakintos z żółwiami w tle 🐢🌊 All inclusive w 4* hotelu z parkiem wodnym za 2337 PLN
Grecja z 8 miast 2337 PLN

Zakintos z żółwiami w tle: all inclusive w 4* hotelu z parkiem wodnym

Tylko 266 PLN za wycieczkę na Sycylię ❗💚🤍❤️
Sycylia z Katowic 266 PLN

Rewelacyjna cena za wycieczkę na największą śródziemnomorską wyspę

Letnia wycieczka do Hiszpanii ☀️🇪🇸 Loty i 4 noce w hotelu za 1079 PLN 🌊
Hiszpania z Krakowa 1079 PLN

Słoneczna Hiszpania w trakcie lata! Loty i 4 noce w hotelu w cenie

W😮W❗ Loty do Albanii z 5 polskich miast za jedyne 142 PLN 😎✈️🎒
Albania z Polski 142 PLN

Korzystaj z tanich lotów do Albanii, póki są dostępne!

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?