Kijów Ukraina

Ukraina turystycznym hitem. Ale czy na pewno wszystko jest OK?

Na naszych oczach rozgrywa się ciekawa wymiana. Ukraina jest dosłownie zalana turystami z Polski. Z kolei do naszego kraju przybywają tłumnie nasi wschodni sąsiedzi, z reguły w innym celu niż turystyka. Jak to z tą Ukrainą jest?

Lwów, kilka tygodni temu. Dziwne uczucie: wszędzie dookoła słychać język polski. Nasi rodacy są widoczni w barach, w restauracjach, na dworcu kolejowym. Rynek jest opanowany przez Polaków. W marszrutkach wybrzmiewa polska mowa, w okolicach cmentarza Łyczakowskiego kwiaciarki zagadują w naszym języku ze śpiewnym akcentem. Lwowskie lotnisko już przyjmuje maszyny Wizz Air z Wrocławia, na wiosnę ruszą bezpośrednie loty z Gdańska i Katowic.

Kijów, również kilka tygodni temu. – Lubimy jak przyjeżdżacie. My jesteśmy bracia Słowianie, my się zawsze dogadamy – mówi do mnie sprzedawca magnesów, które bardzo słabo się trzymają tablicy, czapeczek z krzywym haftem oraz różnego innego tałatajstwa. – U nas jest tanio, możecie się zabawić, dobrze zjeść, dobrze popić. Nie to co w takiej Szwecji czy Norwegii – stwierdza sprzedawca, wydając mi resztę (i przy okazji, próbując mnie oszukać na 100 UAH).

Warszawa, 2 tygodnie temu, okolice „Mordoru” na Domaniewskiej. – Skaranie boskie! Nie można wezwać Ubera, bo co drugi kierowca to Ukrainiec! Nie znają miasta, jeżdżą na GPSie, wciąż się mylą. Nawet polskiego nie umieją, tylko się uśmiechają i puszczają jakieś swoje utwory – poddenerwowana kobieta w wieku ok. 40 lat wydziera się do telefonu, który trzyma przy uchu.

Kraków, tydzień temu, sklep Żabka na moim osiedlu. – Pracuję tu czwarty miesiąc. Przyjechałam studiować do Polski, jestem spod Charkowa. Prawie wszyscy od nas wyjechali albo chcą wyjechać. U nas nie ma życia, nie ma możliwości, wszystko jest szare i brudne. Po co wy przyjeżdżacie na Ukrainę? – drobna dziewczyna uśmiecha się nieśmiało. Wygląda na nastolatkę, mówi po polsku z twardym akcentem, poprawiając wyrazy, które sprawiają jej trudność.

Katowice, przedwczoraj, konferencja prasowa Wizz Air. Z pompą ogłaszane są nowe połączenia. – Z Katowic polecimy od 26 marca 2018 do Lwowa, a od 20 czerwca 2018 do Charkowa, odpowiednio 4 i 2 razy w tygodniu – przedstawiciele Wizz Air są pewni, że połączenia będą hitem, a samoloty będą wypełnione.

Co z tą Ukrainą? Czyżbyśmy odkryli ją turystycznie, ale nie do końca podoba nam się to, że Ukraińcy tłumnie odwiedzają Polskę?

Centrum Kijowa

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Turystyka? Hit!

Tutaj nie ma co deliberować. Ukraina jest hitem ostatnich miesięcy. Rozwój siatki połączeń lotniczych (w końcu można za niewielkie pieniądze dolecieć na Ukrainę z Polski!), nowe możliwości transportu kolejowego, liczne autobusy kursujące z wielu miast naszego kraju – Ukraina stała się modna. Lwów, Kijów, piękne pasmo górskie, spływy Czeremoszem. Każdy może znaleźć coś dla siebie.

Czego szukamy u naszego wschodniego sąsiada? Śladów naszych przodków, rzekną niektórzy. W końcu to tereny, które były częścią naszej ojczyzny, naszej historii. – Nie pozbędziemy się naszych korzeni – mówi do mnie starsza kobieta. Przyjechała w okolice Lwowa w poszukiwaniu śladów swojej rodziny, której większość zginęła podczas wojny. – A potem przesunęli granice… no i mamy to, co mamy – gorzko dodaje.

Z tym pozbywaniem się korzeni jest różnie. 11 listopada, w dniu Święta Niepodległości, przebywałem w warszawskim Novotelu. Z okien hotelu widziałem zbierające się tłumy, a wśród nich ludzi z transparentami, które… cóż… wzbudzały kontrowersje. W recepcji widziałem Ukraińców, którzy czekali z wyjściem z hotelu aż marsz się oddali. Bali się wyjść.

Marsz Niepodległości

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Impreza! Jest impreza!

Jednak inne motywy – pchające Polaków na Ukrainę – są dominujące. Mówiąc wprost, bardziej prozaiczne. Grupka Polaków niedaleko Ławry Peczerskiej. Ewidentnie musi strasznie wiać, bo zataczają się od drzewa do drzewa.

– Człowieku, wejdź do któregoś z klubów w sobotnią noc, a sam się przekonasz. Kijów to ekstraliga. Dziewczyny uśmiechnięte, alko tani jak barszcz, da się ze wszystkimi dogadać po polsku. Kosmos, normalnie.

– Co tutaj robicie?

– Wieczór kawalerski. Marek chciał robić imprezę we Wrocławiu, ale dorwaliśmy tanie bilety na Wizza. No i od wczoraj ciągła impreza.

„Po taniości wyszło”

…z rozbrajającym uśmiechem mówią do mnie dziewczyny, które właśnie się zbierają na marszrutkę, którą wrócą do Polski. Chociaż niekoniecznie bezpośrednio. Bo to proste: Lwów, busik, transport w okolice przejścia granicznego Medyka – Szeginie, potem autobus do Przemyśla, pociąg do Rzeszowa i już w domu. – Super wyjazd! Bardzo dobre jedzenie, tanio jak u nas w barach mlecznych! Lwów cudowny, lepszy niż Kraków! – przekrzykują się wzajemnie.

– A wiecie, dziewczyny, że teraz można już pociągiem z Przemyśla do Lwowa bezpośrednio i szybko dojechać?

– Poważnie?! Musimy tu wrócić! Tydzień wyjazdu wyszedł nas taniej niż weekend w polskich górach.

Tak, ten argument często pada.

Interesy duże i małe

Biznes lubi ciszę. Ja lubię ciszę. Wolę zarabiać, niż gadać – przenikliwe oczy Dimy wpatrują się we mnie. Odrywam swój wzrok od jego rąk (trudno znaleźć widoczne miejsce bez tatuaży), pytając o powody, dla których Ukraińcy nie przyjeżdżają zwiedzać Polski, tylko tutaj pracować. Według niego nowe połączenia to strzał w 10-tkę. Skorzystają wszyscy: turyści, którzy będą mieli możliwość szybkiego dostania się na Ukrainę, ludzie biznesu, dla których czas to pieniądz… i mogą wybrać drogę lotniczą zamiast męczącej podróży samochodem.

Dima ma w Polsce studio tatuażu. Ale nie ma prawa stałego pobytu. Krąży między Polską a Ukrainą, za każdym razem bojąc się, że po powrocie zobaczy coś, czego nie chciałby widzieć. Dima jest z Dniepru (ukraiński parlament zdekomunizował nazwę miasta Dniepropietrowsk). Ale jego rodzina mieszka na wschodzie, przy granicy z Rosją…

Centrum Kijowa

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Bezpieczeństwo

Dwugłos forumowy:

– Tam jest wojna. Trzeba mieć nie po kolei w głowie, aby jeździć do kraju, w którym trwa regularny konflikt – pisze mi jeden z naszych forumowiczów. Opisuje Donbas, wysyła zdjęcia z terenów, gdzie lepiej się nie zapuszczać. Argumenty, że w Kijowie i we Lwowie jest bezpiecznie – nie trafiają do niego. Super wyjazd, nie ma co – ironizuje. Kolega mi opowiadał, że w centrum Kijowa stoi stolik, przy którym można się zapisać na wojnę. Podpis, rozmowa… i możesz jechać, strzelać. To się nie mieści w głowie.

Widziałem ten „stolik” 2 lata temu. Ale za chwilę dostaję kolejną wiadomość.

– Dawno nie czułam się tak bezpieczna, jak w Kijowie. Pojechałyśmy tam w grupie 6 osób, spacerowaliśmy wieczorami po ulicach, nie czuliśmy żadnego zagrożenia – pisze Agata. – Proszę, napisz w artykule, że to naprawdę strachy na lachy! Większe niebezpieczeństwo jest w Krakowie na Szewskiej nocą, niż tam. Jechać, zwiedzać, bawić się, póki można – dodaje.

Centrum Kijowa

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Katowice łączą Ukrainę?

– Charków. Hmm, to dosyć ryzykowne posunięcie. Z ciekawością będziemy przyglądać się rozwojowi tego połączenia, w końcu na Śląsku mieszka i pracuje mnóstwo Ukraińców. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to nie będzie kierunek turystyczny, ale pracowniczy – anonimowo mówi jeden z przedstawicieli katowickiego portu lotniczego. – Tu wszystko może się zmienić w każdej chwili. Wystarczy popatrzeć na mapę… i pewne obawy nasuwają się same – w głosie wyczuwalny jest sceptycyzm.

nowe połączenia wizz air

Fot. Wizz Air

Skrajności

Nacjonaliści! Banderowcy! Polakożercy! – takich głosów pod adresem Ukrainy i jej mieszkańców również nie brakuje. Pamiętajmy jednak, aby nie oceniać zbyt pochopnie. Ekstrema występują w każdym kraju, my także nie jesteśmy od nich wolni.

Wiele osób jeździło na Ukrainę, aby obejrzeć brud, zacofanie, miejsca niedoinwestowane. Oczywiście, sam także mam sporo zdjęć z ostatnich kilku lat, pokazujących ową brzydszą część Ukrainy. Ale czy nasz Kazimierz w Krakowie wyglądał lepiej 20 lat temu?

Lwów

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Jechać czy nie jechać?

Czy obawiamy się Ukrainy? A może odwrotnie, tłumnie ciągniemy do naszego wschodniego sąsiada, spragnieni cen przyjaznych polskiej kieszeni, wspomnień czasów słusznie minionych, obserwacji tego, jak ten kraj się zmienia i ewoluuje?

Pierwszy duży Zlot (spotkanie) naszych czytelników odbył się właśnie na Ukrainie, w 2016 roku. W przyszłym roku również planujemy w kwietniu takie spotkanie, tym razem w Kijowie. Nie boimy się Ukrainy, zachęcamy do poznawania jej na własną rękę. To kraj, który szybko przechodzi transformację.

Warto dać Ukrainie szansę. Tak, jak dano szansę Polsce. Jest wiele powodów do odwiedzin. Spróbujcie przekonać się sami.

Sprawdź inne superokazje 🔥
Tureckie wybrzeże z all inclusive 🏖️☀️🍹 4* hotel w Marmaris za 1550 PLN
Turcja z Wrocławia 1550 PLN

Tureckie wybrzeże z all inclusive: 4* hotel w Marmaris

Podnóże Teide czy drink na plaży? 🏔️ 🍹 Pięć dni na słonecznej Teneryfie za 1179 PLN 🤩✨
Teneryfa z Katowic 1179 PLN

Wypoczynek na słonecznej Królowej Kanarów w bardzo dobrej cenie

Wczasy w słonecznej Calelli 🌊☀️ 4* hotel z wyżywieniem za 2109 PLN
Hiszpania z Wrocławia 2109 PLN

Wczasy w słonecznej Calelli: 4* hotel z wyżywieniem

Zbiór tanich lotów do Włoch od 141 PLN 💚🤍❤️ Sycylia, Sardynia, Rzym i inne świetne kierunki 🛵🍋
Włochy z Polski 141 PLN

Tanie loty do Włoch: Sycylia, Sardynia, Rzym i inne świetne kierunki

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Avatar użytkownika
autor artykułu powinien zatrudnić się w wyborczej (a nie sorry tam brak funduszy....). Transparent o polskim Wilnie i Lwowie kontrowersyjny ? W trakcie ciekawego artykułu oczywiście musi być wbita szpilka w Polaków i jednocześnie zbagatalizowanie ruchu banderowskiego na Ukrainie spłycając to do "ekstremy"
szyblucki1, 29 listopada 2017, 21:30 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Na miejscu polecam balsam Vigor :-) A w wolnej chwili przeczytajcie/posłuchajcie Przyjdzie Mordor i nas zje - Ziemowit Szczerek. Gwarantuję dobrą zabawę ;-)
pasta, 29 listopada 2017, 21:46 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Pierwszy raz na Ukrainie byłem około 20 lat temu. Wycieczka pod koniec ogólniaka: Lesko z wypadem do Lwowa. Miałem wrócić kilka lat temu, ale się KLM-owi "spadło" i odwołali loty do Charkowa. W tym roku jednak się udało. Lot z Wrocławia do Lwowa, potem pociągi, autobusy, marszrutki przez Rachów u podnóża Czernohory, Mołdawię, Naddniestrze, Odessę do Kijowa i stamtąd dziewiczym rejsem do Lublina. Świetne 11 dni. Miło, sympatycznie, konkurencyjnie cenowo. Sympatyczni ludzie, oryginalne podglądanie lokalersów (Rachów!), smaczne, rzemieślnicze piwa, mniej smaczne masowe, dobre koniaki, świetne wina Nie ma co się zastanawiać, tylko ruszać na Ukrainę i bez strachu większego, niż konieczna ostrożność przy każdym wyjeździe:)
patpul, 29 listopada 2017, 22:07 | odpowiedz
Avatar użytkownika
jechać! w Lwowie byłem 2 razy , ostatni raz w ubiegłym roku, moje ulubione miasto , w przyszłym roku po raz 3. Dużo się zmieniło jak byłem tam pierwszy raz z 13 lat temu, wtedy kupowaliśmy fajki bez filtra po 60 groszy na polskie, Kozaki się nazywąły, Był saturator stacjonarny przy Operze, tzn, taka maszyna jak np u nas kawa z maszyny , szklanka na łańcuchu , można było pić z sokiem lub bez. Obecnie to miasto kontrastów, mamy np na rynku Teatr Piwa , muzyka na żywa , różne style piw, miejscowo robione a kilometr dalej starsza Pani stoi na chodniku i sprzedaje z ceraty kurę. Lubię takie klimaty. Jest co robić na min. 3 dni. Kijów , tu byłem 3 miesiące temu , było jakieś święto narodowe, bezpieczne miasto, za dużo etatyzmu tam jest, non stop sprzątają, jest Pani która jeździ w trolejbusie która sprzedaje bilety, w muzeach czy cerkwiach jest 5 Pań na 100 m2 które pilnują byś zdjęć nie robił. Majdan, Ławra Peczerska, kilka cerkwi np. Sofiijski Sobor u nas zwany Spbór Mądrości Bożej, spływ barką po Dnieprze, pomnik Matki Rodziny (jakoś tak się nazwya, chyba Matka Ojczyzny , na dole muzeum, można wjechać windą kilka pięter, polecam), jedzenie , zwłaszcza gruzińskie knajpy, pyszne. Mnóstwo Tarasa Szewczenki wszędzie. Komunikacja , metro, rewelacja - 3 linie./stacja Arsenalna , najniżej położona na świecie. Lwów musisz zobaczyć, Kijów też warto. Co zwraca moją uwagę i lubię to , to tam u niektórych czuje się jeszcze taką szczerość i prawdę , zwłaszcza u starszych osób .
kamillos13, 29 listopada 2017, 23:38 | odpowiedz
Avatar użytkownika
kamillos13 Kijów , tu byłem 3 miesiące temu , było jakieś święto narodowe
To byliśmy w tym samym czasie - 24 sierpnia, Dzień Niepodległości. Wieczorem na Majdanie koncert symfoniczny transmitowany też przez ukraińską telewizję, cały dzień pokazy pojazdów wojskowych etc. Myśmy akurat z Odessy nocnym pociągiem przyjechali, a następnego dnia już spadaliśmy do Polski. Co do gruzińskich knajp - oj tak, zarówno w Lwowie, jak i w Kijowie. Pyszności. W Kijowie jedliśmy niedaleko głównego dworca - między ulicami Żiliańską a Saksagańskiego. Retro Tbilisi się nazywa. Pan właściciel nie chciał nas wypuścić, jeśli nie napijemy się z nim na każdą nóżkę;) Bardzo zacnym trunkiem częstował:D
patpul, 30 listopada 2017, 18:21 | odpowiedz