REKLAMA

Nowy typ turystyki? Polskie latanie po… bieganie, czyli połączenie przyjemnego z pożytecznym

Maraton w Słowenii
Foto: Anze Furlan / Shutterstock

W zdrowym ciele zdrowy duch! Okazuje się, że niskie ceny biletów lotniczych spowodowały powstanie zupełnie nowego sposobu na realizowanie pasji, której oddaje się wielu naszych rodaków.

Urlop, w którym istotną częścią zawartości walizki jest strój sportowy i wygodne buty do biegania? Szybki wypad weekendowy, łączący zwiedzanie ze startem w zawodach? A może podróżowanie po europejskich miastach, których głównym celem jest udział w masowym maratonie lub biegu na 10 kilometrów?

Polacy pokochali tanie latanie. Ale to nie jedyna miłość – pokochali również bieganie. Jak pogodzić te dwie pasje?

Polska biega!

Moda? Styl życia? Sposób na utrzymanie zdrowej sylwetki (lub schudnięcie)? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego od pewnego czasu obserwujemy prawdziwy boom na bieganie. To już powszechne zjawisko, które dotyka każdą grupę społeczną: od młodzieży po osoby w podeszłym wieku. Atakuje nas z reklam w telewizji, przeszkadza / pomaga (niepotrzebne skreślić) zablokowanym ruchem i zamkniętymi ulicami dużych miast podczas maratonów, zachęca do wydawania pieniędzy w sklepach sportowych.

Nie skupiając się na wątku fenomenu rozwoju pasji biegowej w Polsce, pochylmy się nad jednym z aspektów praktycznych. Bo tutaj jak w zwierciadle odbija się powiedzenie: daj Polakowi możliwość, a z niej skorzysta. I widząc wystające buty sportowe z bagażu podręcznego naszego współtowarzysza podróży Ryanairem, Wizz Airem czy easyJetem, nie pytajcie: „po co?”, tylko „gdzie?” 😉

Zawody biegowe
Foto: EvrenKalinbacak / Shutterstock

Latanie po bieganie

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Ten tekst ma dla mnie wymiar mocno osobisty. Bo dotyka czegoś, co przez ładnych kilka lat było moim udziałem. Miałem okazję obserwować rozwój pasji „latania po bieganie” z perspektywy kogoś, kto był nie tylko teoretykiem, ale także praktykiem.

Pamiętam dylematy, związane z odpowiedzią na pytanie: „jak spakować się w bagaż podręczny, aby zmieściły się tam buty biegowe i niezbędne akcesoria do startu w zawodach”.  Tym bardziej biorąc pod uwagę to, jak mało miejsca dają nam w tym zakresie tanie linie lotnicze. Niekiedy odbywało się to kosztem innych, niezbędnych – a jednak, jak się okazywało, zbędnych – przedmiotów typu szczoteczka do zębów, kosmetyki lub inne elementy garderoby.

…bo przecież kosmetyki lub bawełnianą koszulkę mogę kupić sobie na miejscu. A sprawdzony strój do biegania i buty startowe, które mnie nie obetrą, już niekoniecznie, nieprawdaż? Tym bardziej, jak bieg odbywa się w trudnych, górskich warunkach – przykładem chociażby The North Face Ultra Trail du Mont Blanc czy nasz rodzimy Bieg Ultra Granią Tatr (na dystansie 71 km, z przewyższeniami +5000 m/-4950m), w którym wziąłem udział kilka lat temu.

Paweł Kunz na trasie Biegu Ultra Granią Tatr
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne

* * *

– Coraz więcej Polaków startuje w zawodach biegowych w całej Europie. Widać to po listach startowych. Maratony w Rzymie, Londynie, Paryżu. Półmaratony w europejskich stolicach, biegi górskie w Pirenejach i Alpach, regionalne zawody. To nie jest przypadek – opowiada Martin Uedig, od kilku lat pracujący przy organizacji zawodów biegowych na terenie Niemiec.

Jak to się ma do taniego latania? Bardzo prosto: na zawody należy dotrzeć. Przed erą tanich linii lotniczych, niekiedy było to skomplikowane logistycznie przedsięwzięcie, angażujące czas i finanse. Teraz? Aktualnie to bułka z masłem.

Wystarczy przeglądnąć kalendarz połączeń niskokosztowych przewoźników, aby bez trudu znaleźć bezpośrednie połączenia z Polski, które idealnie „zgrywają się” z terminami rozmaitych imprez biegowych, odbywających się w całej Europie.

– Mam wiele zapytań od osób, które chciałyby dojechać na miejsce zawodów możliwie jak najbardziej komfortowym środkiem transportu. Tutaj samolot i połączenia tanich linii są niezastąpione. Szybki lot samolotem… i już jesteśmy w pobliżu miasta, gdzie chcemy pobiegać – dopowiada Martin Uedig.

W pełni podpisuję się pod tymi słowami.

Lotnicze zaangażowanie w bieganie

Rosnącą popularność fenomenu biegania szybko dostrzegli włodarze zawiadujący liniami lotniczymi. I postanowili… upiec kilka pieczeni przy jednym ogniu – Wizz Air jest klasycznym przykładem przewoźnika, który prawidłowo odczytał nowy trend.

Efektem jest zaangażowanie linii lotniczej w promowanie aktywnego stylu życia. W ślad za tym poszły konkretne działania. Wizz Air jest sponsorem tytularnym m.in. półmaratonu w Budapeszcie (Wizz Air Budapest Half Marathon), maratonu w Kijowie (Wizz Air Kyiv City Marathon) Skopje czy Kluż-Napoce. W Polce węgierska linia jest partnerem półmaratonu w Katowicach, którego pierwsza edycja odbyła się w czerwcu.

Przedstawiciele linii nie mają wątpliwości, że to słuszna droga. Zsuzsa Poos, dyrektor marketingu Wizz Air:

– Tanie loty i bieganie mają wiele wspólnego: mobilizują ludzi, przynoszą nowe doświadczenia i są przystępne dla wszystkich. Wizz Air oferuje wyjątkowe możliwości zarówno dla sportu, jak i podróżowania. Zachęcamy wszystkich naszych klientów, aby tego nie przeoczyli – stwierdza dyrektor marketingu niskokosztowego przewoźnika.

W ślad za tym idą konkretne korzyści dla startujących w takich imprezach – w pakietach startowych, które otrzymuje każdy uczestnik zawodów, znajduje się voucher do wykorzystania na wszystkie loty obsługiwane przez Wizz Air, o wartości uzależnionej od dystansu, na którym wystartujemy.

Ale to tylko czubek góry lodowej.

Wizz Air Półmaraton Katowice
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl

Zaangażowanie i pasja

– Planuję swoje wyjazdy, zarówno prywatne jak i zawodowe, pod kątem biegania. Opracowując pomysł na wyjazd, zawsze sprawdzam, czy gdzieś nie ma w tym czasie imprezy biegowej. Nawet takiej małej, lokalnej. Wyjazd na wakacje nie musi oznaczać przerwy od biegania. A możliwość dotarcia tanimi liniami lotniczymi w wiele miejsc, gdzie odbywają się zawody biegowe, jest istotną zaletą.

Tak mówi mi Jarosław Maślanka, dyrektor polskiego oddziału dużej firmy z branży IT. Jarek jest miłośnikiem biegania, który od dłuższego czasu przeszedł z formy: „pobiegam dla zdrowia i zabicia nudy” na wersję: „to moja pasja, chcę ją rozwijać”.

Pasja doprowadziła Jarka do wyników oscylujących w granicach 3 godzin na dystansie maratońskim oraz udziałach w biegach ultra, odbywających się w wymagającym górskim terenie całej Europy.

Niektóre z nich to solidne wyzwanie nawet dla wytrenowanego biegacza – przykładem chociażby Maraton Gorce, Bieg Ultra Granią Tatr czy inne imprezy, wiążące się z wysiłkiem na dystansie nawet 100 km w górskim terenie.

– Czasami uciekam się do patentów. Jeżeli mam możliwość, to biorę ze sobą do samolotu wszystkie niezbędne rzeczy, których potrzebuję na start w zawodach. Albo… zamawiam je wcześniej przez internet, z odbiorem na miejscu – śmieje się Jarosław Maślanka. – Zdarzyło mi się tak „z wyprzedzeniem” zamówić buty. Oczywiście nie startowałem w nich na zawodach, miały posłużyć do treningu i jako awaryjna para na wypadek, gdyby coś się stało z moim głównym bagażem – dodaje Jarek.

Co ciekawe, mając pod sobą kilkuset pracowników, w pełni rozumie ich ewentualną pasję biegową.

– W naszej firmie jest sporo osób zarażonych bieganiem. Umożliwiamy im udział w zawodach, mamy drużyny firmowe, dotujemy treningi i niezbędny sprzęt. To inwestycja w naszych pracowników, bo nie tylko pracą człowiek żyje. A z własnego doświadczenia wiem, że to doskonała odskocznia od pracy przy komputerze.
– Jeżeli przychodzi do Ciebie pracownik i prosi o urlop z wyprzedzeniem, bo właśnie dorwał tanie bilety lotnicze do USA na okres, kiedy odbywa się tam jeden z maratonów – udzielasz zgody?
– Oczywiście! Tym bardziej, że zapewne kolejne miesiące miną takiej osobie na przygotowaniach do udziału. Jeżeli chce wcześniej zaklepać sobie przelot, to dlaczego mamy stawiać przeszkody?
– Temat podróży biegowych jest na czasie?
– Tak. To normalne zjawisko, które obserwuję na co dzień. Nie mówię o swojej firmie, ale wiele osób wytycza sobie konkretne cele, na przykład udział w zawodach biegowych w każdej stolicy Europy. I ślęczy potem nad rozkładami połączeń linii lotniczych, próbując ułożyć wszystko logistycznie: przeloty, zakwaterowanie, odpowiednie przygotowanie.
– A co robisz, jak okazuje się, że Twoje buty biegowe nie mieszczą się do bagażu podręcznego, z którym planowałeś swoją podróż?
– (śmiech) Dokupuję bagaż rejestrowany. Bez butów biegowych nie polecę.

Jarosław Maślanka na mecie biegu
Foto: Jarosław Maślanka / archiwum prywatne

Rewolucja dzięki... połączeniom lotniczym

Przyzwyczajeni do wygody szybkich – i tanich! – połączeń lotniczych, zapominamy o tym, jaką makabrą było jeżdżenie po Europie autokarami. Doskonale pamiętam swój start w maratonie, który miał miejsce w Niemczech, kilka lat temu. Do Frankfurtu pojechałem autobusem z Krakowa, kilkunastogodzinna podróż była istną mordęgą – a start w zawodach miał mieć miejsce niecałe 24 godziny po przyjeździe.

Zamiast „przygotowania do biegania” w Frankfurt BMW Marathon, ściśnięte nogi w autobusie. I droga powrotna, która rozpoczęła się 4 godziny po zakończeniu zawodów. Rozumiecie? Właśnie dobiegliście na metę maratonu, za wami ponad 42 kilometry biegu, walka z czasem, pogodą i własnymi słabościami – a w perspektywie kolejnych kilkanaście godzin w autokarze z Frankfurtu do Krakowa. Ten wyjazd długo będę pamiętać…

* * *

A teraz? Czasy się zmieniły, a dla biegaczy – nie tylko zawodowców ale i totalnych amatorów – nastąpiła złota era. Aktualnie wystarczy dobrze się rozejrzeć i zaplanować wyjazd.

Bilet z Polski do Frankfurtu na pokładzie taniej linii lotniczej można upolować nawet za kilkadziesiąt PLN. To coś, co zmienia reguły gry. Pozostaje skupić się na przygotowaniu do zawodów.

Paweł Kunz podczas Frankfurt BMW Marathon
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne

Biznes

Oczywiście natura nie znosi próżni. Jak grzyby po deszczu wyrastają rozmaite biura podróży, które chcą się podpiąć pod fenomen biegania. Powiększają swoją ofertę o „szyte na miarę” wyjazdy na popularne zawody biegowe.

Dojazd? To raczej dolot, oparty o kalendarz i cennik Ryanaira czy Wizz Air. Do tego propozycja zakwaterowania, transportu na miejsce zawodów, opłacenie pakietu startowego. Nic, tylko lecieć i biec.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby to samo zorganizować sobie na własną rękę. Zalety? Obniżenie kosztów, bo po prostu wszystko wyjdzie taniej. I taką właśnie „turystykę maratonową” uprawia coraz więcej osób.

* * *

Ale nie zamykajmy się tylko w obrębie osób, które startują w zawodach, traktując to jako wyzwanie. Bieganie nie jest elitarnym sportem – wręcz przeciwnie, to egalitarne zajęcie, które może uprawiać każdy. I dlatego widok truchtających rodaków (podczas wyjazdu na wakacje lub urlop) w egzotycznych okolicach nie należy do rzadkości. To świetny sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym: wypoczynku oraz spędzania czasu na wolnym powietrzu.

Linie lotnicze oraz pracownicy portów lotniczych widzą, że powody podróży samolotem (oraz zawartość bagaży) zmieniają się.

– Przestałem się dziwić, że w bagażu podręcznym widzę buty biegowe. Gorzej, jak ktoś właśnie wraca z zawodów, i te buty po otworzeniu plecaka do kontroli… cóż… wydzielają zapach – śmieje się pracownik odpowiedzialny za kontrolę bezpieczeństwa na warszawskim Lotnisku Chopina. – Ale rozumiem to i prywatnie podziwiam wszystkie osoby, które podróżują m.in. po to, aby sobie pobiegać – dodaje, prosząc jednocześnie o zachowanie anonimowości.

* * *

Prywatnie mogę dorzucić jeszcze jedną kategorię „lataczy-biegaczy”: tych, którzy startują w zawodach ze swoimi… zwierzętami. Tutaj wciąż jest dużo do zrobienia – transport zwierząt samolotem to skomplikowane logistycznie zadanie, nie należące do łatwych, przyjemnych i tanich.

Procedury są bezduszne, powodując niekiedy rezygnację z takiego pomysłu na rzecz podróży samochodem – oczywiście w miejsca, gdzie jest to możliwe.

Sam w wielu zawodach startowałem z moim „personalnym trenerem” – psem rasy siberian husky. Moja Pandora dzielnie radziła sobie na wielu dystansach. Ale nigdy nie zdecydowałem się na podróż drogą lotniczą, zabierając ją ze sobą: w tej materii jest jeszcze wiele do zrobienia.

Kto wie, być może osoby zarządzające liniami lotniczymi kiedyś dojdą do wniosku, że taką niszę również warto zagospodarować – i zaoferują sensowne warunki transportu zwierząt, które mogą startować w rozmaitych zawodach sportowych.

Paweł Kunz podczas zawodów biegowych
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne

Leć. I biegaj!

Co z tym lataniem i bieganiem? Cóż, dla chcącego nic trudnego. Jeżeli taka forma aktywności sprawia Wam przyjemność, nic nie stoi na przeszkodzie, aby oddawać się jej nawet na wakacjach w egzotycznym kraju lub podczas europejskiego wypadu.

Gdy najdzie Was ochota na udział w jednym z licznych biegów na 10 kilometrów, półmaratonie lub na królewskim dystansie maratonu w jednym z europejskich krajów – zacznijcie swoje poszukiwania możliwości dotarcia w pobliże miejsca startu od przeglądnięcia rozkładów lotów przewoźników, którzy operują z polskich lotnisk. Może okazać się, że dotarcie na wymarzone zawody jest proste, łatwe i tanie.

Do zobaczenia w samolocie. Albo na ścieżce biegowej! 😉

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
W Skopju, do Skopja. Tak trudno odmienić? 
Mxd, 20 listopada 2018, 8:06 | odpowiedz
;) =>  http://www.radiokrakow.pl/audycje/podgladanie-jezyka/bylem-w-skopje-czy-w-skopju/
Mxd W Skopju, do Skopja. Tak trudno odmienić? 
Paweł Kunz, 20 listopada 2018, 9:42 | odpowiedz
Najlepsza oferta

All inclusive w Tunezji za 684 PLN

Tomasz Świerczyński | 2018-12-10 10:40
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel