Turystyczny bunt na Majorce. Hiszpanie blokują plaże, a przestraszeni urlopowicze odwołują swoje rezerwacje!
Mieszkańcy wyspy od dawna zmagają się z problemem nadmiernego napływu turystów. Coraz więcej lokalnych społeczności wyraża swoje niezadowolenie z powodu tłumów odwiedzających, które przyczyniają się do degradacji środowiska i zakłócania spokoju życia codziennego. W odpowiedzi na te problemy organizowane są protesty, które mają na celu zwrócenie uwagi władz na potrzebę wprowadzenia ograniczeń turystycznych.
Słoneczny Brzeg od 1815 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Antalya od 2918 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Costa Dorada od 2599 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Chcesz wejść na plażę? Może się nie udać
W najbliższą niedzielę (11 sierpnia), jak podaje The Local.es, będzie miało miejsce jedno z najbardziej spektakularnych działań protestujących – blokowanie plaż na Playa de Palma. Chodzi o utrudnienie turystom dostępu do najbardziej popularnych miejsc wypoczynku na wyspie. Organizatorzy tych akcji podkreślają, że jest to jedyny sposób, aby władze zaczęły działać i wprowadziły restrykcje, jeśli chodzi o liczbę odwiedzających ich turystów.
„Musimy walczyć o naszą wyspę, inaczej stracimy wszystko, co sprawia, że jest wyjątkowa” – powiedział jeden z organizatorów protestu.
W tym roku na Majorce odbyły się już cztery protesty przeciwko nadmiernej turystyce. W największym z nich, według organizatorów, wzięło udział 20 000 osób. Do tej pory w protestach uczestniczyło około 80 różnych organizacji i grup lokalnych, które domagają się ograniczenia masowej turystyki na Balearach.
Są pierwsze efekty… ale czy pozytywne?
Działania protestujących wywołały falę niepokoju wśród turystów. Wielu z nich zaczyna zastanawiać się nad rezygnacją z zaplanowanych wakacji, obawiając się konfrontacji z protestującymi oraz utrudnień w korzystaniu z atrakcji na wyspie. Lokalne biura podróży powoli już mogą odnotowywać pierwsze anulacje rezerwacji, co ma szansę poważnie wpłynąć na gospodarkę wyspy, która w dużej mierze zależy od przychodów z turystyki.
„Stali, wieloletni klienci, którzy przyjeżdżają na Majorkę od lat i mieli już rezerwacje na ten rok, po obejrzeniu wiadomości zadzwonili, by je odwołać” – przyznała Diario de Mallorca menedżer Habtur Balears, Maria Gilbert.
Władze i organizacje turystyczne starają się znaleźć kompromis, który pozwoli na zmniejszenie liczby turystów bez drastycznego wpływu na biznesy prowadzone na Majorce. Proponowane są różne rozwiązania, takie jak wprowadzenie limitów dziennych odwiedzin (co niedawno wprowadziła Wenecja) czy promowanie turystyki poza szczytem sezonu, jednak osiągnięcie porozumienia w tej sprawie jest trudne i wymaga zaangażowania wszystkich stron.
Majorka bez wątpienia znalazła się w kryzysowym momencie, w którym musi znaleźć balans między potrzebami lokalnych mieszkańców a wymaganiami rynku turystycznego. Protesty i blokady plaż są wyrazem frustracji mieszkańców, którzy chcą ochronić swoją wyspę przed negatywnymi skutkami masowej turystyki. Władze niewątpliwie muszą teraz podjąć działania, aby znaleźć rozwiązanie, które zadowoli obie strony i zapewni zrównoważony rozwój turystyki na wyspie.