Turyści w Auschwitz coraz głupsi. Polskie nastolatki „hajlują”, a Irlandczyk wydrapał swoje imię na murze
Tylko w ciągu ostatnich dni w Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu musiało zmierzyć się z dwoma skandalicznymi przypadkami zachowania turystów. Obie sprawy zostaną skierowane do prokuratury.
Pierwsza historia, która dotarła do mediów, dotyczy 38-letniego Irlandczyka. Mężczyzna podczas zwiedzania byłego nazistowskiego obozu koncentracyjnego, postanowił zostawić po sobie pamiątkę. Na murze jednego z budynku wyrył monetą swoje imię.
Turystę zatrzymali strażnicy muzeum i przekazali policji. Ostatecznie nie zaprzeczał zarzutom, przyznał się do winy i postanowił dobrowolnie poddać się karze. Jak sam wyjaśniał – zobaczył na ścianie inne imiona i był przekonany, że może tam dopisać swoje. Za zniszczenie zabytku grozi mu teraz do 10 lat pozbawienia wolności.
Drugą sprawę nagłośnił Ośrodek Monitorowania Zachować Rasistowskich i Ksenofobicznych. Na Instagramie pojawiło się zdjęcie trzech nastolatek, które przed bramą obozu unoszą dłonie w nazistowskim geście „sieg heil”. Sprawę również zgłoszono do Muzeum, które zapewnia, że i ta sprawa zostanie skierowana do prokuratury. Trzeba będzie także ustalić tożsamość dziewczyn, bo konto, na którym pojawiło się zdjęcie, zniknęło już z Instagrama.
– Wybryk trzech dziewczyn pokazuje jak potrzebna jest edukacja dotycząca Zagłady, systemów totalitarnych. Szczególnie gdy w Polsce odżywa antysemityzm, a młodzi ludzie bezrefleksyjnie chłoną treści nawołujące do nienawiści – napisał ośrodek.
Oczywiście dwa nagłośnione przypadki to nie jedyne, z którymi na co dzień muszą borykać się strażnicy obiektu. Choć wielu turystów przyznaje, że wizyta w tym miejscu kompletnie nimi wstrząsnęła, to wciąż nie brakuje takich, którzy traktują to jak normalną wycieczkę, po której idzie się na pizzę i kilka piwek. A czasem w związku z tym mówią, że „wizyta w tym miejscu zepsuła im wyjazd do Krakowa”.
Dziś, gdy o Muzeum Auschwitz-Birkenau mówi się jako obowiązkowym punkcie wyjazdu do Krakowa czy zwiedzania Polski, a tłumnie (i niemal obowiązkowo) odwiedzają je także szkoły, najbardziej uderza to, jak wiele ludzi trafia tam przypadkowo. Bez podstawowej wiedzy o powadze miejsca, o zagładzie, której tu dokonano, o tragicznej historii wielu narodów. I o ile można im wybaczyć, że z taką niewiedzą zaczynają zwiedzanie, o tyle trudno pojąć, że z takim samym szerokim uśmiechem wyjeżdżają z Oświęcimia.