Ostatnia duża tania linia w Europie zmieniła politykę bagażową. Chcesz walizkę na pokład? Musisz płacić!
Jeszcze do początku ubiegłego tygodnia należąca do linia Air France-KLM Transavia była ostatnim dużym low-costem w Europie, który w najtańszej taryfie oferował pasażerom zabranie na pokład 2 sztuk bagażu podręcznego: małej walizki o wymiarach 55x35x25 cm oraz mniejszej torby lub plecaka o wymiarach 40x30x20 cm. Jasne, przewoźnik informował, że gwarancję wniesienia walizki ma tylko 70 pasażerów (z uwagi na ograniczoną pojemność schowków bagażowych nad głowami), ale i tak była to niezwykle szczodra oferta w porównaniu do innych przewoźników.
Sousse od 2230 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Rodos od 2941 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Djerba od 2181 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Te dobre czasy zmieniły się jednak 3 kwietnia, bo od tego dnia Transavia wprowadziła zmiany w swojej polityce bagażowej. Począwszy od tego dnia, pasażerowie kupujący bilety w najtańszej taryfie mogą zabrać ze sobą tylko mały plecak o wymiarach 40x30x20 cm. Osoby chcące dokupić duży bagaż kabinowy, mogą to zrobić w ramach swojej rezerwacji (razem z usługą Priority Boarding) – ceny zaczynają się od 10 euro.
Jednocześnie Transavia informuje, że pasażerowie, którzy dokonali rezerwacji przed 3 kwietnia, w dalszym ciągu będą mogli korzystać ze starej polityk bagażowej. Holenderska linia informuje też, że osoby bez wykupionego priority, które pojawią się przy bramce z dużym bagażem podręcznym, będą musiały dopłacić 65 euro, a ich bagaż zostanie przetransportowany do luku.
Jest to więc ostatnia duża tania linia w Europie, która zmniejsza limit bagażu podręcznego w swojej podstawowej taryfie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?