REKLAMA

Można oszczędzić 500 PLN, ale czy warto? Testujemy cztery linie lotnicze latające do Azji

linie lotnicze
Foto: Dmitry Birin, Sasa Wick / Shutterstock, Air China

Jaką linią lecieć do Azji Południowo-Wschodniej? Czy warto dopłacić do lepszego przewoźnika podczas takiej podróży? Gdzie warto się przesiadać? Kto oferuje najlepszą rozrywkę pokładową, a u kogo zanudzimy się na śmierć?

Polacy pokochali Azję Południowo-Wschodnią. Wakacje w Wietnamie, Tajlandii, Kambodży, Malezji, na Bali czy Filipinach dawno przestały być czymś nieosiągalnym, jeśli tylko potrafimy samodzielnie się organizować. Wciąż jednak najważniejszą część budżetu stanowi przelot, a wiele osób zastanawia się czy lepiej oszczędzić i wybrać „gorszą” linię czy jednak dołożyć odrobinę i wybrać pierwszoligowych graczy.

Podniebna konkurencja w najtańszej wersji

Czterech przewoźników i cztery podobne trasy – zawsze z przesiadką na macierzystym lotnisku danej linii. Emirates i Ukraine International Airlines leciałam do Bangkoku (z przesiadkami odpowiednio w Dubaju i Kijowie), Qatarem na Penang z przesiadką w Doha, a Air China do Ho Chi Minh z przesiadką w Pekinie. Taka też była kolejność, więc w pewnym sensie można powiedzieć, że obniżałam loty.

Wynika to głównie z faktu, że jeśli chodzi o loty długodystansowe, rzadko czekam na spektakularne promocje. Dużo częściej zależy mi na w miarę konkretnym terminie i nowym punkcie przesiadkowym, więc już nawet niewielka obniżka jest w stanie mnie przekonać do kupienia biletów. Ostatecznie wszystkie cztery loty kosztowały w granicach 1600-1800 PLN w dwie strony i były po prostu najtańszą dostępną opcją.

Po wszystkich tych przelotach postanowiłam powiedzieć „sprawdzam” i w dzisiejszym teście nie będę mieć litości. Wzięłam na warsztat cztery kluczowe i najczęściej wybierane linie – Emirates, Qatar Airways, Ukraine International Airlines i Air China. Dostrzegłam każdą wpadkę, doceniłam każdy wysiłek, wzięłam pod uwagę przesiadki, jedzenie, obsługę, ale także potencjalną różnicę w cenie.

W dodatku zdradzę, kto ma najlepszy podniebny deser, powiem gdzie jest najbardziej urocza instrukcja bezpieczeństwa, sprawdzę czy da się latać bez podgrzewanych ręczników i wytłumaczę dlaczego, jeśli tylko nie pojawi się jakiś spektakularny błąd cenowy, jedna linia nie znajdzie miejsca w moim serduszku.

qatar airways

Qatar Airways

Jeden z moich ulubionych przewoźników na świecie, drugie miejsce na liście Skytraxa. Oczekiwania mam więc mocno wygórowane, w dodatku zawsze porównuję go z Emirates. I choć niewątpliwie katarskie linie dźwignęły swój tytuł, to jednak kilka razy niespodziewanie zahaczyły o ustawioną poprzeczkę.

Pierwszy plus – już kilka tygodni wcześniej mogłam bezpłatnie wybrać sobie siedzenia w samolocie i rodzaj posiłku (od bezmięsnych, przez koszerne, niskokaloryczne, aż po halal, bezglutenowe i cokolwiek tylko jesteście w stanie wymyślić). Drugi plus – przy odprawie na lotnisku, uśmiechnięta pani proponuje mi, że mogę zamienić wybrane siedzenia na fajniejsze. Trzeci plus – trasę Warszawa – Doha obsługuje Airbus A330, więc czeka mnie ulubiony układ miejsc – 2-4-2.

Na siedzeniu leżą przygotowane pakiety startowe – kocyk i poduszka, a w zamkniętych torebkach jeszcze zatyczki do uszu, skarpetki, opaska na oczy, szczoteczka i pasta. Chwilę później obsługa roznosi też słuchawki i specjalne pakiety dla dzieci. Pierwszy minus – nie ma gniazdek do ładowania. Biorąc pod uwagę, że czeka mnie jeszcze wiele godzin podróży, wrzucam telefon do plecaka i decyduje się skorzystać z ogólnodostępnych możliwości.

qatar airways

Kolejne dobre wieści to rozrywka pokładowa. Wybór jest ogromny, nie brakuje też stosunkowo nowych filmów, które można nadrobić w trakcie podróży. Dwa czy trzy tytuły mają nawet polskie napisy. Kto nie chce oglądać filmów i programów telewizyjnych, może słuchać muzyki, grać w kilkanaście różnej trudności gierek, dowiedzieć się czegoś o Katarze albo samym locie. Obsługa jest intuicyjna, system działa szybko.

W trakcie lotu oczywiście dostaję posiłek – do wyboru dwa dania z wcześniej rozdanego menu. Ten prosty gest sprawia, że nie muszę wcześniej nasłuchiwać, co stewardesy proponują innym pasażerom, a dodatkowo mogę dokładnie dowiedzieć się, co jest do zjedzenia. Zamiast prostego „kurczak czy ryba?”, czytam konkretny opis poszczególnych elementów. Jak na samolotowe wyżywienie, obiad smakuje w porządku. Wybieram wołowinę w sosie chrzanowym. W zestawie jest też bułka, która o dziwo nie smakuje jak każde samolotowe pieczywo, czyli niczym pomieszanym z tekturą, a zdecydowanie bardziej przypomina klasyczną kajzerkę. Oczywiście nie jest to wypiek z wiejskiego domku, ale z masłem lub serkiem daje radę. Okazuje się, że trafiam też na bardzo dobre czekoladowe ganache z solonym karmelem.

Załoga kilkukrotnie rozwozi także napoje, choć w każdej chwili można poprosić o dolewkę. Jest też szeroki wybór alkoholi – piwo, wina, whisky, wódka, likiery itd. Przed końcem lotu zjawia się jeszcze drugi posiłek – tym razem jest to jednak średnio smaczna pakowana kanapka.

qatar airways
qatar airways

W jedną stronę kilkugodzinna przesiadka nie pozwala na zwiedzanie, więc buszuję po lotnisku. Dzieci mają do wyboru kilka placów zabaw, dorośli mogą skorzystać z komputerów, odpocząć w salach z leżankami i strefą ciszy, można też rzucić się w wir zakupów, bo wszystkie sklepy są czynne, a port tętni życiem. W drugą stronę mimo późnej pory decydujemy się wyjść na chwilę na miasto. Paszportowe formalności trwają krótko i zaledwie po 30 minutach zamawiam Ubera do centrum. Gdybyśmy byli w dzień, mielibyśmy też do dyspozycji wycieczkę objazdową po Doha (choć ta nie jest już od jakiegoś czasu darmowa), przy dłuższej przesiadce moglibyśmy też skorzystać z darmowego hotelu. Pasażerowie Qatar Airways mają też dostęp do osobnego wi-fi po wpisaniu danych ze swojej karty pokładowej.

Druga część trasy odbywa się w jeszcze lepszych warunkach. Na Penang lecimy na pokładzie Boeinga 787 Dreamliner. Wreszcie są gniazdka! Znów pakiety powitalne, mokre chusteczki i dwa posiłki. Tym razem padło na śniadanie, więc dostaję wyblakłą jajecznicę i pieczone ziemniaki. Smaczna kajzerka zamieniła się w klasyczną samolotową bułkę, na deser klasyczna muffinka bez nadzienia i smaku. Zdecydowanie gorzej niż podczas pierwszego lotu. Jako drugi posiłek ponownie serwowane są pakowane kanapki.

Wybór alkoholi jest równie duży, jeszcze więcej tytułów w systemie rozrywki pokładowej, choć… nie wszystkie się pokrywają. Film, którego nie dokończyłam w A330, pozostaje nieobejrzany, bo w B787 go nie ma. Za to innych nie brakuje. Obłożenie nie jest zbyt duże, więc sporo pasażerów ma do dyspozycji więcej niż jedno siedzenie. Co jednak najważniejsze – zarówno do Doha jak i na Penang dolatujemy o czasie, w drodze powrotnej też nie ma żadnego opóźnienia.

Emirates

W naszym teście jedyny poważny konkurent dla Qatar Airways. Obie linie mają bowiem nieco wyższe ceny, ale powinny oferować też wyższy standard. Linia z ZEA zajmuje czwarte miejsce w rankingu Skytrax, ale w moim sercu jest dla niej miejsce zdecydowanie wyżej.

Podobnie jak w Qatarze bez problemu rezerwuję siedzenia wcześniej, do wyboru mam też równie dużo opcji posiłku. Również po wejściu do samolotu załoga rozdaje odświeżające ciepłe i mokre ręczniki. Czekają też pakiety powitalnie, w których są skarpetki, opaska na oczy, zatyczki do uszu i szczoteczka do zębów razem z pastą. Dzieci dostają pluszaki.

Do dyspozycji mam fenomenalną rozrywkę pokładową z setkami filmów, programów, płyt i gier. Jedzenie serwowane na pokładzie nawiązuje do kuchni krajów, na których odbywa się dany lot i są to dwa posiłki dostosowane do pory dnia lub nocy. Pasażerowie mogą też w każdym momencie poprosić o napój bezalkoholowe oraz alkoholowe – a wśród tych wybór jest naprawdę szeroki. Obsługa jest dosłownie perfekcyjna, a gdy w ramach posiłku (podobnie jak w Qatarze poprzedzonego rozdanym menu) na mój stolik wjeżdża czekoladowe brownie z solonym karmelem, wiem, że żaden podniebny deser nigdy później nie rozpieści mnie tak bardzo. Każdy fotel ma też własne gniazdko.

emirates
Foto: Dmitry Birin / Shutterstock
emirates
Foto: Sorbis / Shutterstock

A co okazało się być najlepszym elementem? Dobór samolotów! Trasę z Warszawy do Dubaju pokonuję na pokładzie Boeinga 777, a z Dubaju do Bangkoku dwupiętrowym Airbusem A380. To sprawia, że wszystkie wymienione wcześniej rzeczy dostępne są w trakcie obu lotów. Tymczasem we wszystkich innych liniach kolejne odcinki znacząco się od siebie różniły. I za tego A380, Emirates ma u mnie ogromnego plusa, który sprawia, że rankingi typu Skytrax nie mają dla mnie znaczenia.

Doceniam też przesiadkę w Dubaju, choć wiem, że po kilku razach zaczyna się nudzić. Ważny jest także fakt, że jeszcze dwa lata temu podczas przesiadki przysługiwał voucher na jedzenie na lotnisku, który można było wykorzystać w wielu restauracjach. I choć te czasy już minęły, dalej możecie liczyć na darmowy nocleg, jeśli przyjdzie wam spędzić w Dubaju wiele godzin. A gdy tylko chcecie wykorzystać czas inaczej, to dzięki dogodnemu połączeniu z miastem, zawsze można wyjść pozwiedzać.

emirates
Foto: Dmitry Birin / Shutterstock

Ukraine International Airlines

Ukraińskie linie, o których też nasłuchałam się przeróżnych opinii, okazują się być miłym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się cudów, a jednak nie wyszło tak źle. Przewoźnik jest po prostu typową linią ze średniej półki, ale z perspektywą na coś fajnego – jeśli tylko nie będzie ograniczał z czasem oferowanych przez siebie usług.

Odprawa przed lotem przebiega bezproblemowo, przez internet mogę też wskazać pożądany rodzaj posiłku. Na lotnisku nadanie bagażu, mimo długiej kolejki, też idzie bardzo sprawnie. W Warszawie wsiadam do Boeinga 737 i czeka mnie zaledwie godzinny lot. Nie ma więc posiłku ani rozrywki pokładowej. Na gniazdka też nie liczcie. Jest za to całkiem ciekawa oferta bezcłowa i niedroga oferta gastronomiczna.

uia

Obsługa jest przemiła, a panie stewardesy przepiękne (choć wiem, że nie powinno mieć to znaczenia). Do Kijowa dolatujemy o czasie i mogę bez problemów wyruszyć na zwiedzania miasta, bo kolejny lot czeka mnie dopiero wieczorem. Trasa do Bangkoku odbywa się na pokładzie Boeinga 767. Dwa posiłki serwowane na pokładzie są bardzo w porządku, choć drugi to kanapka. Do wyboru są tylko bezalkoholowe napoje – kawa, herbata i sok.

Na szczęście miejsca na nogi jest całkiem sporo – doczytałam, że 81 cm. Pojawia się też rozrywka pokładowa, ale… wspólna. Każdy pasażer ma co prawda własne słuchawki, ale wszyscy oglądamy jeden film jak na szkolnej wycieczce. Filmy są jednak w miarę nowe i to trochę ratuje sytuację, ale jednak inwestycja w indywidualny system dla każdego pasażera zdecydowanie zmieniłaby sytuację.

Oczywiście byłoby inaczej, gdybym trafiła na lot Boeingiem 777, jednak akurat w tym dniu pod rękaw podstawiają Boeinga 767. Za to w jedną stronę dostaję podwyższenie klasy. Czeka mnie lot w premium economy. Mogę więc zabrać dodatkową sztukę bagażu podręcznego i wejść do samolotu wcześniej. Poza tym o wiele szersze fotele, posiłki serwowane na „prawdziwych” talerzach i mniejsze obłożenie dają naprawdę przyjemny komfort. Rozrywka pokładowa nadal wspólna, co jest naprawdę zadziwiające.

I choć jestem szczerze zauroczona tą niespodzianką, to muszę być też uczciwa. W obie strony samolot na trasie pomiędzy Kijowem i Bangkokiem przylatuje spóźniony, więc czas na przesiadkę w drodze powrotnej kurczy się nieubłaganie. Z 1,5 h robi się zaledwie 40 minut. Oczywiście udaje mi się zdążyć, ale – co okaże się dopiero w Warszawie – mój bagaż nie miał tyle szczęścia. Umówmy się jednak, że miałam pecha i to nie przydarzy się każdemu. Moje rzeczy docierają do mnie dzień później.

Trzeba też pamiętać, że przeciwieństwie do pozostałych linii, UIA ma lotnisko macierzyste bardzo blisko Polski. To sprawia, że kilkunastogodzinna podróż podzielona jest bardzo nierówno. Najpierw krótki lot do Kijowa, później niemal 10 godzinny do Bangkoku. Jeśli mogę wybierać wolę jednak przesiadkę gdzieś dalej, co sprawia, że czas spędzony w kolejnych samolotach jest bardziej proporcjonalny.

Mimo wszystkich tych potknięć i choć brzmi to jak seria niefortunnych zdarzeń, dalej ogólne wrażenie jest całkiem w porządku. Samoloty są czyste, sprawiają wrażenie zadbanych, jedzenie jest w porządku, ceny niskie, a obsługa potrafi naprawdę nadrobić za wszystkie niedociągnięcia. No i jednak awans o klasę wyżej zawsze pozostawia dobre wrażenie. A jeśli jeszcze akurat traficie na B777, który regularnie kursuje na tej trasie, to całościowe wrażenie też się poprawi.

Air China

Tragiczne opinie i setki negatywnych komentarzy – pierwsze zderzenie z Air China malowało się w czarnych barwach. Jestem jednak w tej grupie, która internetowe opinie bierze przez pół i jest gotowa zaryzykować, jeśli cena jest atrakcyjna, a przede wszystkim lubi się przekonać na własnej skórze. 

Czy opinie mówiły prawdę? I tak, i nie.

Pierwsze wrażenia są średnie. Nie mogę zalogować się do swojej rezerwacji, strona Air China działa gorzej niż mój stary komputer wyciągnięty niespodziewanie z piwnicy. Dopiero przez polskie biuro Air China udaje mi się zarezerwować miejsca, ale bezpłatnie mogę wybierać tylko „na tyłach samolotu”. Decyduję się na to, bo lecimy w 3 osoby i zależy mi, żeby przy odprawie na lotnisku nie okazało się, że będziemy rozrzuceni po samolocie. Dopiero przez link wygenerowany przez biuro mogę też zarezerwować usługi przesiadkowe – darmowy hotel lub salonik. Miła odmiana po pierwszym złym zderzeniu z rzeczywistością.

air china

Przy wchodzeniu na pokład panuje dość duży chaos, więc zaczynam rozumieć, czemu boarding rozpoczął się blisko godzinę przed planowanym startem. Instrukcja bezpieczeństwa zdobywa moje serce, jest przeurocza, a główny bohater – miś panda – jest cudowny! Rzadko oglądam te instrukcje od początku do końca, a tu nawet parę razy się uśmiechnęłam. W końcu jednak odrywamy się od ziemi i mogę zająć się testowaniem. Lecimy Airbusem A330, nie ma gniazdek, ale jest rozrywka pokładowa. Najnowsze filmy to tytuły sprzed 1,5 roku. Nie ma tragedii. Gorzej, że przy wszystkich anglojęzycznych produkcjach nie ma możliwości włączenia dodatkowo angielskich napisów, co we wszystkich innych liniach nie stanowi problemu.

Zaledwie 2 godziny po starcie obsługa rozdaje posiłki. Do wyboru jest „kurczak lub ryba” bez żadnych dodatkowych informacji. Załoga mówi zresztą średnio po angielsku i sama stara się ograniczać komunikaty do minimum. Zanim jednak dociera do 23 rzędu, kurczak nie jest już dostępny. Nie mam więc wyboru i mogę zdecydować się tylko na rybę, podobnie jak wszyscy pozostali pasażerowie. Wszystko jest poprawne, ale jak kiedyś w przedszkolu – bez przypraw i bez wyrazistych smaków. W ramach deseru najczęściej serwowane są owoce, a biorąc pod uwagę przesłodzone i sztuczne ciastko, które zdarza się od czasu do czasu – to zdecydowanie dobry ruch.

Jeśli liczycie na szeroki zakres alkoholi to kończy on się na piwie i winie – jednak również „dopóki się nie skończy”. Nie ma za to problemu, żeby pomiędzy serwisem otrzymać dodatkowe napoje bezalkoholowe. Chińscy pasażerowie dosłownie co pół godziny wzywają też obsługę, żeby ta przyniosła wrzątek do zupek chińskich. Po samolocie regularnie roznosi się więc zapach intensywnych przypraw. Drugi posiłek niedługo przed lądowaniem to typowe samolotowe śniadanie – wybieram jajecznicę i nie jest najgorsza. O dziwo lepsza niż w Qatarze.

air china
air china

Najlepszą częścią podróży okazuje się 16 godzinna przesiadka w Pekinie, którą opisałam kilka dni temu na łamach Fly4free.pl. Z darmowych usług decydujemy się też skorzystać z saloniku. Możemy spędzić w nim maksymalnie 4 godziny. W środku znajdziecie wygodne fotele-leżanki, kocyki i poduszki. Na jedzenie nie liczcie, dostępne są tylko typowo azjatyckie suszone nasiona i orzeszki. Do tego bezalkoholowe napoje i kawa. Można przetrwać, ale luksusów nie ma.

Późnym wieczorem ponownie wsiadamy do samolotu. Załoga jest uprzejma, ale tylko w granicach absolutnego minimum. Mimo usilnych prób, nie jestem w stanie znaleźć nikogo, kto odwzajemni mój uśmiech.

Trasę z Pekinu do Ho Chi Minh pokonujemy na pokładzie Boeinga 737. Samolot sprawiał wrażenie prawdziwego starocia – wysłużonej i niezbyt zadbanej maszyny, choć miał raptem 12 lat. Może to materiał i kolor siedzeń, którego używa Air China, może zbyt mało czasu na dokładne sprzątanie samolotu, który po locie z dużą liczbą Chińczyków wygląda jak pobojowisko, może po prostu małe zaangażowanie w dbanie o swoją flotę w ogólnym rozrachunku. Wydaje się jednak być o wiele „zużyty” niż wskazywałby na to wiek. Zwłaszcza, jeśli mogę go porównać chociażby do B737 w barwach UIA.

Nie ma też rozrywki pokładowej ani ponownie – gniazdek. Pojawia się posiłek, choć mam wrażenie, że ich jakość z każdą kolejną godziną w Air China spada. Przynajmniej załapuje się na mięso. Kocyki są dużo cieńsze niż w innych liniach, ale bez problemu owijam się cała. Mimo tego lot przypomina bardziej 5-godzinną podróż Ryanairem niż porządną linią. Dolatujemy na czas i po załatwieniu formalności wizowych w Wietnamie z zaskoczeniem odkrywamy, że nasze bagaże – lecące z naklejką transfer nie krążą po taśmie, a po prostu leżą na podłodze kawałek dalej.

air china

W drodze powrotnej, choć mam wiele cierpliwości i zawsze bronię linii, (zwłaszcza, gdy za lot zapłaciłam niezbyt dużo), moje wrażenie jeszcze bardziej się pogarsza. Ze wspólnej rezerwacji na salonik lotniskowy w systemie „znika” jedna osoba, choć w trakcie pierwszej przesiadki nie było żadnego problemu – a to przecież dokładnie ta sama rezerwacja. Dwie mogą wejść, jedna nie. Mimo niezbyt późnej pory jak na lotniskowe standardy – wszak jest ok. godziny 23 – lotnisko dosłownie zamiera. Sklepy się zamykają, ostatni czynny fast food trzaska roletami godzinę później. Kilka dni wcześniej dodatkowo Air China przesuwa lot z 2:50 na 4 rano, więc jedyną rozrywką może być zwiedzanie śpiącego lotniska.

Na te same daty loty Qatar Airways były w sumie o 500 PLN droższe, więc decyzja była prosta, bo ciągle pół tysiąca to dla mnie sporo pieniędzy. Biorąc jednak pod uwagę, jak dużo w ostatnim czasie pojawia się biletów Qatar Airways na tę samą trasę w dobrych cenach, gdzie różnica będzie wynosić maksymalnie 200-300 PLN za wszystkie przeloty razem, przesiadka będzie krótka i przyjemna, a obsługa na zupełnie innym poziomie, nie podjęłabym tego wyzwania ponownie. Warto było zrobić to raz, wykorzystać 16-godzinny postój w chińskiej stolicy, żeby zwiedzić Wielki Mur i Pekin, ale drugi raz byłby już kompletnie niezrozumiałym wyborem.

Wybór? Trudniejszy niż sądziłam

Mimo, że w każdej z tych podróży był powód, dla którego się na nią zdecydowałam, każda miała także wady. Wybór jednej może oznaczać tylko jedyną słuszną odpowiedź – „to zależy”. Dla każdego z was inna linia będzie tą najlepszą w zależności od tego, co cenicie sobie najbardziej – budżet, wygodę, alkohol na pokładzie? Podsumujmy.

Qatar oferuje wycieczki po Doha (płatne, ale przynajmniej nie musicie się martwić o nic), więc jeśli macie przesiadkę w dzień, już macie dobrą opcję na spędzenie wolnego czasu. W Emirates tego nie ma, jednak samo miasto jest o wiele ciekawsze niż Doha. Warto podjechać pod Burdż Chalifa, na pokaz fontann lub do portu. UIA nie oferuje na przesiadkach niczego – nie liczcie więc na hotele, wycieczki, posiłki czy cokolwiek byście chcieli. Możemy jednak bez wielkich wydatków możemy pozwiedzać Kijów na własną rękę. Najciekawsza przesiadka trafiła się niewątpliwie w Air China i była największą zaletą tego przewoźnika. Pozwoliła odwiedzić Wielki Mur i kilka kultowych miejsc w Pekinie. W tej kategorii bezapelacyjnie zwyciężają więc Chińczycy.

Najsmaczniejsze jedzenie w kolejności serwował Emirates, Qatar, UIA i Air China. Najlepszą obsługę miały aq aequo Qatar i Emirates, później UIA i na końcu znów Air China. Podobnie zresztą z czystością i ogólnym wrażeniem na temat samych samolotów, a także łatwością rezerwowania dodatkowych usług czy bezpłatnych miejsc.

Gdybym każdą z linii miała nagrodzić tylko za jedną rzecz to Emirates wygrywa rozrywką pokładową (i czekoladowym brownie), UIA zdobyło moje serce po podniesieniu mi klasy podróży (taka przekupna baba), Qatar ogólnym wrażeniem, a Air China najlepszą przesiadką. Gdybym miała każdą z nich zganić za najbardziej problematyczną sytuację to Emirates oberwałoby za nieliczne opcje dla przesiadkowiczów, mimo gigantycznej oferty turystycznej jaką ma Dubaj, Qatar za brak gniazdek, bo pierwszoligowemu przewoźnikowi trochę nie przystoi, UIA za spóźnienia, a Air China musi coś zrobić ze swoją stroną internetową, bo logowanie się do własnej rezerwacji to podstawa jakiegokolwiek latania.

Jeśli więc zależy wam na pieniądzach, możecie „przemęczyć się” w Air China i pewnie nie będziecie żałować. Wszak atrakcyjna cena potrafi naprawdę wiele zrekompensować. Warto jednak odpowiednio się przygotować – na przykład zadbać o własne przekąski. Jeśli traficie na promocję Emirates czy Qatar Airways nie wahajcie się ani chwili, a w innych przypadkach warto, żeby różnica w cenie była rozsądna. W końcu to tylko kilka godzin, które naprawdę da się przetrwać. Miłym kompromisem pomiędzy tymi opcjami jest dla mnie UIA, które mimo skrajnie różnych opinii w internecie, pozytywnie mnie zaskoczyło, ale warto pamiętać, że zaliczyło kilka wpadek.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
OK.  Ale brak mi jednej istotnej informacji przy porównaniu tych 4 linii.. Internetu. Jego dostępności I ewentualnie ceny dla każdego przewoznika
tom971, 30 maja 2019, 20:27 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Bardzo ciekawy artykuł, dzięki.Na marginesie jak wygląda sprawa z widzami przy takim zwiedzaniu Doha, Dubaju czy Pekinu? Jaka jest cena za wycieczkę w Doha? Czy qatar dalej oferuje hotel jak się ma przesiadke? 
bartoszj01, 30 maja 2019, 21:20 | odpowiedz
Ja nigdy go nie używam, dlatego też nie opisuję w tekstach czegoś, o czym nie mam pojęcia 🙂  
tom971 OK.  Ale brak mi jednej istotnej informacji przy porównaniu tych 4 linii.. Internetu. Jego dostępności I ewentualnie ceny dla każdego przewoznika
Aneta Zając, 30 maja 2019, 22:07 | odpowiedz
Do ZEA i Kataru Polacy nie potrzebują wiz przy pobytach do 90 dni, a jeśli chodzi o Pekin to możemy skorzystać z bezpłatnej wizy do 144 godzin. Szczegóły takiej 16-godzinnej przesiadki, z kosztami i procedurami opisałam kilka dni temu: https://www.fly4free.pl/przesiadka-w-pekinie/ 
bartoszj01 Bardzo ciekawy artykuł, dzięki.Na marginesie jak wygląda sprawa z widzami przy takim zwiedzaniu Doha, Dubaju czy Pekinu? Jaka jest cena za wycieczkę w Doha? Czy qatar dalej oferuje hotel jak się ma przesiadke? 
Aneta Zając, 30 maja 2019, 22:43 | odpowiedz
Avatar użytkownika
fajny opis, naprawde przydatny. przydałoby sie to samo , ale w biznes klasie
Aharnes, 30 maja 2019, 23:07 | odpowiedz
Fajny artykuł dogłębnie przedstawiony ale dla prawdziwego podróżnika który lata kilka lub kilkanaście razy w roku liczy się cena a tej nikt nie pobije w Cebu Pacyfic gdzie lot w dwie strony możecie kupić już od 250zl (promocji  (Dubaj Manila)a do Dubaju dostaniecie się tanio wizzairem z Katowic gdzie bilety można nabyć w promocji już od 70zl w jedna stronę. Zazwyczaj kosztują ok 200-400zl  ( a jeśli macie kartę wizzair i latacie za punkty to lot do Dubaju wychodzi was za free)  wiec jak łatwo przeliczyc cała wycieczka nie powinna przekroczyć tysiąca pln i łatwo zliczyć jeśli jedziecie w 3 osobowej grupie - rodzinie to zostaje wam w portfelu około 2 tys zł które możecie przeznaczyć na pobyt w jakże taniej Azji :) może bez wygód w samolotach ale nie oto tu chodzi przecież. 
Hugonik, 31 maja 2019, 8:29 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Najlepszą linią jaką leciałem  było cathay pacific. Jednakże biorąc pod uwagę przesiadki i cenę, zawsze wybiorę chińskie linie, gdyż dzięki nim moglem zwiedzić kilka chinskich miast bez wizy. Dodatkowo cenię duży wybór chińskiego kina mimo że niektóre filmy są bez angielskich napisów.ps. apropo qatar airways, nie było usb przy ekranach?
kyl, 31 maja 2019, 11:34 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Faktycznie można użyć wygodnego zdania "to zależy". Nie jestem wybredny ale niektóre rzeczy w liniach mnie denerwują i nie ma to nic wspólnego w ceną. W UIA też podwyższyli mi w jedną stronę klasę do premium economy. Dzięki temu wiem, że gdybym musiał za nią dopłacić to absolutnie bym tego nie zrobił. Jedzenie - takie samo ja w normalnej klasie. Rozsadzili mnie z kobietą. Pierwotnie obok siebie a po "upgrade" osobno. Dania mięsnego dla mnie brakło i musiałem jeść jakiś makaron w dodatku zimny bo mimo tylko jakiś 30 miejsc w tej części to 2 stewardessy roznosiły ten posiłek z 90 minut. Z plusów - to roznosili winko - ale polewali tylko z butelki do kubeczków i było z tym wielkie halo. Opieszałości załogi i zimnego dania bez wyboru ceną nie wytłumaczą.
rafafi, 31 maja 2019, 12:04 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Wypowiem się o Air China: 4 loty, każdy opóźniony (najgorzej w przypadku lotu z Pekinu do Monachium - prawie 2 godziny). Rozrywka pokładowa ok, niezbyt dokładnie wyczyszczony samolot. Jeśli chodzi o jedzenie, to rzeczywiście szybko się kończy, ale smak wołowiny z pieczonym ziemniakiem zapamiętam na bardzo długo. Chyba najlepsze danie, jakie było mi dane jeść na pokładzie samolotu :)
Kon8546, 1 czerwca 2019, 11:53 | odpowiedz
I jeszcze jedna rzecz do Air China: lot WRO->FRA->PEK->PUS. Nikt na lotnisku we Wrocławiu nie mógł potwierdzić odprawy (nie wiem czy to tak się nazywa): bagaże zostały odprawione do PUS, ale bilety na lot wraz z wyborem miejsca dostałem dopiero we Frankfurcie.
Kon8546 Wypowiem się o Air China: 4 loty, każdy opóźniony (najgorzej w przypadku lotu z Pekinu do Monachium - prawie 2 godziny). Rozrywka pokładowa ok, niezbyt dokładnie wyczyszczony samolot. Jeśli chodzi o jedzenie, to rzeczywiście szybko się kończy, ale smak wołowiny z pieczonym ziemniakiem zapamiętam na bardzo długo. Chyba najlepsze danie, jakie było mi dane jeść na pokładzie samolotu :)
Kon8546, 1 czerwca 2019, 14:50 | odpowiedz

Bangkok tajlandia
Najlepsza oferta

Bangkok w sezonie za 1803 PLN

Paweł Iwanczenko | 2019-10-15 18:15
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel