Tej rzeczy już nie wniesiesz na pokład Ryanaira i kilku innych linii. Wielu ludzi nie wyobraża sobie bez tego podróży
– Jakie są argumenty linii lotniczych za wprowadzeniem takiego zakazu?
– Co można zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko, że będziemy musieli wylać lub wyrzucić naszą herbatę lub kawę?
Wnoszenie ciepłej kawy czy herbaty na pokład samolotu to trudny temat, ale jednocześnie do tej pory niekoniecznie uregulowany w liniach lotniczych. Z różnymi przepisami i ograniczeniami lub ich brakiem. Z jednej strony wielu pasażerów nie wyobraża sobie podróży samolotem – zwłaszcza tej porannej – bez kubka kawy. Nic dziwnego, że po przekroczeniu bramek kontroli bezpieczeństwa wielu z nas kieruje się do kawiarni i płaci miliony monet za „małą czarną” czy inną latte. Jeśli zdążymy ją wypić przed boardingiem, nie ma problemu. Ale co, jeśli zechcemy wnieść nasz kubek na pokład? W liniach lotniczych panowała w tej sprawie do tej pory wolna amerykanka – część linii nie ma z tym problemu (ewentualnie pod warunkiem, że kubek jest w pełni szczelny), jeszcze w innych wszystko zależy od obsługi rejsu, która może nam nakazać dopicie ciepłego napoju przed wejściem na pokład lub pozbycie się go. Jednak teraz – jak czytamy w serwisie Paddle Your Own Kanoo i innych branżowych serwisów – zwiększa się liczba przewoźników, którzy wprowadzili kategoryczny zakaz wnoszenia gorących napojów na pokład swoich samolotów.
Algarve od 2629 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Alanya od 2185 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Wyspa Malta od 2695 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Na liście przewoźników, którzy zakazują wnoszenia gorących napojów na pokład, znajdują się m.in. Ryanair, Wizz Air, easyJet, KLM oraz linia Virgin Atlantic. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak klasyczny skok na kasę. „No tak! Zakazują, bo pewnie chcą, żeby kupować kawę na pokładzie, zdziercy!”
Linie tłumaczą to jednak przede wszystkim względami bezpieczeństwa, a więc dużym ryzykiem wylania gorącego napoju na siebie lub któregoś ze współpasażerów podczas chaotycznego i nerwowego procesu wchodzenia na pokład, gdzie nietrudno o nieszczęśliwy wypadek. Do tego dochodzi jeszcze kwestia… przemycania w kubeczkach napojów alkoholowych – według autora z serwisu Paddle Your Own Kanoo dotyczy to przede wszystkim Ryanaira, który wprowadził mocne ograniczenia dotyczące spożywania kupionego sklepie wolnocłowym alkoholu, zwłaszcza dla podróżnych z Wielkiej Brytanii wybierających się na Wyspy Kanaryjskie.
Z taką argumentacją nie zgadza się choćby Gary Leff z branżowego serwisu View From The Wing, według którego ryzyko wystąpienia takich wypadków jest minimalne, a lwia część przypadków wylania gorącej kawy na stół ma miejsce w momencie, gdy siedzimy już na fotelu, a kubek z napojem znajduje się na stoliku.
Z całą pewnością linie lotnicze boją się tematu gorących napojów jak ognia. Przede wszystkim z uwagi na głośne sprawy sądowe, w których poparzeni na pokładzie kawą czy herbatą pasażerowie wygrywają wysokie odszkodowania w sądzie. W tej sytuacji minimalizacja ryzyka ze strony przewoźników jest jak najbardziej zalecana.
Czy można coś na to poradzić? Z pewnością jednym z rozwiązań jest zabieranie ze sobą wielorazowego zamykanego kubka z aluminium czy innego metalu, do którego obsługa kawiarni przeleje nam zamówiony gorący napój.