Tej linii jeszcze w Polsce nie było! Chcą latać od nas na Bliski Wschód i przełamać monopol tanich linii
Jordania znów chce mieć swoje „5 minut” w Polsce
Jeszcze kilka lat temu Jordania była jednym z najszybciej rosnących kierunków wśród polskich turystów, którzy szturmowali Petrę i pustynię Wadi Rum. Wszystko za sprawą tanich linii lotniczych – Ryanaira i trochę Wizz Aira – którzy mieli bardzo bogatą siatkę połączeń z naszego kraju. Kilka lat temu to się zmieniło – trochę za sprawą pandemii, ale przede wszystkim niepokojów w Izraelu i innych krajach Bliskiego Wschodu, który przestał być postrzegany jako bezpieczny region. Dziś widać to po ofercie lotów z Polski: do Jordanii lata tylko Ryanair z lotnisk w Poznaniu i Krakowie. Czy wkrótce się to zmieni?
Ryanair już zapowiedział, że będzie chciał w najbliższych latach mocno rozwinąć siatkę połączeń do tego krajuz Polski. Na horyzoncie pojawił się jednak nowy gracz – Royal Jordanian Airlines, którego przedstawiciel podczas targów Connect w Lublinie opowiedział o swoich planach dotyczących naszego kraju.
Costa Brava od 2883 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Rodos od 2259 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Gran Canaria od 2506 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Royal Jordanian chce uruchomić loty z Warszawy
Narodowy jordański przewoźnik umieścił Warszawę na swojej liście strategicznych nowych kierunków, które zamierza uruchomić w najbliższych latach. Na razie przy Lotnisku Chopina widnieje data otwarcia w 2028 roku, jednak Eyad Birouti z Royal Jordanian Airlines twierdzi, że może się to zmienić.
– Wszystko zależy od naszych rozmów z biurami podróży i tego czy uda nam się sprzedać część foteli w formie bloków. Ale jesteśmy dobrej myśli, bo widzimy duży potencjał polskiego rynku – mówi w rozmowie ze mną dyrektor ds. siatki połączeń jordańskiego przewoźnika. I dodaje, że jeśli rozmowy będą owocne, nowa trasa może wystartować nawet w przyszłym roku.
Konkurencja z tanimi liniami? Bez obaw
Jordański przewoźnik myśli o całorocznej trasie, na dobry początek chciałby uruchomić 2-3 loty w tygodniu.
– Nie obawiamy się konkurencji z tanimi liniami, bo kierujemy nasz produkt do trochę innej grupy pasażerów. Naszej oferty nie kierujemy tylko do podróżnych point-to-point. Wierzymy, że zdołamy też do siebie przekonać pasażerów, którzy w Ammanie będą się przesiadali na nasze połączenia do innych krajów regionu – mówi Birouti.
👉 Decyzja i ewentualne przyspieszenie zależą od rozmów z biurami podróży oraz sprzedaży części miejsc w samolocie w formie bloków.
👉 Przewoźnik celuje w całoroczną trasę z 2–3 lotami tygodniowo na początek.
👉 Linia nie obawia się tanich przewoźników; chce pozyskiwać także pasażerów przesiadkowych w Ammanie na dalsze loty po regionie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?