Te tanie linie pasażerowie lubią najbardziej. Wynik nie zaskoczył, inne odpowiedzi już tak
W ankiecie eDreams wzięło udział 16 tys. pasażerów z Wielkiej Brytanii, Niemiec i 8 innych krajów Europy Zachodniej oraz Skandynawii. Ze sporządzonego na tej podstawie raportu wynika, że najlepszą tanią linią jest easyJet, który zgarnął 22 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazł się Ryanair, który jest najlepszą linią dla 18 proc. ankietowanych. Trzecie miejsce zajął Norwegian – 12 proc. głosów, czwarte – Vueling (8 proc.), a na piątym miejscu znalazła się tania przybudówka Lufthansy, czyli linie Eurowings (4 proc. głosów).
Cena wciąż ważna, ale…
Czym kierują się pasażerowie przy wyborze taniej linii? Dla 85 proc. najważniejszym czynnikiem jest cena biletu, ale coraz ważniejszą rolę spełniają czynniki dotyczące komfortu podróży.
Dla 55 proc. pasażerów ważnym czynnikiem są dogodne godziny wylotu i przylotu samolotu, a prawie 41 proc. osób przy wyborze linii patrzy też na dystans z lotniska do punktu docelowego, do którego chcą się dostać. Jest też dość nieliczna (4,75 proc.) grupa miłośników zimnych kanapek, która przy decyzji o wyborze taniej linii kieruje się jakością pokładowego jedzenia.
Tanie linie… już nie takie tanie
Z jednej strony dla konsumenta zawsze jest „za drogo”, ale z drugiej, pasażerowie tanich linii zdają sobie sprawę, że niskobudżetowe linie nie są już aż tak tanie. 17 proc. ankietowanych uważa, że ceny w tanich liniach „są w porządku”. Za to aż 42 proc. uważa, że z roku na rok jest coraz drożej.
Co ciekawe, tylko 25 proc. ankietowanych narzeka na to, że w czasie lotu tanią linii byli zmuszeni dopłacić za dodatkowe usługi.
To akurat nie dziwi, bo jak pisaliśmy niedawno na Fly4free.pl, linie lotnicze trzymają co prawda ceny biletów na niskim poziomie, ale za to zarabiają coraz więcej na dodatkowych usługach takich jak: opłaty za bagaż. Sam Ryanair zarobił na nich w ubiegłym roku aż 1,738 mld USD.
Kombinujemy
Co ciekawe, coraz częściej korzystamy z dobrodziejstw wyszukiwarek i… kombinujemy. Aż 69 proc. pasażerów przyznało, że zdarzało im się w czasie jednej podróży korzystać z przynajmniej dwóch linii lotniczych.