Tanzania na własną rękę (Hakuna Matata!)
Tekst i zdjęcia: Patricia Kłys
Przygotowanie do wyjazdu
Niektóre szczepienia do Tanzanii są obowiązkowe, niektóre tylko zalecane. Obowiązkowa jest szczepionka na żółta febrę – przy wyjeździe na Zanzibar jest sprawdzana żółta książeczka.
Warto się zabezpieczyć przeciwko Malarii – ja brałam Malarone. Ważnym elementem zabezpieczającym są też środki przeciwko komarom takie jak Mugga, choć polecam środki, które maja wyższy poziom DEET.
Wizę można kupić na lotnisku w Dar Es Salaam i kosztuje 50 dolarów amerykańskich. Jeżeli ktoś będzie jechał do mniej turystycznych regionów, warto wiedzieć, że paszporty mogą być sprawdzone na ulicy przez niejakiego „immigration officer”. Jeżeli ktoś planuje zostać w danym regionie więcej niż 2 dni, to najlepiej się zarejestrować właśnie w „immigration office”.
Transfer z lotniska do Dar Es Salaam taksówą powinien kosztować nie więcej niż 25 000 tsh.

Dzieci ze szkoły podstawowej w Lindi, do której przywiozłyśmy podręczniki szkolne.
Komunikacja miejska i transport miedzy miastowy
Po większości miastach najłatwiej jest się poruszać taksówka, bajaj (trzykołowy motocykl) albo dala dala (miejski minibus – zdecydowanie najtańsza opcja).

Dala dala jadące z Lindi do Mtwary
Jeżeli ktoś zamierza jechać do innych regionów Tanzanii, najbardziej popularną formą transportu jest autokar. Są osobne firmy, które obsługują różne miasta i regiony Tanzanii. My jechałyśmy do Lindi, które znajduje się 450 km na południe od Dar Es Salaam. Bilet w tańszej firmie kosztował nas 18 000 tsh, lecz autokar psuł się średnio co 2 godziny, wiec podróż zajęła nam 16 godzin. W drodze powrotnej wybrałyśmy droższą firmę za 25000 tsh i podróż zajęła nam tylko 9 godzin.
Większość autokarów wyjeżdża z stacji Ubungo. Najlepiej kupić bilet w przeddzień i dojechać na stację około godziny przed odjazdem, gdyż panuje tam chaos, a stacja jest labiryntem. Dla osób podróżujących na południe Tanzanii polecam stację Temeke.
Ważne dla kobiet: Proponuję jechać w długiej spódniczce by móc się zasłonić podczas przerw na potrzeby fizjologiczne (autokar po prostu staje na poboczu). Ze względu na bezpieczeństwo i wygodę najlepiej wykupić miejsce na środku autokaru.
Osoby wybierające się na Zanzibar maja dwie opcje – płyną statkiem lub lecieć samolotem. Statek jest tańszą wersją i za klasę ekonomiczną kosztuje około 80 dolarów amerykańskich w dwie strony, a sama podróż nie powinna trwać więcej niż 2-3 godzin. Niestety często bywa, iż morze jest bardzo niespokojne i wiele osób cierpi na chorobę morską.
Precision Air (tanzańskie linie lotnicze) lata do różnych większych miast tanzańskich, jak i na Zanzibar. Po Tanzanii można tez podróżować pociągiem.

Jedna z głównych ulic Lindi (Ghana Road)
Zakwaterowanie
W Dar Es Salaam jak i na Zanzibarze można znaleźć dużo zróżnicowanych hoteli cenowo jak i jakościowo. Dla osób podróżujących na małym budżecie w Dar Es Salaam polecam hostel YMCA i YWCA (około 25000 tsh za pokój dwuosobowy). Niestety mieszkając w takich hostelach i pensjonatach trzeba się przyzwyczaić do zimnej wody.
W Stone Town dla tych, co chcą nocować nisko kosztowo polecam Abdalla Guest House (około 12 USD za osobę).
Na plażę pojechałyśmy do Paje, gdzie znajduje się mnóstwo pięknych, jak i drogich hoteli, nam na szczęście się udało znaleźć domek dla backpakersów z widokiem na plażę o nazwie Ufukwe Bungalow, gdzie płaciłyśmy około 25000 tsh za osobę (w pokoju z łazienką).

Widok na plażę z naszego bungalowa
W Lindi spałyśmy w Adela Guest House gdzie mieszkałyśmy w pokojach dwuosobowych z łazienką za 15000 tsh. Można też nocować w Lindi Oceanic – najbardziej ekskluzywnym hotelu w tej mieścinie. Jest położny obok plaży, a w pokojach jest łazienka i leci gorąca woda! Jest też wiele innych tańszych opcji, gdyż w Lindi jest mnóstwo małych pensjonatów, w których można nocować za około 6000 tsh za pokój.

Plaża w Lindi – nie jest zalecane, by turyści kapali się tu w skąpych strojach, gdyż jest to uważane za brak szacunku. Większość tubylców nie kapie się w morzu w ogóle, ponieważ krąży legenda, iż tam pływają duchy
Jedzenie
Na śniadanie najbardziej popularne są ciapati (coś w stylu naleśnika na wodzie a nie na mleku). My z koleżankami jadłyśmy je z cukrem lub z bananami, choć większość tubylców patrzyło się na nas jak na wariatki.
Do picia podawany jest chai (herbata) albo kahawa (kawa). Często zamiast, lub z ciapati, można dostać na śniadanie omlet z chlebem (zazwyczaj tostowym) albo owoce. Jednak jestem pewna, że w droższych hotelach wybór jest dużo większy.
W Dar Es Salaam, na Zanzibarze oraz w wielu innych turystycznych miejscowościach jest spory wybór restauracji, od tanzańskich, przez indyjskie, etiopskie, chińskie aż po włoskie. Jednak w mniejszych miastach jest zazwyczaj tylko wybór wśród tanzańskich restauracji.
Oto kilka podstawowych dań i ich nazwy:
Wali na kuku: ryż z kurczakiem
Wali maharagwe: ryż z fasolą
Samaki: ryba
Chipsi: frytki
Chipsi mayai: omlet z frytkami
Mayai: jajko
Ugali: papka zrobiona z mąki manioku
Michuzi: sos
Soda: napoje gazowane typu cola, fanta, sprite

Targ rybny w Stone Town na Zanzibarze
Nazwy popularnych owoców:
Ndizi: banan
Chungwa: pomarańcza
Tikiti: arbuz
Papai/ popo: papaja
Nazi: kokos
Karosho: orzech nerkowca
Sasa: coś podobnego do szpinaku

Targ owoców i warzyw w Mtwarze
Zwiedzanie
W Dar Es Salaam nie ma dużo do zwiedzenia, choć podobno muzeum narodowe posiada niesamowitą wystawę. My byłyśmy tylko w Makumbusho Village Museum (Muzeum pokazujące chatki i styl życia różnych plemion. W niektóre dni można też obejrzeć plemienny taniec.) .Nam się bardzo podobało i byłyśmy także bardzo zadowolone z przewodnika.

Plemienne tańce w Makumbusho Village Museum w Dar Es Salaam
Plaża w Kigamboni (w Dar Es Salaam) jest śliczna, i jeżeli ktoś nie ma możliwości albo czasu jechać do innego miasta nadmorskiego lub na Zanzibar, to jest to świetna alternatywa.

Plaża w Kigamboni w Dar Es Salaam
Zanzibar: Niestety zabrakło nam czasu, żeby jechać na dłuższą wycieczkę na Zanzibar, lecz nie chciałyśmy sobie odpuścić przyjemności zwiedzenia owej wyspy, wiec pojechałyśmy tylko na cztery dni i było warto.
Pierwszy dzień spędziłyśmy w Stone Town. Tu warto zwiedzić ‘House of Wonders’, anglikańską katedrę, obok której znajdują się cele, w których przetrzymywano niewolników oraz omański fort. Fani Queen na pewno wiedzą, iż Freddie Mercury urodził się na Zanzibarze i to właśnie tu, w Stone Town, można obejrzeć jego dom.
Jednak moim zdaniem, najważniejszym elementem Stone Town, który tworzy niepowtarzalność i atmosferę tego miasta, to małe uliczki uformowane w labirynt. Przy prawie każdej z nich można znaleźć sklepiki z pamiątkami, artystów malujących henną, hotele, restauracje i kafejki. Wieczorem polecam wszystkim wybrać się do Forodhani Gardens, niczym mały park w dzień, a nocą raj dla smakoszy owoców morza i nie tylko! Warto też spróbować pewną specjalność o nazwie ‘Zanzibar pizza’.

Pomnik upamiętniający niewolników, Stone Town
Przypuszczam, że z każdego hotelu w Stone Town są organizowane przeróżne wycieczki, my akurat wybrałyśmy się na „Spice Tour”, gdzie zabrano nas na plantację przeróżnych przypraw i roślin.
Trzeci i czwarty dzień spędziłyśmy w Paje. Rano poszłyśmy na przystanek dala dala naprzeciwko głównego targu w Stone Town i ruszyliśmy w drogę. Po około godzinnej podroży dotarłyśmy do owego rybackiego miasteczka. Większość turystów jeździ do Nungwi, na północ Zanzibaru, nam zostało polecone Paje, ponieważ ponoć jest mniej turystyczne a jednakowo piękne. W Paje zapiera dech w piersiach przepiękna plaża, ocean, jak i niecodzienny widok kobiet zbierający glony.

Kobieta zbierająca glony w Paje
Safari
Ze względów na stosunkowo bliskie położenie Selous Game Reserve do Lindi, wybrałyśmy właśnie ten park narodowy i nie żałowałyśmy ani jednej minuty! Przybywa tu mało turystów, ponieważ są mniejsze szanse zobaczenia większości zwierząt z całej wielkiej piątki (lew, bawół, słoń, leopard, nosorożec), szczególnie że w tym parku już nie ma nosorożców na wolności.
Pierwszy wieczór spędziłyśmy na łódce płynąc po rzece Rufiji przyglądając się hipopotamom i innym ciekawym zwierzętom. Drugiego dnia wyruszyłyśmy jeepem na poszukiwanie reszty dzikich stworzeń, a trzeciego dnia poszłyśmy na spacer po parku, podczas którego dowiadywałyśmy się różnych ciekawostek o przyrodzie i historii Selous.

Podczas Safari w Selous Game Reserve
Pamiątki i kultura
W mało turystycznych miejscowościach w ramach szacunku wobec tubylców, kobiety powinny chodzić z zakrytymi ramionami i kolanami.
Kanga: długa tkanina, którą większość kobiet przecina na pół. Pierwszą część noszą jako okrycie głowy, a drugą przewijają wokół pasa. Wzdłuż obu części widnieje przysłowie w języku suahili. Ciekawostką jest, iż wzory na kangach się zmieniają co jakiś czas, wiec często nie można kupić wzorów, które były sprzedawane kilka lat wstecz – jest to forma tanzańskiej mody.

Przykład przysłowia widniejącego na Kandze (zdjęcie zrobione w House of Wonders, Stone Town)
Figurki makonde: figurki tradycyjnie strugane przez plemię Makonde z drzewa hebanowego, jednak dziś ze względu na ich popularność wśród turystów, owe figurki niekoniecznie są strugane tylko przez to plemię i z owego drewna.
Inne: większość Tanzańczyków jest zainteresowana piłką nożną (szczególnie brytyjskimi drużynami), wiec jest to dobry temat na integrację.

Stadion do piłki nożnej w Lindi
Narodowym alkoholem jest konyagi, trochę podobne do ginu i bardzo tanie (można kupić w saszetkach!).