Tania linia wykonuje absurdalne trasy po 80 km, bo tylko tak otrzyma rządową pomoc
Linie lotnicze w USA muszą wykonywać bezsensowne rejsy, na których praktycznie nie ma pasażerów, aby otrzymać pomoc publiczną od amerykańskiego rządu. W najgorszej sytuacji są tani przewoźnicy, tacy jak Spirit Airlines.
Spirit Airlines jest ósmą największą linią w USA, która w ubiegłym roku przewiozła 34,5 mln pasażerów. Jednak pandemia koronawirusa sprawiła, że podobnie jak inni przewoźnicy, także i Spirit znalazł się w trudnej sytuacji. Linia zgłosiła się więc po rządową pomoc publiczną w ramach CARES Act – ogromnego funduszu dla branży lotniczej wynoszącego 50 mld USD. Spirit chciał z tego funduszu uzyskać 330 mln USD (niecałe 1,4 mld PLN), jednak jak czytamy w serwisie Simple Flying, aby skorzystać z pomocy publicznej, przewoźnik musi spełnić szereg warunków.
Jednym z nich jest utrzymanie siatki połączeń na mniej więcej niezmienionym poziomie – można modyfikować liczbę rotacji, ale niekoniecznie zawieszać wszystkie trasy z danego lotniska. W tej sytuacji znalazła się linia Spirit Airlines, która we wniosku o pomoc publiczną napisała, że chce zawiesić loty na 26 amerykańskich lotnisk. Sprawdzajacy wnioski Departament Transportu odpisał, że Spirit może przestać latać tylko na lotnisko Aguadilla w Portoryko, a pozostałe porty dalej mają być obsługiwane.
W efekcie, aby otrzymać rządową pomoc przewoźnik zaczął wykonywać rejsy… po trójkącie. Tylko po to, żeby “zaliczyć” dane lotnisko i mieć je ujęte w swojej siatce połączeń. Przykłady? W Simple Flying czytamy, że Spirit lata m.in. na trasie z Orlando do Pittsburgha w Pensylwanii, a stamtąd leci dalej do miejscowości Latrobe, znajdującej się 80 kilometrów dalej. Dopiero stamtąd samolot przewoźnika wraca do Orlando. Inne przykłady takich tras to Orlando-Columbus-Cleveland i Las Vegas-Oakland-Sacramento. W tych dwóch ostatnich przypadkach czas lotu to mniej niż 40 minut.
Podobne loty tego typu wykonują też JetBlue oraz Alaska Airlines.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?