Za 40 PLN odwiedziłam tajną sowiecką kopalnię. Miała pomóc w stworzeniu broni jądrowej
Tajemniczy projekt ZSRR, tajna sowiecka kopalnia, a czasem po prostu zagadkowe prace pod kryptonimem „Kopaliny” lub najbardziej kolorowa sztolnia w Polsce – wyobrażacie sobie, że wszystkie te określenia dotyczą jednego miejsca?! Odwiedziłam niezwykłą kopalnię uranu w Kletnie i szczerze was do tego zachęcam – tym bardziej, że w tym roku trasa turystyczna obchodzi 20-lecie istnienia!
Costa Blanca od 2779 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Alanya od 1844 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Djerba od 2679 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
40 PLN za odkrycie tajnego projektu ZSRR? Wchodzę w to!
Chętnych na zwiedzanie nie brakuje. Kiedy przyjeżdżam na miejsce po 13, okazuje się, że najbliższe wolne miejsca są dostępne na 16:45. A i to jedne z ostatnich wejściówek na dziś. Polecam więc rezerwację biletów przez internet. Nie tylko z powodu wygody, ale także z uwagi na… biletową ścieżkę zdrowia do kopalnianej kasy, która wielu przyprawia o niespodziewaną zadyszkę. Za normalny bilet zapłacicie 40 PLN, a za ulgowy 25 PLN.
W końcu wszyscy zwiedzający stawiają się w wyznaczonej godzinie przy wejściu. Osoby powyżej 150 cm wzrostu i dobrwolni chętni ubierają kaski – i w drogę! Sama trasa nie jest spektakularnie długa, zwiedzanie wraz z postojami i poznawaniem historii tego miejsca trwa ok. 45 minut. Ale gwarantuję wam, że to będą trzy kwadranse pełne wrażeń i naprawdę ciekawych opowieści.
Ogromnym atutem tego miejsca są przewodnicy. Tacy, jakich życzyłabym w sobie w każdej atrakcji turystycznej w Polsce – zabawni i kompetentni pasjonaci, których słucha się z ogromną przyjemnością, niezależnie czy jest się dzieckiem czy dorosłym. Gotowi odpowiadać na pytania, nie poganiający, z ogromną cierpliwością do turystów. A wierzcie mi, że mają co opowiadać!
Pod czujnym okiem Rosjan i w wielkiej tajemnicy, kopalnia uranu działała tylko przez 5 lat – do 1953 roku. Od początku było jasne, że z ekonomicznego punktu widzenia – wydobycie w tym miejscu nie ma kompletnie sensu. Trwający jednak wyścig zbrojeń nie zważał na koszty, a Stalin chciał go wygrać za wszelką cenę. Wtedy kopalnia zyskała kryptonim „Kopaliny”, a prace zaczęły być finansowane przez ZSRR.
Tak czadowych zdjęć nie zrobicie nigdzie indziej!
W pięć lat wydobyto 3100 ton rudy uranu, przekształconych w 20 ton metalicznego uranu. Efekt takiego urobku? W pilnie strzeżonych transportach, do ZSRR dostarczono zaledwie 120 kg wzbogaconego uranu, czyli jakieś… pół wiaderka. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Gdyby wykorzystać go do broni jądrowej (jak planowano), mógłby zmienić losy świata. Nie wierzycie? „Little boy”, czyli bomba zrzucona na Hiroszimę zawierała 64,1 kg uranu, przy czym jedynie 800 g U-235 uległo rozszczepieniu.
Jak można się domyślić – w trakcie prac nie dbano ani o bezpieczeństwo ani o zdrowie pracowników. Skupiano się jedynie na tym, by wydobycie postępowało jak najszybciej. W efekcie wielu pracowników zachorowało lub zmarło – jednak wbrew temu, co podpowiadałaby intuicja – najczęstszym problemem były choroby płuc, a nie promieniowanie.
W trakcie zwiedzania zobaczycie m.in. stary sprzęt górniczy, poznacie „przykładowego” górnika, a nawet obejrzycie mały kawałek prawdziwej rudy uranu. Efekt „wow” gwarantuje natomiast największa w Polsce kolekcję wyrobów ze szkła uranowego, które starsi z was mogą znać z rodzinnych kredensów. Lepiej dobrze je przepatrzcie, bo dziś takie rzeczy są warte fortunę! Stawiam pięć kasztanów na to, że właśnie przy tej wnęce możecie zrobić jedno z najbardziej czadowych zdjęć w Polsce.
Nie zapominajmy też, że nie tylko o sam uran chodzi. Określenie „najbardziej kolorowa sztolnia w Polsce” zobowiązuje. Na szczęście szybko przekonacie się, że nie są to czcze obietnice. Na ścianach sztolni mienią się rozmaite minerały – m.in. fluoryt, ametyst, chalkopiryt, baryt czy chalkozyn. Nawet, jeśli nie czujecie się na siłach, by je rozpoznać, przewodnicy nie pozwolą wam ich przegapić.
A jeśli czujecie, że tradycyjne zwiedzanie to dla was za mało, to kopalnia przygotowała kilka dodatkowych opcji. Spragnieni adrenaliny mogą wybrać trasę ekstremalną przez miejsca nieudostępnione zwykłym turystom albo nocną wędrówkę, rodziny z dziećmi koniecznie powinny sprawdzić warsztaty geologiczne i gry terenowe.
– Zwiedzanie jest w pełni bezpieczne, nie trzeba się obawiać promieniowania, bo jego poziom jest tutaj bardzo niski
– Choć do kopalni prowadzi dość wąska, kręta i leśna droga to na miejscu czeka na was bezpłatny parking
– Warto kupować bilety przez internet, bo szczególnie w pochmurne dni kopalnia jest bardzo popularna, a liczba miejsc mocno ograniczona
– Nie musicie się jednak martwić tłumami, bo grupy liczą najwyżej 25 osób