Tajlandia szykuje się na ogromny spadek liczby turystów. Będzie ich nawet o połowę mniej
Minister sportu i turystyki w Tajlandii poinformował, że z powodu wybuchu epidemii koronawirusa, najprawdopodobniej do kraju przyjedzie nawet 50 proc. mniej turystów niż zakładano. Rząd nie kryje więc zaniepokojenia, a ludzie, którzy żyją z turystyki zastanawiają się, jak przetrwać najbliższe miesiące.
Nowe prognozy dotyczą pierwszej połowy 2020 roku. Jeśli się potwierdzą, wpływ na gospodarkę Tajlandii będzie tragiczny. A na razie nie ma żadnych perspektyw na poprawę sytuacji. Rokowania oparto bowiem na kluczowych danych – malejącej liczbie pasażerów przylatujących na lotniska w kraju, odwołanych rezerwacjach hotelowych i ograniczeniu liczby połączeń przez linie lotnicze.
Tymczasem branża turystyczna stanowi jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki Tajlandii. Teraz rząd, po rozmowach z sektorem prywatnym dał sobie czas na znalezienie sposobów rozwiązanie problemu. Być może będzie koniecznie wsparcie finansowe dla firm,
– Potrzebne są środki pomocy, aby zająć się operatorami turystycznymi, a każda agencja państwowa ma za zadanie zaproponować gabinetowi rozwiązania, które mogłyby być wprowadzone już w marcu – zapewnił minister Phiphat Ratchakitprakarn, cytowany przez lokalny portal The Thaiger.
Warto też zauważyć, że o tej porze roku w Tajlandii trwa szczyt sezonu. To, co uda się zarobić w najbardziej obleganych miesiącach, najczęściej pomaga spokojnie żyć przez resztę roku. Tak drastyczne zmniejszenie liczby turystów oznacza jednak, że zamiast prognozowanych 40 mln osób, Tajlandię odwiedzi jedynie 20 mln. Nie jest więc tajemnicą, że potencjalne odrobienie strat w drugiej połowie roku będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.
Niektórzy właściciele hoteli już podjęli decyzję, że lepiej zamknąć obiekt niż ponosić wysokie koszty utrzymania w czasie, gdy tak wiele rezerwacji jest odwoływanych.
– Ostatni miesiąc był rozpaczliwie spokojny, a od sześciu miesięcy borykamy się z poważnym kryzysem. Nasza sytuacja w zakresie rezerwacji z wyprzedzeniem wygląda bardzo źle, a wiele konkurencyjnych firm musi dokonywać szybkich zmian, a nawet odsyła personel w celu zminimalizowania kosztów – tłumaczy jeden z zarządców 5* hotelu na Chiang Mai.