Tajlandia ma nowy problem, który może odstraszyć turystów. Najgorzej jest na północy kraju
Zanieczyszczenie powietrza to kolejny problem branży turystycznej w Tajlandii próbującej stanąć na nogi po pandemii koronawirusa i poważnych restrykcjach, które przez prawie 2 lata praktycznie zamknęły ten kraj dla podróżników. O problemie pisaliśmy już na naszych łamach miesiąc temu, jednak widzimy, że sytuacja staje się coraz gorsza. Jak donosi agencja Reuters, najgorsza sytuacja ze smogiem jest na północy kraju, a w marcu przez kilkanaście dni Chiang Mai znajdowało się na pierwszym miejscu globalnego zestawienia miast z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem IQAir. Tajskie miasto w pokonanym tle zostawiło takie miasta jak Lahore w Pakistanie czy New Delhi.
Kreta Wschodnia od 2361 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Rodos od 2885 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Korfu od 2345 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Dla Chiang Mai to dramat – w 2019 roku region ten odwiedziło 10,8 mln zagranicznych turystów, jednak w przeciwieństwie do innych części Tajlandii, trudno mówić o pełnym ożywieniu turystyki. W depeszy Reutersa czytamy, że hotele są obecnie obłożone na poziomie ok. 45 procent. Lokalna branża turystyczna liczyła na przynajmniej 80-90 procent. Tym bardziej, że dane te dotyczą tygodnia z Songkran, czyli obchodami tajskiego Nowego Roku.
Zanieczyszczenie powietrza jest tak duże, że jak informuje CNN, 10 kwietnia ministerstwo zdrowia poinformowało ludzi, by unikać wychodzenia na zewnątrz, a jeśli już jest to konieczne, aby używać specjalnych maseczek z filtrami, które będą blokować niepożądane cząsteczki.
– Wdychając powietrze czujesz na twarzy pył – mówi Fernanda Gomez, 27-letnia turystka z Meksyku.
Narzekają tez miejscowi.
– Z roku na rok stan powietrza jest coraz gorszy – mówi Pathsharasakon Po, 36-letnia mieszkanka Chiang Mai.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?