Szef Ryanaira dla Fly4free.pl: „LOT nie ma z nami szans. Powinien rozwijać hub na Chopinie i iść drogą Aer Lingus”
Prezes irlandzkiej linii, który w zeszłym tygodniu przyjechał do Polski na uroczyste rozpoczęcie budowy centrum treningowego Ryanaira w Krakowie, ma od dawna wyklarowany pogląd na Centralny Port Komunikacyjny, który uważa za całkowitą stratę pieniędzy. Dodaje przy tym, że nawet jeśli CPK powstanie, to Ryanair na pewno nie będzie z niego korzystał (choć doskonale wiemy, ile warte są zapewnienia Ryanaira ze słowami „zawsze” i „nigdy”). A skoro ma takie poglądy, które nie mogą dziwić (ostatecznie w interesie jego liniii jest rozbudowa Modlina i Lotniska Chopina), to postanowiliśmy go zapytać o to, czy nie uważa, że zatrzymanie projektu CPK to zła decyzja dla LOT? I co powinien zrobić LOT, gdyby faktycznie okazało się, że lotnisko w Baranowie nie powstanie?
Costa Brava od 1807 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Majorka od 2517 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Rodos od 1773 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
– Gdybym był prezesem LOT, robiłbym dokładnie to, co robi teraz Aer Lingus w Irlandii. Przestałbym konkurować z Ryanairem na krótkich europejskich trasach, kupił więcej samolotów szerokokadłubowych jak Boeingi 787 i latał więcej na dalekich trasach. LOT powinien robić w Polsce to, czego Ryanair nie jest w stanie robić, czyli otwierać więcej dalekich tras do USA, Azji czy na Daleki Wschód. I dalej rozwijać swój hub na Lotnisku Chopina, który dla LOT będzie znacznie tańszy jako hub transferowy dla pasażerów podróżujących z Azji do USA i w drugą stronę – mówi w rozmowie z Fly4free.pl szef Ryanaira.
– LOT ma tu spory potencjał, choćby w postaci dużej polskiej diaspory mieszkającej w USA. Zamiast tego LOT przepala mnóstwo pieniędzy, latając na krótkich trasach i próbując konkurować z Ryanairem, podczas gdy nie są w stanie tego robić. Powinni skupić się na dalekich trasach i rynkach, które mają sens – dodaje O’Leary.
To oczywiście cenna obserwacja, choć nie da się ukryć, że szef Ryanair podaje tak naprawdę obecny model działania LOT, czyli przewoźnika hubowego. Więcej samolotów szerokokadłubowych to oczywiście świetny pomysł w warunkach, gdy jest gdzie je bazować. A rezygnacja lub ograniczenie krótkich tras oznacza pozbawienie się możliwości „feedowania” dalekich połączeń, co zwiększa ryzyko, że dalekie trasy nie będą miały odpowiedniego poziomu wypełnienia i nie będą rentowne. O tym, jak ryzykowne jest uruchamianie dalekich tras bez odpowiedniej siatki dowozowej, pokazuje choćby krótka przygoda LOT ze stworzeniem hubu w Budapeszcie.