Szef PPL przyznaje, że w tym roku tanie linie nie pojawią się w Radomiu. Zimą lotnisko będzie puste?
Już pod koniec kwietnia lotnisko w Radomiu zostanie oficjalnie uruchomione, a pierwsze samoloty wzbiją się w niebo. Na dzień dzisiejszy oferta radomskiego portu to 1 przewoźnik regularny, czyli LOT oraz szereg biur podróży, które uruchomią stąd połączenia czarterowe m.in. do Bułgarii, Turcji czy Hiszpanii. Oferta lotniska na start wydaje się dość ciekawa (PPL zakłada, że w pierwszym roku działalności z lotniska skorzysta ok. 180 tysięcy pasażerów), jednak wyraźnie widać, że wszystkich celów nie udało się zrealizować. Najważniejszą sprawą jest to, że lotnisko miało oprócz czarterów zachęcić także przewoźników niskokosztowych, tymczasem nic nie wskazuje na to, aby jakikolwiek low-cost w najbliższym czasie pojawił się w Radomiu. Wstępnie zainteresowany był Wizz Air, jednak na razie obie strony się nie dogadały. Czy to oznacza, że na razie nie ma co liczyć na tanie linie w Radomiu?
– W tym roku tanie linie raczej nie pojawią się na lotnisku w Radomiu, choć jesteśmy z tymi przewoźnikami w stałym kontakcie. Mamy sygnały, że niektórzy przewoźnicy nie mają samolotów, ale gdy je otrzymają, być może pojawią się w Radomiu w 2024 roku. Inni z kolei przyglądają się temu, jak lotnisko będzie funkcjonowało już po starcie. Na pewno zainteresowanie lotami z lotniska Warszawa-Radom jest większe niż się spodziewaliśmy – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Stanisław Wojtera, prezes PPL.
Kreta Wschodnia od 1907 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Kalabria od 1899 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Dorada od 1679.5 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Niewielka liczba przewoźników regularnych może sprawić, że port Warszawa-Radom może mieć problemy w sezonie zimowym. Większość ogłoszonych już połączeń czarterowych wystartuje na przełomie maja i czerwca i będą realizowane do września. Wówczas „na placu boju” w Radomiu zostanie tylko LOT z 3 pierwotnie ogłoszonymi połączeniami (loty do Prewezy i Tirany też kończą się w połowie września), a więc trasami do Rzymu, Kopenhagi i Paryża. Te trasy też jednak póki co wyglądają na sezonowe – z systemu rezerwacyjnego wynika, że LOT przestanie na nich latać pod koniec października i nie ma na razie żadnej deklaracji ze strony przewoźnika, aby loty te miały być przedłużone także na jesień i zimę. Czy to oznacza, że zimą po lotnisku w Radomiu będzie hulał wiatr?
– Tak może być, że ta oferta będzie dużo skromniejsza niż latem, ale na pewno jest sporo pomysłów. Są choćby narty zimą i linie, które specjalizują się w przewożeniu narciarzy do kurortów. Są też ciepłe destynacje, które mogą budzić zainteresowanie zimą. A także loty regularne – jeśli sezon letni okaże się sukcesem, to jestem pewny, że niektóre kierunki zostaną także w zimowym rozkładzie lotów – mówi Wojtera.
Prezes PPL stara się jednocześnie trochę hamować entuzjazm dotyczący startu lotniska w Radomiu.
– Każdy nowy biznes na początku wymaga pewnego okresu rozbiegu do momentu osiągnięcia pełnego funkcjonowania i nie da się go w pełni rozwinąć przez 2-3 lata. W przypadku Radomia myślimy o perspektywie wieloletniej. Bardzo liczymy na to, że Radom trochę odciąży Lotnisko Chopina. Że niektórzy przewoźnicy dostrzegą, że mogą oferować. Wyloty z Radomia korzystniej i przede wszystkim taniej. Tam będą mieć lepszy terminal, lepszą obsługę i bardziej wygodne warunki dla pasażerów. A Lotnisko Chopina będzie coraz droższe. Na tyle, na ile będziemy mogli to robić, bo koszty rosną nam bardzo szybko – mówi prezes PPL.