Jak szczepionka na COVID-19 zmieni podróże? Na razie jest euforia!
Wczorajsza informacja o wysokiej skuteczności szczepionki na koronawirusa sprawiła, że branża turystyczna wpadła w euforię. Najmocniej widać było to na giełdach, gdzie akcje linii lotniczych i biur podróży mocno szły w górę. Jednak część ekspertów tonuje nastroje.
To jedna z najlepszych informacji w czasie trwającej od miesięcy pandemii koronawirusa: w poniedziałek amerykański koncern Pfizer oraz firma BioNTech opublikowały wyniki badań na temat szczepionki, nad którą pracują. Rezultaty są bardzo obiecujące: szczepionka ma bowiem dawać ponad 90-procentową ochronę przed COVID-19. Wiadomość tę przyjęto z dużym entuzjazmem na całym świecie, a najmocniej w branżach, które w czasie pandemii ucierpiały najmocniej, czyli np. w lotnictwie i turystyce.
Entuzjazm widać zwłaszcza na giełdach. Jak podaje Reuters, kurs akcji IAG (czyli właściciela linii British Airways) wzrósł w poniedziałek o ponad 40 procent, a Ryanaira – o 20 procent. Podobnie z innymi firmami z branży – cena akcji TUI “skoczyła” w górę o ponad 30 procent w ciągu 15 minut od ogłoszenia informacji o szczepionce, Jet2 – wzrosło o 27 procent, a akcje easyJet – także o ok. 25 procent. Nawet Norwegian, którego w kurs akcji w poniedziałek rano pikował, odbił się dość mocno popołudnia i zanotował duży wzrost.
Z drugiej strony musimy pamiętać o tym, że w ostatnich miesiącach branża lotnicza cierpiała najmocniej z powodu pandemii i widać to po kapitalizacji spółek – nawet wzrost ceny akcji IAG o 40 procent oznacza, że rynkowa kapitalizacja spółki wynosi ledwie połowę tego, co w styczniu 2020 roku.
Czy pozytywne informacje wpłyną jednak na poprawę kondycji tych branż, a przede wszystkim – zwiększone zaufanie ze strony pasażerów linii lotniczych czy klientów biur podróży?
– Uważam, że zapotrzebowanie na podróże wzrośnie, zarówno na te o charakterze biznesowym jak i turystycznym. Wchodzimy powoli w okres, gdy liczba podróży się zwiększa i jeśli szczepionka pojawiłaby się na rynku jeszcze przed świętami, to byłaby fenomenalna informacja – mówi Malcolm Ginsberg, ekspert serwisu Business Travel News.
Przed nadmiernym entuzjazmem przestrzega John Strickland, znany analityk branży lotniczej.
– To bardzo pozytywna wiadomość, ale jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by mówić, że sektor lotniczy wróci teraz do normalności. Już teraz branża poniosła ogromne straty i możemy się spodziewać tej zimy licznych bankructw. Nawet jeśli szczepionka zostanie szybko wprowadzona na rynek, wciąż pozostaje wiele pytań, a popyt na podróże nie zostanie odbudowany z dnia na dzień – mówi Strickland.
Przedstawiciele linii lotniczych są jednak na razie dość entuzjastyczni.
– To najlepsza informacja, jaką branża lotnicza otrzymała w tym roku – powiedział krótko Alan Joyce, prezes linii Qantas.
Choć oczywiście musimy pamiętać o tym, że diabeł tkwi w szczegółach. Wiemy już, że w tym roku Pfizer mógłby wypuścić na rynek 50 mln szczepionek, a w przyszłym – 1,3 miliarda, ale wciąż nie wiemy, kiedy się to stanie.
Już jednak toczy się dyskusja na temat tego czy szczepienie na COVID-19 nie stanie się obowiązkowe dla wszystkich, którzy chcieliby podróżować. Z takiego punktu widzenia wychodzi na przykład rosyjskie ministerstwo zdrowia. Gdy we wrześniu rozpoczęły się testy rosyjskiej szczepionki Sputnik V, resort zdrowia w komunikacie zasugerował, że przedstawienie dowodu na to, że zostaliśmy zaszczepieni, może być jednym z wymogów, abyśmy byli dopuszczeni do podróżowania.
I zważywszy na to, że koronawirus zapewne zostanie z nami przez lata, nie można tego wykluczyć. Tak czy inaczej należy mieć nadzieję na kolejne dobre wieści z frontu walki z pandemią. Bo jak pokazują wczorajsze wydarzenia, świat czeka z niecierpliwością na powrót do normalności, a co za tym idzie – do podróżowania.