Wielki Brat nadchodzi… z pomocną dłonią. Nowy system rozpozna na lotnisku spóźnionych pasażerów i pomoże im się odprawić
Spóźnialscy pasażerowie, którzy mogą nie zdążyć na swój lot zostaną zidentyfikowani w ciągu 3 sekund – tak ma działać nowy system elektronicznego rozpoznawania twarzy, który niedługo zostanie wprowadzany na lotnisku Changi w Singapurze.
Nowa platforma będzie identyfikować twarze pasażerów zarówno na bramkach jak i w terminalach. Sam system rozpoznawania twarzy nie jest niczym nowym – używają go niektóre linie lotnicze, chociażby Lufthansa, dzięki czemu mogą one w znacznym stopniu skrócić czas wprowadzania pasażerów na pokład.
Technologia, która ma pojawić się w singapurskim porcie lotniczym będzie mogła jednak w pełni zastąpić klasyczną kontrolę paszportową i ułatwi nadawanie bagażu. Jednocześnie pozwala na wykrycie w terminalu pasażerów, którzy za chwilę spóźnią się na lot. A taka informacja jest cenna zarówno dla samego podróżującego, jak i dla linii lotniczej, której łatwiej znaleźć zagubionego człowieka.
Na razie nie wiadomo, która firma stworzy system, ale władze lotniska prowadzą zaawansowane rozmowy z kilkoma przedsiębiorstwami. Jednym z kandydatów jest chiński koncern Yitu. Ich system mógłby bowiem identyfikować nawet 1,8 mld pasażerów w mniej niż trzy sekundy.
– Mamy też wiele raportów o zaginionych pasażerach. Taki system pozwala znaleźć ich nawet, jeśli właśnie są w trakcie lotu – tłumaczy Steve Lee, dyrektor ds. technologii na lotnisku Changi w rozmowie z agencją Reuters. – Oczywiście nie bez zgody linii lotniczych.
W mniejszej skali podobna technologia jest użytkowana w najnowszym, otwartym kilka miesięcy temu terminalu T4. Wykorzystuje się ją do odprawy bagażowej, wchodzenia na pokład i przy stanowiskach imigracyjnych.
Na innych terminalach system zostanie wprowadzony testowo, a jeśli się sprawdzi, na pewno zagości w Changi na stałe. W przyszłości ma on być jednak rozwiązaniem na dużo większą skale, która niemal zastąpi tradycyjne paszporty i karty pokładowe.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?