Świetne wyniki Ryanaira. Zarobił krocie i zapowiada tańsze bilety
Jest tak dobrze, że to aż trochę straszne – pochwalił się w CNBC szef Ryanaira Michael O’Leary i dodał, że na tak dobre wyniki Ryanaira wpłynęło nałożenie się na siebie kilku pozytywnych czynników: bardzo duża liczba rezerwacji latem spowodowana mocniejszym kursem funta i kiepską pogodą w północnej Europie, a także niskie ceny paliwa.
Ryanair zapowiedział w poniedziałek, że jego zyski w tym roku mogą przekroczyć poziom 1,2 mld euro. Irlandczycy podwyższyli też prognozę dotyczącą liczby pasażerów – w 2015 r. chcą przewieźć 105 mln pasażerów (o 1 mln więcej niż zakładali do tej pory). Dla porównania – w ubiegłym roku Ryanair przewiózł 86,4 mln osób, co dało mu drugie miejsce na liście największych linii lotniczych w Europie. Więcej – 105,9 mln osób przewiozła tylko grupa Lufthansy, ale trzeba pamiętać, że na ten wynik oprócz flagowej niemieckiej linii zapracowały też Germanwings, Swiss i Austrian. W pierwszym półroczu Irlandczycy przewieźli w sumie 58 mln ludzi.
Większy ruch widać też po flocie przewoźnika – w tym roku w sezonie zimowym Ryanair uziemi tylko 40 samolotów, o 10 mniej niż rok wcześniej. Jest to związane z otwieraniem nowych kierunków, wśród których są m.in. kierunki z nowej bazy w Berlinie czy Kolonii. Co ciekawe, tuż po ogłoszeniu wyników akcje Ryanaira spadały nawet o 4 proc. Spowodowała to informacja, że ceny biletów jesienią pozostaną na niezmienionym poziomie. Obniżek – sięgających średnio 4 proc. – należy się spodziewać dopiero w IV kwartale fiskalnym, czyli w okresie od stycznia do marca.
Tanie paliwo to główny motor wzrostów całej branży lotniczej. Pod koniec września węgierski Wizz Air podniósł swoją prognozę zysków, która obecnie zakłada, że firma zarobi na czysto 190-200 mln euro. Wizz rośnie głównie dzięki Polsce – jest drugim największym przewoźnikiem na naszym niebie, który do końca września przewiózł tu ponad 4 mln pasażerów (wzrost w skali roku o 30 proc.).
Rosną też inni
Ale rosną nie tylko tani przewoźnicy, bo efekt taniego paliwa odczuli też mocno tradycyjni przewoźnicy. W zeszły czwartek Air France-KLM ogłosiły w okresie czerwiec-wrzesień przychody na poziomie 898 mln euro – najwyższy poziom w „wakacyjnym” kwartale od dekady. Z kolei Lufthansa w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy roku zanotowała aż 1,75 mld euro zysku – o 262 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
..choć duzi z problemami
Mimo to obie linie borykają się z tymi samymi kłopotami, wśród których na pierwszy plan wysuwają się kłopoty ze związkami zawodowymi i konieczność restrukturyzacji. Na początku października, gdy Air France zapowiedziały zwolnienie 3 tys. pracowników, związkowcy wdarli się do siedziby firmy i omal nie zlinczowali kilku menedżerów. W minionych trzech latach francusko-holenderska spółka zwolniła już 7,5 tys. pracowników.
Lufthansę trawią zaś strajki pilotów i obsługi pokładowej – w ciągu ostatniego półtora roku związki zawodowe strajkowały 13 razy, co kosztowało spółkę ponad 350 mln euro. Przyczyną niezadowolenia związków są plany restrukturyzacji przewoźnika – związki domagają się m.in. zachowania dotychczasowych warunków płacowych i przywilejów emerytalnych. Prawdopodobnie jeszcze w listopadzie będzie miał miejsce 14. strajk, bo w poniedziałek jeden z największych związków w Lufthansie, czyli UFO, ogłosił, że nie porozumiał się z zarządem spółki. – Wkrótce ogłosimy nasze dalsze plany. Strajki są bardzo prawdopodobne – komentuje przedstawiciel związku.
