Tania linia zapłaci 555 mln zł kary za tysiące odwołanych lotów! 2 mln pasażerów poszkodowanych
Końcówka ubiegłego roku była trudna dla wielu linii lotniczych w USA, ale zdecydowanie najmocniej odbiła się na pasażerach linii Southwest Airlines. Oprócz potężnych śnieżyc, które nawiedziły Stany w okresie przedświątecznym, słynna tania niania napotkała też awarię systemu IT odpowiadającego za zarządzenia załogami. Efekt? Od 22 do 31 grudnia przewoźnik odwołał ponad 16,9 tysiąca lotów, co – jak donoszą amerykańskie media – przełożyło się na ponad 2 mln poszkodowanych pasażerów i potężny kryzys wizerunkowy przewoźnika.
Majorka od 2935 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Gran Canaria od 2833 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Costa Brava od 2209 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Sprawą od razu zajął się amerykański Departament Transportu i już wtedy można było zakładać, że kary będą surowe. Faktycznie tak się stało: nałożona w poniedziałek przez DOT kara jest 30 razy wyższa od dotychczasowej najwyższej grzywny tego organu.
– Chcemy w ten sposób wysłać jasny komunikat. Jeśli linia zawodzi swoich pasażerów, użyjemy wszystkich dostępnych narzędzi, aby odpowiedziała za swoje czyny – mówi Pete Buttigieg, przewodniczący Departamentu Transportu.
Z wartej 140 mln dolarów grzywny 35 mln dolarów trafi do amerykańskiego rządu, a 90 mln dolarów ma być przeznaczone na specjalny fundusz dla poszkodowanych przez opóźnione i odwołane loty, z których Southwest będzie przekazywać im bezpłatne vouchery na kolejne loty.
W komunikacie prasowym czytamy, że Southwest z zadowoleniem przyjął porozumienie osiągnięte z amerykańskim rządem. Musimy jednak pamiętać, że straty Southwest są znacznie wyższe.Oprócz wspomnianych wcześniej 140 mln dolarów, przewoźnik stracił bowiem ponad 600 mln dolarów z tytułu samych odszkodowań i zwrotów środków za odwołane loty. Nie wspominając już nawet o utraconych korzyściach.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?