Fly4free.pl

Piekło, nuda, tłumy, brud i oszuści. Największe zabytki świata potrafią rozczarować

petra
Foto: Alex Vasey / Unsplash

Czasem to kwestia tłumów, czasem złej pogody lub zbyt napompowanych oczekiwań, czasami po prostu zdjęcia w internecie kompletnie rozjeżdżają się z rzeczywistością – powodów turystycznych rozczarowań może być wiele. A złe wrażenia nie omijają nawet najbardziej spektakularnych i docenianych miejsc na świecie. Sprawdziliśmy, na co narzekają turyści!

„Nie rozumiem, jak to miejsce stało się cudem świata”, „Disneyland, tylko bez zabawy”, „klejnot w rękach sępów” – to tylko kilka opinii na temat zabytków, które od 2007 roku noszą miano najważniejszych obiektów na świecie. Choćby były bowiem najbardziej spektakularne na świecie, zawsze znajdzie się ktoś, kto po ich odwiedzeniu zamiast zachwytu odczuwa rozczarowanie. I to właśnie temu postanowiliśmy się przyjrzeć. A czy rozczarowanie jest słuszne? To już kwestia zupełnie subiektywna.

Na warsztat wzięliśmy listę tzw. siedmiu nowych cudów świata i poszukaliśmy… najgorszych opinii na ich temat. Posłużyliśmy się do tego TripAdvisorem, który chociaż nie jest idealny, to i tak wciąż jest najlepszym tego typu portalem na rynku.

Przy okazji przypominamy, że kilka lat temu przygotowaliśmy podobne zestawienie. Wtedy sprawdzaliśmy, co w polskich atrakcjach turystycznych nie podoba się obcokrajowcom i na co najczęściej narzekają. Uwierzcie, że podobnie jak i w przypadku siedmiu cudów świata, wiele negatywnych opinii na pewno Was zaskoczy!

tadz mahal
Foto: Atharva Tulsi / Unsplash

Tadż Mahal

Naszą podróż przez hejtowanie zabytków zaczniemy od Tadż Mahal. Mauzoleum na cześć zmarłej w trakcie porodu żony ówczesnego cesarza – Mumtaz Mahal, budowano przez blisko 20 lat w Agrze. Zazwyczaj zachwyca swoją okazałością i przepychem. Do jego budowy użyto bowiem marmuru i licznych kamieni szlachetnych. Od 1983 roku znajduje się na liście UNESCO.

Na Tripadvisorze zgromadził aż 31,6 tysiąca opinii, z których przeważająca większość to dość oczywiste zachwyty. Ale co z tymi, którym się nie spodobało? Największym problemem okazują się być dość nachalni przewodnicy i samozwańczy fotografowie. A także cały wachlarz pomysłów na oszustwa.

– Sporo tu nękania (…). Jeden przewodnik okłamał nas, że jego usługa jest darmowa, ale to oszustwo. Na koniec zażądał ogromnego napiwku – pisze turysta z Wielkiej Brytanii. – A w kasie dla obcokrajowców spotkałam bardzo aroganckiego pracownika. – Oszuści doprowadzali mnie do szaleństwa – potwierdza te słowa turysta z Nepalu.

Takie opinie właściwie przeważają pośród negatywnych recenzji. Większości nie podoba się też cena za bilet wstępu, a właściwie fakt, że obcokrajowcy muszą zapłacić znacznie więcej niż mieszkańcy Indii. Wielu przyznaje też, że nie zdawało sobie sprawy z limitu czasu na zwiedzanie i musieli dopłacać, nawet jeśli spóźnili się zaledwie kilka minut.

Niektórzy jednak nie przebierają w słowach „Nie rozumiem, jak to się stało cudem świata”, „klejnot w rękach sępów”, „cholerne piekło”, „przygotuj się na nękanie”, „drogie i nudne” – to tylko kilka z najgorszych opinii. Jednak najczęściej powtarzające się słowo to „przereklamowany”.

Foto: Joshua Earle / Unsplash

Koloseum

Starożytny amfiteatr znany przede wszystkim z walk gladiatorów, powstał w latach 70-80 n.e. Najsłynniejszy zabytek Rzymu, który przyciąga tłumy zwiedzających. Na liście UNESCO od 1980 roku.  Ciekawostką jest fakt, że do dzisiaj niektóre stadiony wzorują się na Koloseum w kontekście rozmieszczania i „rozprowadzania” widzów.

Ten niezwykły i dobrze zachowany obiekt zgromadził na Tripadvisorze ponad 146 tysięcy recenzji – i jak zwykle, większość jest pochlebnych. Co jednak kryją te negatywne?

Byłam w środku w ramach dnia darmowego wstępu. Gdybym miała zapłacić, to nie warto – podsumowuje turystka z Polski. – Trudno określić, co jest oryginalnym elementem, a co zostało odrestaurowane – narzeka David.

Podobnie jak w Tadż Mahal istotnym problemem są też naganiacze i naprawdę długie kolejki.

– Przereklamowany plac budowy z tysiącami turystów i natarczywych, czarnych, „handlarzy” – pisze jedna z Polek na co dzień mieszkających w Szwajcarii. – Byliśmy nieustannie bombardowani przez handlarzy ulicznych, którzy próbowali kupować bransoletki, selfie sticki i inne tandetne przedmioty – dodaje John z Wielkiej Brytanii.

„Lepiej wygląda na zdjęciach”, „turystyczna pułapka”, „jeden wielki chaos”, „smutno mi, że nie mogę tego ocenić lepiej”, „zepsute przez naganiaczy”, „zdzierstwo” – to tylko kilka z rozczarowanych głosów.

chichen itza
Foto: Christina Abken / Unsplash

Chichen Itza

Niezwykłe, ale bardzo oblegane prekolumbijskie miasto w Meksyku zazwyczaj nie bez powodu budzi skrajne emocje. Jednych zachwyca, inni uważają, że lepiej zwiedzić te mniej zatłoczone strefy archeologiczne. Na liście UNESCO znajduje się jednak od 1988 roku i przez wielu traktowane jest jako absolutne „must see” podczas wizyty na Jukatanie.

Jednak już po wizycie nie wszyscy podtrzymują tę opinię. Na tripadvisorze Chichen Itza zgromadziła 25 tys. recenzji. Trudno się więc dziwić, że wśród nich znalazły się również te mniej pochlebne.

To jedno wielkie ćwiczenie polegające na pozyskiwaniu jak największych kwot pieniędzy od turystów – przekonuje Robert z Londynu. – Spodziewałem się czegoś na miarę Machu Pichu lub Tadż Mahal, a dostałem ruiny przepełnione chwastami, brak oznakowania, brudne toalety, całkowity chaos, hordy ludzi i ulicznych sprzedawców – podsumowuje turysta z Kalifornii.

I faktycznie, najwięcej osób narzeka właśnie na złe oznakowanie, na brak opisów w języku angielskim, na tłumy turystów i na… cenę. Podobnie jak w Tadż Mahal, obcokrajowcy muszą tu zapłacić znacznie więcej niż Meksykanie.

Całość jest imponująca, ale Meksykanie zmienili to miejsce w supermarket – opowiada turysta ze Szwajcarii. – Głównym problemem jest fakt, że miejsce jest wypełnione okropnymi, agresywnymi sprzedawcami, którzy nie przyjmują odmowy – dodaje turysta z Houston.

Całkowity zawód”, „turystyczne piekło”, „pchli targ”, „piękne miejsce zrujnowane przez miejscową ludność”, „to haniebne jak potraktowano miejsce światowego dziedzictwa” – to kilka z negatywnych recenzji.

Foto: Abraham Osorio / Unsplash

Machu Picchu

O Machu Picchu mówi się, że to najlepiej zachowane miasto Inków – w dodatku położone na ponad 2 tys. m n.p.m. Na listę UNESCO zostało wpisane w 1983 roku. Czy więc mogłoby rozczarować? Okazuje się, że jak najbardziej.

Pośród 20 tysięcy recenzji na Tripadvisorze, te negatywne dotyczą przede wszystkim – jak to zwykle bywa – oszustów i tłumów.

Jest tak wypełnione turystami, że ledwo możesz się poruszać – opowiada turysta z Indonezji. – Jeśli należysz do osób, które chcą ozdobić swojego Facebooka lub Instagrama, to jest to idealne miejsce. Popychają cię setki innych turystów, w popularnych miejscach tworzą się kolejki, bo każdy chce mieć zdjęcie, na którym udaje, że nie ma tu innych ludzi – żali się turysta z Brazylii.

Większości nie podoba się też fakt, że Machu Picchu nie można już zwiedzać bez przewodnika, że na dojazd trzeba wydać fortunę, a i bilety regularnie drożeją.

Było to właściwie jedno z najnudniejszych doświadczeń naszej 6-miesięcznej podróży po Ameryce Południowej – ocenił surowo turysta z Australii.

Ale inni się z nim zgadzają. „To miejsce to koszmar, nigdy bym go nie polecił!”, „maszyna do robienia pieniędzy, a nie święte miejsce”, „nie opuści Cię poczucie Disneylandu”, „na pewno nie wrócę ponownie”, „spektakularne ruiny, które zrujnowały moją kieszeń”, „cudowne miejsce zrujnowane przez turystów”, „podróżnicze fiasko” – to tylko kilka z negatywnych ocen.

Foto: Raphael Nogueira / Unsplash

Statua Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro

Górujący nad miastem pomnik Chrystusa to symbol Rio de Janeiro. 38-metrowa statua (licząc wraz z cokołem) powstała w 1931 roku i dodatkowo oferuje niezwykły widok na miasto. I to właśnie nimi najczęściej zachwycają się turyści.

A na co narzekają? Czasem na rzeczy, które nie mają żadnego związku z samym obiektem. Na przykład na… pogodę.

Z powodu mgły nie byliśmy w stanie zobaczyć statuy, nawet stojąc pod nią – podsumował sfrustrowany turysta z Australii. – Często jest pochmurnie – dodał turysta z Wielkiej Brytanii.

Największym problemem okazują się być jednak kolejki, chaos organizacyjny i… inni turyści pragnący zrobić sobie perfekcyjne zdjęcie.

Wizyta to prawdziwa strata czasu. Nawet 3 godziny w pełnym słońcu. A kiedy dotrzesz na szczyt, roi się tam od idiotów próbujących zrobić idealne selfie – napisał jeden z oceniających. – Drogo, długie kolejki, absolutnie brak szacunku dla turysty, który czeka w kolejce – dodaje turysta z Brazylii. – Był to jeden wielki chaos i gdybyśmy się nie natrudzili, prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie pójść w górę, mimo że mieliśmy bilet – dodaje turysta z Polski.

Dużo stresu”, „bardzo drogie zdjęcie”, „nie warte wysiłku”, „bardzo nieprzyjemne i stresujące doświadczenie, ledwo uratowane przez widok”, „warte odwiedzenia tylko, jeśli chcesz zrobić selfie, które jest celem dla większości”, a nawet „mniejszy niż się spodziewaliśmy” – tak mówią ci, których odwiedziny rozczarowały.

Foto: Ahmad Qaisieh / Unsplash

Petra

Słynne ruiny miasta Nabatejczyków na przestrzeni ostatnich lat mocno się zmieniły. Same w sobie są spektakularne, położone w skalnej dolinie, która potrafi zapierać dech w piersiach. Na liście UNESCO ruiny znajdują się od 1985 roku. Jednak wraz z komercjalizacją tego miejsca nadeszło sporo rozczarowanych turystów.

Spośród ponad 14 tys. recenzji, te negatywne skupiają się przede wszystkim na traktowaniu zwierząt, uciążliwych sprzedawcach i cenie biletu.

Kompleks zrobił na nas ogromne wrażenie, ale cała reszta przypomina jeden wielki śmierdzący bazar! Do tego cała masa psów, kotów, kóz, osłów i pędzących wozów konnych z turystami!! – napisał turysta z Danii. – Jordania pozwoliła, aby to miejsce zostało opanowane przez słabo zadbane zwierzęta przewożące turystów – dodaje turystka z Michigan.

„Okrucieństwo wobec zwierząt”, „można ją zobaczyć na zdjęciach i absolutnie nie warto jechać”, „ktoś powinien posprzątać ten bałagan”, „pełno małych dzieci – 3,4 lata sprzedających pamiątki”, „niesamowite miejsce zniszczone przez traktowana zwierząt”, „cena za wstęp to rozbój” – komentują rozczarowani.

Foto: xandreaswork / Unsplash

Wielki Mur Chiński

Choć nazywa się go jednym murem, w rzeczywistości jest to wiele różnych odcinków fortyfikacji obronnych. Rozciągał się na długości 2400 kilometrów. Od 1987 roku wpisany na listę UNESCO. Na tripadvisorze zgromadził 23 tysiące recenzji.

Tych negatywnych jest jednak naprawdę znikoma liczba. Ale te, które są, są dość uszczypliwe. I oczywiście dotyczą przede wszystkim tłumów. Wielu osobom nie podoba się też, że chociaż sam wstęp na mur nie jest drogi, to cenę wycieczki mocno podbijają dodatkowe elementy – kolejka linowa, autobus wahadłowy, który dowozi do wyjścia itd. Warto jednak pamiętać, że do wyboru mamy różne odcinki muru – te opinie dotyczą jednego z najpopularniejszych (Mutianyu).

Byłem w Chinach przez kilka miesięcy, a dzień na murze był stratą czasu. Najgorszy dzień z całej mojej podróży – opowiada turysta z Kanady. – Tłumy są wręcz absurdalne, mnóstwo śmieci, niegrzeczni ludzie, którzy pchają się i blokują drogę ze względu na selfie – dodaje turysta z Chicago.

„To jak Disneyland, ale bez zabawy”, „lepiej obejrzeć film na National Geographic”, „personel jest okropny, „połączenie wielkich osiągnieć Chin z Disneylandem” – tak w skrócie komentują inni.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Spokojnie, niedługo ludzie będą marzyli, żeby tam pojechać, będą wręcz błagać by tam być i docenią to co jest. Teraz 'elita' robi wszystko, by na loty było stać w niedługim czasie z 1% ludności-oczywiście najbogatszych. Jak wszyscy będą się biernie przyglądać co 'elity światowe' robią z nami i jak manipulują to będziemy niedługo w domu, w maseczkach siedzieć na kanapie, a jak się poruszysz 1 km od domu czip będzie Cię raził prądem. Myślisz, że to niemożliwe? To pomyśl, że jak rok temu bym napisał, że na pustej ulicy w środku nocy bez kagańca będziesz szedł i możesz dostać mandat, albo na obiad czy na piwo nie będziesz mógł wyjść, bo wszystko będzie zamknięte to byście napisali, że idiota jakiś...
Marcin Jużyk, 20 stycznia 2021, 21:02 | odpowiedz
Avatar użytkownika
I Gates'owie to wszystko wymyślili, żeby teamsowi klientów pozyskać prawda? 
Marcin Jużyk Spokojnie, niedługo ludzie będą marzyli, żeby tam pojechać, będą wręcz błagać by tam być i docenią to co jest. Teraz 'elita' robi wszystko, by na loty było stać w niedługim czasie z 1% ludności-oczywiście najbogatszych. Jak wszyscy będą się biernie przyglądać co 'elity światowe' robią z nami i jak manipulują to będziemy niedługo w domu, w maseczkach siedzieć na kanapie, a jak się poruszysz 1 km od domu czip będzie Cię raził prądem. Myślisz, że to niemożliwe? To pomyśl, że jak rok temu bym napisał, że na pustej ulicy w środku nocy bez kagańca będziesz szedł i możesz dostać mandat, albo na obiad czy na piwo nie będziesz mógł wyjść, bo wszystko będzie zamknięte to byście napisali, że idiota jakiś...
LCJ, 21 stycznia 2021, 10:39 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Mieszkając w Chinach wybrałam się na zorganizowaną wyczieczkę i spędziłam noc NA Chińskim Murze w namiocie i było to jedno z najlepszych podóżniczych doświadeczeń. Oprócz mnie w odgległości dobrych kilku/kilkunastu kimometrów było zaledwie 30 turystów, więc wystaczy zrobić lepszy research i pojechać w mniej oblegane miejsca. Fragmenty Muru położone tuż przy Pekinie słyną z bycia jedną wielką kolejką, więc nie rozumiem skąd zdziwienie :) 
Julia Mąkosza, 22 stycznia 2021, 14:06 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »