Scenariusze dla Modlina: Lotnisko może być zamknięte na rok
Z raportu EY wynika, że bez 550 mln PLN na inwestycje lotnisko w Modlinie trzeba będzie zamknąć między 2027 a 2029 rokiem. – Sytuacja lotniska jest trudna, ale w tym raporcie nie ma nic odkrywczego. Lotnisko potrzebuje doinwestowania – mówi Marek Miesztalski, skarbnik Mazowsza i szef rady nadzorczej lotniska w Modlinie. Jednocześnie dodaje, że w zależności od rozwoju sytuacji, lotnisko w Modlinie może być zamknięte na rok.
W środę odbyło się spotkanie udziałowców modlińskiego lotniska, podczas którego zaprezentowano wynik testu prywatnego inwestora i due dilligence dla portu lotniczego. Raport nie został na razie upubliczniony, udziałowcom przekazano jedynie jego prezentację.
– Raport EY niezbicie pokazuje, że lotnisko w Moldinie jest trwale nierentowne i nie ma większych szans na rentowność w obecnym kształcie – mówi Mariusz Szpikowski, prezes PPL.
Z raportu wynika, że aby lotnisko w Modlinie mogło sprawnie działać, potrzebne jest przynajmniej 550 mln PLN na inwestycje. Bez tych pieniędzy lotnisko trzeba będzie zamknąć – najpewniej w latach 2027-2029. Dlaczego wtedy? Bo technicznie nie będzie już sprawny obecny pas startowy. Jego koszt to przynajmniej 250 mln PLN.
Na razie jedyne pieniądze, jakie miał dostać Modlin, to 50 mln PLN dofinansowania o marszałka Mazowsza, za które lotnisko miało rozbudować terminal i przeprowadzić najpilniejsze prace, jednak teraz nawet ta kwota stanęła pod znakiem zapytania.
Co dalej?
Prezes PPL twierdzi, że nie zależy mu na upadku Modlina, ale też, że spółka nie jest w stanie zarabiać pieniędzy. Zupełnie inne zdanie ma na ten temat skarbnik Mazowsza i przewodniczący rady nadzorczej lotniskowej spółki.
– W tezach raportu EY nie ma nic odkrywczego, o czym nie wiedzielibyśmy od 2-3 lat. Zarząd spółki głośno mówi o tym, że wówczas trzeba było dokapitalizować pewne inwestycje, aby spółka mogła zacząć generować większe przychody. Od 3 lat w tej sprawie jest paraliż, więc i sytuacja lotniska jest gorsza niż była – mówi Miesztalski.
Co dalej? Na poniedziałek zaplanowano ciąg dalszy walnego zgromadzenia udziałowców Modlina, choć raczej nie należy się tu spodziewać żadnych przełomowych decyzji.
Miesztalski wskazuje na to, że nie spodziewa się szybkiego rozwiązania kwestii Modlina, ale konieczne jest opracowanie szczegółowego planu wieloletniego dla lotniska.
– Od 3 lat wiemy, że docelowo trzeba zbudować nową drogę startową. Jeśli w ciągu kilka lat tak się nie stanie, mamy do wyboru kilka scenariuszy: na rok zamykamy lotnisko i robimy kapitalny remont albo robimy wszystko pod ruchem w nocy, co jednak będzie 2-3 razy droższe. Jeśli jako udziałowcy dojdziemy do porozumienia, a dodatkowo rząd uzna, że lotnisko w Modlinie jest potrzebne, to najpóźniej w 2025 lub 2026 roku powinniśmy rozpocząć budowę drugiej drogi startowej w Modlinie – twierdzi Miesztalski.