Po ponad 2 miesiącach “aresztu” w Iranie słynny Boeing 737 Norwegiana wrócił do domu!
Samolot norweskiej linii awaryjnie lądował w Sziraz 14 grudnia i od tego czasu z powodu politycznych sankcji był uziemiony w Iranie. Problem udało się rozwiązać dopiero po 70 dniach! W sobotę rano feralny Boeing 737 wylądował na lotnisku w Sztokholmie.
– To dla nas ogromna ulga – krótko skomentowała rzeczniczka Norwegiana Astrid Mannion-Gibson, gdy w sobotę rano Boeing 737 MAX 8 Norwegiana wylądował na lotnisku Arlanda w Sztokholmie.
Jednocześnie w ten sposób skończyła się jedna z najbardziej kuriozalnych historii lotniczych ostatnich miesięcy.
Zaczęła się ona 14 grudnia, gdy lecący z Dubaju do Oslo samolot Norwegiana musiał lądować awaryjnie na lotnisku w Sziraz w Iranie z powodu zaobserwowanej przez pilotów awarii silnika.
Na pierwszy rzut oka sytuację rozwiązano bez zarzutu: pasażerów przewieziono do hotelu blisko lotniska, norweska linia wysłała po nich zastępczy samolot, którym dzień później dotarli do celu.
Na lotnisku pozostał jedynie samolot – nowy, oddany do użytku ledwie 2 miesiące wcześniej Boeing 737 MAX 8. Norwegian wysłał do Iranu mechaników, którzy próbowali naprawić maszynę, jednak bez efektu. Ich werdykt był jasny: silnik jest na tyle poważnie uszkodzony, że należy go wymienić na nowy. Tu jednak w grę wchodzi polityka – z powodu amerykańskich sankcji i zawieszenia umowy handlowej między oboma krajami, sprowadzanie amerykańskich produktów do Iranu jest zakazane. A 737 MAX 8 to amerykański samolot, więc sytuacja bardzo długo wydawała się patowa.
Norwegian zwrócił się do amerykańskiego rządu z prośbą o pomoc w znalezieniu rozwiązania, jednak sprawa przeciągała się bardzo długo, także z powodu “zamknięcia rządu” w USA. Wszelkie niezbędne pozwolenia uzyskano dopiero w środę – tego dnia Norwegian ogłosił, że wysyła do Iranu zapasowy silnik i maszyna będzie mogła wkrótce wrócić do kraju.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?