Samolot easyJet miał 30 godzin opóźnienia z powodu grupki agresywnych pasażerów! Pierwotnie miał wystartować o czasie…
Podpici i agresywni turyści często potrafią doprowadzić do opóźnienia lotu i innych negatywnych konsekwencji dla współpasażerów. Ale w tym przypadku mamy do czynienia z wyjątkową kumulacją i efektem domina, który doprowadził do gigantycznego opóźnienia. Jak do niego doszło?
Słoneczny Brzeg od 2441 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kreta Wschodnia od 2494 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Vienna)
Wyspa Malta od 2053 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Jak czytamy na łamach serwisu BBC, do zdarzenia doszło w sobotę na lotnisku w Belfaście. Samolot linii easyJet miał wylecieć do Hurghady o godzinie 12.55 lokalnego czasu i początkowo wyglądało na to, że wszystko pójdzie gładko. Jednak po przeprowadzeniu boardingu, już na pokładzie samolotu grupka pasażerów zaczęła się zachowywać agresywnie. Nie znamy szczegółów, ale musiało to być na tyle kłopotliwe, że załoga zdecydowała się na wezwanie policji na pokład samolotu. Służby wyprowadziły z maszyny pasażerów, jednak zanim do tego doszło, doprowadziło to do sporego opóźnienia. Tu zaś pojawił się klasyczny efekt domina: opóźnienie doprowadziło bowiem do tego, że załoga przekroczyłaby swój ustalony dzienny limit wylatanych godzin, na miejscu nie było zaś nikogo, kto byłby ich w stanie szybko zastąpić.
W efekcie podjęto decyzję o przeniesieniu lotu na niedzielę o godz. 6.45 rano, a pasażerów zakwaterowano w hotelach, zapewniając im też posiłki. Niestety, poranny wylot także był niemożliwy. Tym razem problemem okazały się trudne warunki atmosferyczne, a więc przechodzące nad Europą śnieżyce oraz ograniczenia slotowe lotniska w Belfaście.
Ostatecznie samolot linii easyJet wyleciał ze stolicy Irlandii Północnej dopiero o 19.43 lokalnego czasu w niedzielę.
Lokalne media nie podają, jakie konsekwencje spotkają pasażerów, których nieodpowiedzialne działania doprowadziły do tak dużych opóźnień.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?