Ryanair zrobił coś, czego nie robił od lat! Bilety mocno potaniały, ale nie przyzwyczajajcie się – będzie drożej
Jeśli zastanawialiście się, dlaczego ostatnio Ryanair wykonuje tak nerwowe ruchy, anulując trasy i grożąc ograniczeniem działalności na niektórych rynkach, to odpowiedź znajdziecie w najnowszych wynikach finansowych za I półrocze fiskalne przewoźnika (w okresie od kwietnia do końca września). W tradycyjnie najlepszym czasie dla linii lotniczych (a więc obejmującym szczyt sezonu i czas wakacji) irlandzka linia przewiozła 59,8 mln pasażerów (o 9 procent więcej niż w analogicznym okresie rok temu), jednak zysk netto spadł aż o 18 procent w skali roku i wyniósł 1,79 mld euro (w porównaniu do 2,18 mld euro rok wcześniej).
Kemer od 1131 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Belek od 1783 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Sharm El Sheikh od 2545 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Na takie wyniki wpłynęło kilka przyczyn, jednak najważniejszą jest konieczność stymulowania rynku tańszymi biletami z powodu niższego od oczekiwań popytu. W komunikacie Ryanaira czytamy, że średnia cena biletu w I półroczu wyniosła 52 euro, czyli ok. 226,3 zł i była o 10 procent niższa niż rok temu (gdy średnia cena kształtowała się na poziomie 58 euro). Z kolei w samym okresie letnim (czyli od końca czerwca do końca września) średnia cena biletu była niższa o 7 procent niż w ubiegłoroczne wakacje (61 euro wobec 65 euro rok temu).
Decydując się na ten krok, Ryanairowi udało się dowieźć założony cel liczby przewiezionych pasażerów, choć w kwartale współczynnik wypełnienia miejsc w samolotach spadł o 1 punkt procentowy i wyniósł 95 procent.
A skoro w wakacje było względnie tanio, oznacza to, że w kolejnych miesiącach będzie drożej. Potwierdza to szef Ryanaira Michael O’Leary, według którego liczba rezerwacji na jesień i zimę rośnie w szybkim tempie, co oznacza, że linia nie będzie musiała już tak mocno obniżać cen, a wpływ tego zjawiska na wyniki będzie ograniczony. Jednocześnie w komunikacie Ryanaira czytamy, że na słabsze wyniki większy od oczekiwań linii miał też spór z OTA, czyli internetowymi biurami podróży. Niesłabnącym źródłem kłopotów Ryanaira są też opóźnienia w dostawach nowych samolotów od Boeinga. W ich efekcie irlandzka linia poinformowała w poniedziałek, że w 2026 roku planuje obsłużyć o 5 mln pasażerów mniej niż pierwotnie planowała (210 mln osób wobec 215 planowanych wcześniej).
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?