Ryanair wraca po 8 latach na Chopina. Tak „trudnej miłości” między linią lotniczą a lotniskiem nie ma nigdzie w Europie
No dobra, w międzyczasie Ryanair pojawił się na kilka miesięcy na Chopinie. Zrobił to jednak z musu, z powodu awarii pasa startowego w Modlinie. Stąd ta cezura – od ostatniego rozkładowego połączenia Ryanaira z Warszawy minęło prawie 8 lat.
I mimo tego powrotu, relacje między linią a lotniskiem są dość napięte. Dość powiedzieć, że podczas jutrzejszej inauguracji nie zaplanowano typowej dla lotniska w takich sytuacjach małej fety dla nowego przewoźnika – z tortem i salutem wodnym.
Prześledźmy historię trudnej miłości Ryanaira i lotniska.
W tym czasie lotnisko Chopina i Ryanair nie były jeszcze na wojennej ścieżce. Irlandzka linia wzięła jednak na celownik głównego lokatora warszawskiego lotniska, czyli LOT.
Kampania była naprawdę agresywna, a wiele z tych spraw kończyło się w sądzie. Powód? Ot, choćby ta archiwalna informacja prasowa z lipca 2006 roku. Jest bardzo długa, ale publikujemy ją w całości, żebyście mogli zobaczyć, skąd wzięła się opinia o Ryanairze jako agresywnej linii lotniczej.
„Warszawa, 31 lipca 2006 r.:
Ryanair, numer 1 wśród tanich linii lotniczych w Europie, odpowiada na wezwanie LOT, w którym ta droga i niepunktualna, śmiesznie mała linia lotnicza żąda, by Ryanair zaprzestał w reklamach i informacjach prasowych stosowania niekorzystnych dla LOT porównań i domaga się oficjalnych przeprosin.
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Ryanair w Europie Środkowej powiedział dziś w Warszawie:
“LOT w swojej najnowszej akcji mającej omamić od zawsze naciąganych przez tę firmę pasażerów, straszy Ryanair sądem! I to za co! Za ukazanie w porównawczej reklamie prasowej, jak wielka przepaść cenowa dzieli obie firmy! Ryanair gwarantuje, że nigdy nie będzie zdzierał z Polaków opłat paliwowych, podczas gdy LOT stosuje rabunek nawet 100 dolarów doliczanych do ceny biletów powrotnych pod przykrywką tych opłat.
LOT zażądał pełnych i szczerych przeprosin za reklamowanie naszych tanich przelotów, zatem niniejszym przepraszamy.
Przepraszamy LOT za to, że:
1. Bilet w Ryanair kosztuje przeciętnie 41 euro, podczas gdy LOT oferuje przeloty ponad trzykrotnie droższe, ze średnią ceną biletu w wysokości 154 euro.
2. Ujawniamy nieuczciwe praktyki LOT objawiające się pobieraniem dopłat paliwowych, które bezbronnych pasażerów kosztują nawet 100 dolarów wliczonych w cenę biletu powrotnego, podczas gdy Ryanair gwarantuje: żadnych dopłat paliwowych! NIGDY!
3. Jesteśmy znacznie punktualniejsi niż LOT, jako że zaledwie 76% ich przylotów jest na czas – przy naszych 90%.*
4. Ujawniamy, że LOT bije na głowę Ryanair w odsetku zagubionych bagaży! Na każdy 1000 pasażerów LOT aż 12,8 nie dostaje na lotnisku swoich walizek i plecaków, podczas gdy na 1000 naszych Klientów przykrość ta spotyka przeciętnie zaledwie 0,5 pasażera. To 25 razy mniej!*
Ponieważ nie zamierzmy rezygnować z ujawniania żenujących praktyk LOT, sugerujemy aby ten, zamiast straszyć konkurentów sądem, skupił się raczej na poprawianiu jakości oferowanych usług. Polscy pasażerowie w coraz większej liczbie odchodzą od LOT, ponieważ jedynie Ryanair zapewnia im najniższe ceny, najwyższą punktualność i doskonałą obsługę, nie zapominając o gwarancji niewprowadzania nieuczciwych dopłat paliwowych! Nigdy!”
Fot. Ryanair
